Publicystyka

Paweł Wiśniewski: „Miłość bez wzajemności”

Pewne reguły obowiązują w tak odległych sferach jak polityka i emocjonalne uniesienia. Mądry człowiek po doświadczeniu odrzucenia ucina sprawę tak szybko jak się tylko da i nigdy nie powraca. Paradoksalnie daje to niewielką, bo prawdopodobieństwo praktycznie nigdy nie jest równe zeru, szansę na odzyskanie obiektu westchnień. Czy nasi politycy mają taką umiejętność?

Obserwując poczynania polskiej dyplomacji na arenie międzynarodowej, nie dotyczy to tylko rządów PiS, ale i wcześniejszych, trudno nie określić jej mianem naiwnych romantyków. Postawa jako żywo przypomina związek dwojga ludzi w którym jeden jest bezkrytycznie rozkochany w osobie o zgoła asymetrycznym stopniu zaangażowania.

Stosunki zagraniczne za czasów rządów Platformy Obywatelskiej, można by nazwać miłością do Berlina. Z kolei Prawo i Sprawiedliwość podobnie mocno powiązało się z Waszyngtonem. W jednym i drugim przypadku wadą polskich działań dyplomatycznych jest jej bezalternatywność.

Dlaczego tak się dzieje? Czy wynika to z braku wyobraźni, umiejętności a może z zupełnie innych powodów? Niezależnie od przyczyn faktem jest, że to działanie szkodzące pozycji Polski w świecie. Osłabia nas wizerunkowo a to ma bardzo ważne znaczenie w wielu dziedzinach, choćby w przypadku umów gospodarczych.

Warto by było uświadomić naszym politykom, jak wyglądają negocjacje handlowe. Gdy chcemy dokonać jakiegoś poważnego zakupu, na przykład mieszkania, czy samochodu, nigdy nie należy korzystać z pierwszej oferty i okazywać jednoznacznego zainteresowania produktem, nawet gdy wewnętrznie czujemy, że tylko to i nic innego. Chcąc uzyskać korzystniejsze warunki transakcji warto sprzedającemu dać do zrozumienia, że mamy jeszcze inne możliwości, być może nawet atrakcyjniejsze.

Jak wygląda postawa polskich polityków w stosunku do naszych sojuszników? Nieco złośliwie można to zilustrować sytuacją, gdy na propozycję zakupu samochodu za np. 100.000 złotych wspaniałomyślnie, może raczej bezmyślnie, nie tylko od razu się zgadzamy, ale dokładamy dodatkowo 10%.

Gdy nasz rząd spotyka się z negatywnymi działaniami na przykład USA, czy Izraela, to albo udaje, że nie ma problemu (JUST 447), albo tłumaczy zawile działania drugiej strony nie prosząc nawet o wyjaśnienia. Do czego taka służalczość prowadzi?

Pierwszy i dość świeży przykład, to potraktowanie prezydenta Dudy na imprezie poświęconej wyzwoleniu niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz. Odrzucenie ze strony izraelskich organizatorów prośby o możliwość wygłoszenia mowy przez naszą głowę państwa, dostatecznie wyraża ich stosunek do Polski.

Stare powiedzenie, gdy się sam nie szanujesz nie oczekuj szacunku od innych, byłoby dobrą wskazówką dla polskiej dyplomacji. W dobie poprawności politycznej może to brzmieć obrazoburczo, bo podobno szacunek należy się wszystkim „z urzędu”. Nowomowa to jak zwykle kłamstwo ubrane w piękne hasła. Na szacunek należy sobie jednak zasłużyć a jego brak nie musi oznaczać w stosunku do innych arogancji, czy poniżania. To zresztą już temat na odrębny felieton. Było nie było, żyjemy w „czasach memów” i każdy przekaz dłuższy od jednego zdania, to rosnące ryzyko utraty czytelnika wraz z wydłużaniem się tekstu.

Tekst pojawił sie na portalu „Prawa Łódźhttp://prawalodz.pl/milosc-bez–wzajemnosci

Animated Social Media Icons by Acurax Responsive Web Designing Company