Publicystyka Województwo

PiS wycofa Samorządową Kartę Praw Rodzin w Łódzkiem?

Radni Sejmiku Województwa Łódzkiego z PiS co prawda odrzucili wniosek KO o uchylenie Samorządowej Karty Praw Rodzin, ale wiceprzewodniczący Sejmiku, Zbigniew Linkowski (PiS), natychmiast zapowiedział zgłoszenie „kompromisowego projektu”. Do „przeanalizowania zapisów” namawiał także Waldemar Buda (poseł i wiceminister, PiS). Co to może oznaczać?

Samorządowa Karta Praw Rodzin, przygotowana przez Ordo Iuris przy wsparciu wielu prorodzinnych inicjatyw, stowarzyszeń i fundacji powstała, aby stanowić „wyraz ochrony wartości poświadczonych w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, w tym ochrony rodziny, małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny, rodzicielstwa i macierzyństwa, prawa do ochrony życia rodzinnego, prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami oraz prawa dziecka do ochrony przed demoralizacją” (fragment treści Karty, całość tutaj).

Jaki zatem „kompromis” radny Zbigniew Linkowski widzi pomiędzy konstytucyjnymi wartościami ochrony rodziny i dzieci, m.in. przed demoralizacją, a „wartościami” promowanymi przez Unię Europejską czy lgbt (Karta przecież jest we wszystkich mainstreamowych demoliberalnych mediach fałszywie nazywana „anty-lgbt„)? Jaki „kompromis” pomiędzy zupełnie sprzecznymi porządkami wartości (chciałoby się rzec – porządkiem wartości i wymiarem antywartości) chce zaproponować łódzkiemu Sejmikowi polityk PiS-u? Jakie zapisy chce weryfikować Waldemar Buda, czołowa postać PiS-u w Łodzi?

Ale sprawa ma o wiele więcej wymiarów.

Wcale nie dziwi, choć jest oburzające, pozaprawne, bezczelne, pozbawione podstaw traktatowych (praworządność!) działanie Unii Europejskiej, próbującej odebrać należne pieniądze polskim samorządom, bo suwerennie przyjmują deklaracje dotyczące wartości rodziny, demokratyczną większością głosów.

Wcale nie dziwi, choć jest oburzające, żałosne zachowanie tubylczych popleczników unijnego mainstreamu, dodatkowo podgrzewających tę sprawę i wzmacniających nacisk na samorządy, aby wycofały się z „nieprawomyślnej” uchwały.

Wcale nie dziwi, choć jest oburzające, nazwanie tej uchwały „uchwałą anty-lgbt”, podczas gdy to stwierdzenie nie pada w Karcie ani razu. Znajdziemy tam, przytoczone już powyżej, odwołanie do wartości ochrony rodziny i dzieci oraz ogólne propozycje działań na konkretnych polach, jakie mogłyby być wykonywane, aby skuteczniej je realizować – w przedszkolu i szkole, w polityce społecznej województwa, w usługach społecznych, w dobrych praktykach w biznesie.

Wcale nie dziwi, i jest nawet zabawne, że widząc zapisy o ochronie normalnej rodziny, normalnego wychowania, ochrony przed demoralizacją, lgbt poczuło się dotknięte. Uderz w stół a nożyce się odezwą – demoliberalne media w swoim zacietrzewieniu nawet nie dostrzegły, że nazwanie SKPR „uchwałą anty-lgbt” stawia znak równości pomiędzy walką z demoralizacją i byciem anty-lgbt. Co za homofobia!

Wcale nie dziwi, choć jest działem grubego kalibru, że Unia Europejska wypowiada Polakom wojnę, bo mamy swoje wartości, bo u nas nie odbiera się z byle powodu dzieci rodzicom i umieszcza w muzułmańskich rodzinach zastępczych, nie wciska się dzieciom programowo od przedszkola homoseksualizmu i masturbacji, bo u nas rodzina ma normalne znaczenie i funkcje. Bo u nas nie ma zmiany płci 12-latków na życzenie bez wiedzy rodziców. Nie chcemy pod tym względem „doganiać zachodu”, dlatego nie pasujemy do tego towarzystwa. I może dobrze, lepiej w porę „zjechać na boczny tor”, niż być jednym z wagonów pociągu jadącego w przepaść.

Jedynie trochę dziwi, a zabawne nie jest ani trochę, że polskie samorządy i, co za tym idzie, Polacy mogą stracić na tej nagonce pieniądze lub godność.

A nade wszystko jest sporym zawodem, że „konserwatywna” partia, z rzeczywiście mocno konserwatywnym elektoratem, widocznie zamierza nam zafundować tę hańbę. A – jak by to powiedział Churchill – wojnę będziemy mieć i tak.

Chcesz spokoju? Szykuj Pol-exit.

Źródło zdjęcia: kartarodzin.pl

Animated Social Media Icons by Acurax Responsive Web Designing Company