Publicystyka

Polska w pułapce?

Wielu ekonomistów przewiduje, że polska gospodarka wkrótce może znaleźć się w „pułapce średniego rozwoju” (middle income trap), co spowoduje stagnację gospodarki i spowolnienie wzrostu wynagrodzeń.

Czym jest pułapka średniego rozwoju (lub pułapka średniego dochodu)? To zjawisko w procesie przechodzenia od gospodarki średnio rozwiniętej do wysoko rozwiniętej, kiedy już nie jest w stanie konkurować tanią siłą roboczą, a jeszcze nie jest zdolna wykształcić firm o znaczeniu światowym, które będą motorem napędowym do dalszego rozwoju. Zagraniczne koncerny, które dotychczas chętnie inwestowały w krajach średnio rozwiniętych, wycofują się z tych rynków z powodu wzrostu kosztów siły roboczej, a w miejsce tej luki muszą powstać nowe, rodzime firmy, które dadzą miejsca pracy – w przeciwnym razie gospodarce grozi spadek dynamiki rozwoju i wzrost bezrobocia.

Wpadnięcie w pułapkę średniego rozwoju niesie za sobą poważne konsekwencje: wzrost PKB znacznie spowalnia, płace nie rosną, a pośrednią konsekwencją mogą być problemy ze stabilnością finansową państwa z powodu malejących wpływów do budżetu.

Aby znaleźć odpowiedź na pytania dlaczego kraje wpadają w pułapkę i jak jej uniknąć, powołam się na historyczne przykłady państw, które stanęły w obliczu pułapki.

Zatem dlaczego? Przykładem będzie tutaj Brazylia, która w latach 80. (podobnie zresztą jak większość gospodarek Ameryki Łacińskiej) stanęła przed problemem wyczerpania się możliwości dalszego rozwoju opartego o importowanie i naśladowanie technologii (model imitacyjny – w przeciwieństwie do modelu innowacyjnego, czyli nastawionego na tworzenie, odkrywanie nowych technologii). Do dzisiaj gospodarka tego państwa boryka się z problemami typowymi dla pułapki średniego rozwoju.

Po pierwsze – nakłady na edukację. Podczas gdy w krajach OECD średnie nakłady wynoszą 5,6% PKB, w Brazylii one wynosiły zaledwie 4%. Dla porównania, w Polsce to 5%. Powiązany z tym jest problem, jaki Brazylia miała z niską rekrutacją na studia, a zaledwie 84% dzieci kończyło podstawową edukację. W Polsce mamy problem odwrotny: zbyt dużo studentów, których rynek pracy nie będzie w stanie „wchłonąć”, lecz potraktujmy ten fakt jako przestrogę – zbyt mała ilość studentów powoduje mały potencjał innowacyjności. Do tego sondaże wśród brazylijskich pracodawców wykazywały, że wykształcenie posiadane przez absolwentów szkół było niedopasowane do wymogów rynku pracy.

Widząc problem brazylijskie władze zliberalizowały prawo gospodarcze licząc na inwestycje z zagranicy. Inwestorzy wprawdzie się znaleźli, ale nie byli zainteresowani prowadzeniem badań rozwojowych, tylko zakładali filie podwykonawcze, co nie pomaga w uniknięciu pułapki – wręcz jest jedną z jej przyczyn. Co więcej, napływ zagranicznych koncernów na brazylijski rynek utrudnił rozwój rodzimych firm i stworzenie silnych podstaw gospodarki.

Trzecim błędem, który popchnął kraje Ameryki Łacińskiej do pułapki średniego dochodu to zadłużenie zagraniczne. W latach 80. oprócz niskiego kapitału ludzkiego i napływu zagranicznych koncernów nastąpił jeszcze potężny kryzys zadłużenia, kiedy to długi przekroczyły dochody tych państw, jeszcze bardziej utrudniając podniesienie się z kryzysu.
Co robić? Na to pytanie odpowiedź znajdziemy patrząc na przykłady Finlandii lat 70. i 80. oraz Korei Płd. przełomu wieków. Najważniejsze wydają się czynniki demograficzne, nakładów na inwestycje, zmiany strukturalne gospodarki, eksport i regulacje prawne.

Nie ma w historii przykładu państwa będącego u progu pułapki średniego rozwoju i jednocześnie pogrążonego w kryzysie demograficznym. Oba kraje, na które się powołuję cieszyły się stabilną demografią w czasie przebijania „szklanego sufitu” średniego rozwoju. Nie ulega jednak wątpliwości, że demografia jest bardzo istotnym czynnikiem rozwoju gospodarczego – bez poprawy demografii dużo trudniej cieszyć się dobrym poziomem rozwoju.

Nakłady na inwestycje rozwojowe i prace badawcze to istotny czynnik dla długookresowego wzrostu. Bez polepszania technologii nie zwiększymy wydajności i „wartości dodanej” powstającej podczas produkcji. Stosując tylko technologie sprawdzone w innych państwach pozostajemy wciąż krok za nimi i zanim nie będziemy sami dokonywać nowych odkryć to nie wejdziemy do pierwszej ligi gospodarek świata.

Zmiany strukturalne i eksport to czynniki powiązane. Korea Płd. poszła w stronę nowoczesnych przemysłów high-tech, ale i ogólnej dywersyfikacji dóbr produkowanych i eksportowanych. Finlandia w tym celu zastosowała model interwencjonizmu nastawiony na rozwój gałęzi uznanych za kluczowe (w tym przypadku przemysł celulozowo-papierniczy i metalowy), a także zreformowała system edukacji, który od tej pory nastawiony jest na budowanie kreatywności wśród uczniów. Oba omawiane państwa poza rozwojem nowych technologii, dbały o eksport – Finlandia swoją polityką neutralności mogła handlować z obiema stronami żelaznej kurtyny, natomiast Korea Płd. rozwinęła u siebie przemysł elektroniczny, który szybko zyskiwał popularność na całym świecie.

Na koniec kwestia regulacji prawnych. Gospodarka nie może się dobrze rozwijać bez inicjatywy rodzimych przedsiębiorców, polskich firm, które w Polsce będą prowadziły badania i rozwój i wciągną naszą gospodarkę na poziom gospodarki wysoko rozwiniętej. Rodzimi przedsiębiorcy nie mogą rozwijać swoich skrzydeł, lub wręcz unikają otwierania biznesów z powodu skomplikowanego, niestabilnego prawa, wysokich danin z tytułu prowadzenia działalności gospodarczej (wystarczy wspomnieć 1100 zł ZUS miesięcznie). Ponadto, wiele pisałem tutaj o rozwoju nowych technologii. Bodźcem do ich rozwijania musi być skuteczne prawo patentowe, które zmotywuje do badań rozwojowych. Polska w rankingu liczby patentów na milion mieszkańców jest w 4. dziesiątce krajów świata – to niesatysfakcjonujący wynik.

Czy polscy politycy zauważają problem, jaki wkrótce może nas dotknąć? Jakiś czas temu szerokim echem odbił się tzw. „Plan Morawieckiego”, choć celniej byłoby napisać, że to „Diagnoza Morawieckiego”. Autorzy wskazali 5 pułapek, jakie grożą polskiej gospodarce (średniego dochodu, braku równowagi, przeciętnego produktu, demograficzna i słabości instytucji) i przyczyny, które mogą popchnąć naszą ekonomię w te pułapki:

  • rozwój na kredyt, niskie oszczędności – bez których nie ma inwestycji,
  • kwestia regulacji CO2 – które wpłyną negatywnie na nasz przemysł,
  • środki unijne zostały przeznaczone na aquaparki i obiekty sportowe, a nie na inwestycje,
  • imitacyjny model gospodarki – pozostawanie krok za liderami rozwoju,
  • boom demograficzny lat 70. i 80. się kończy – czeka nas kryzys,
  • emigracja 2 mln ludzi z Polski

O ile na poziomie diagnozy trudno się nie zgodzić, to postulaty wymienione w „Planie” i źródła finansowania są dość mglisto określone. Główne postulaty Ministerstwa Rozwoju:

  • reindustrializacja – doliny przemysłowe (np. kolejowa, stoczniowa), partnerstwo dla strategicznych działów gospodarki, wzrost produkcji przemysłu, wsparcie start-upów,
  • rozwój innowacyjnych firm – reforma instytutów naukowo badawczych, „przyjazne otoczenie prawne”, wzrost udziału dużych i średnich firm w polskim PKB, położenie nacisku na branże z dużą wartością dodaną,
  • „kapitał dla rozwoju” – budowanie oszczędności (prywatnych i publicznych), Polski Fundusz Rozwoju, wykorzystanie środków z UE,
  • ekspansja – pion wspierania eksportu w PFR (w miejsce wielu rozproszonych instytucji), tanie kredyty, silna marka polska, reforma dyplomacji ekonomicznej, silne firmy polskie powinny wchodzić na inne rynki,
  • rozwój społeczny i regionalny – program demograficzny, program dla obszarów wiejskich, polityka regionalna,
  • ponadto: programy rozwojowe (np. drony), dywersyfikacja eksportu (dzisiaj 80% trafia do UE), zmiana kryteriów zamówień publicznych (m.in. odejście od kryterium ceny).

Koszt przeprowadzenia tego programu szacuje się na 1 bln zł, a wśród źródeł finansowania wymienia się:

  • aktywizację kapitału krajowego i zagranicznego, głównie prywatnego, ale i międzynarodowych instytucji finansowych,
  • prywatne firmy po wprowadzeniu Planu chętniej zaktywizują swoje środki na kontach,
  • 500 mld ze środków unijnych.

Podsumowując, pułapka średniego rozwoju to jeden z najpoważniejszych długookresowych problemów polskiej gospodarki. Bardzo cieszy fakt, że politycy spojrzeli długofalowo na problem, a nie horyzontem najbliższej kadencji, jednak czy „Plan Morawieckiego” poprowadzi nas w szeregi gospodarek wysoko rozwiniętych? Czy źródła jego finansowania będą zapewniały jego ciągłość i stabilność? Czy wreszcie nasze firmy okażą się na tyle sprawnie zorganizowane, a Polacy na tyle przedsiębiorczy, aby podołać temu epokowemu wyzwaniu? Co do tej ostatniej kwestii, trudno mieć wątpliwości, pozostałe jednak nie dają pewnej odpowiedzi.

Piotr Kołacki

Social Network Integration by Acurax Social Media Branding Company