Łódź

Proces drukarza oskarżonego o homofobię rusza ponownie

Proces łódzkiego drukarza, który odmówił Fundacji LGBT Business Forum wykonania materiałów promocyjnych, ruszył ponownie. Poprzedni wyrok skazujący utracił moc. 29 listopada widzewski Sąd Rejonowy przesłuchał w charakterze świadka prezesa Fundacji – Mariusza Drozdowskiego, znanego jako „Jej Perfekcyjność”, a także Annę Błaszczak, która w imieniu Rzecznika Praw Obywatelskich złożyła zawiadomienie o możliwości popełnienia wykroczenia.

Historię łodzianina opisywaliśmy na łamach naszego portalu jeszcze w lipcu tego roku. Mężczyzna tłumaczył odmowę wykonania zlecenia tym, że nie chce przyczyniać się swoją pracą do promocji ruchów LGBT. Do akcji wkroczyła więc Kampania Przeciw Homofobii i Rzecznik Praw Obywatelskich. Wówczas sąd uznał mężczyznę za winnego i skazał go na karę grzywny w wysokości 200 złotych, uznając jego postawę za wykroczenie z art. 138 Kodeksu wykroczeń: „Kto, zajmując się zawodowo świadczeniem usług, żąda i pobiera za świadczenie zapłatę wyższą od obowiązującej albo umyślnie bez uzasadnionej przyczyny odmawia świadczenia, do którego jest obowiązany, podlega karze grzywny”.

Wskutek interwencji prawników Ordo Iuris, wyrok utracił moc. We wtorek 29 listopada Sąd Rejonowy dla Łodzi-Widzewa ponownie wszczął postępowanie. Przesłuchano prezesa Fundacji LGBT Business Forum – Mariusza Drozdowskiego, znanego opinii publicznej jako „Jej Perfekcyjność”, a także Annę Błaszczak, która w imieniu RPO złożyła zawiadomienie o możliwości popełniania wykroczenia przez łódzkiego drukarza. Sąd Rejonowy odroczył rozprawę do 17 stycznia 2017 roku.

Celem Fundacji Drozdowskiego jest m.in. „badanie rynku i środowiska osób homoseksualnych i transpłciowych”. Przedsiębiorstwom „przyjaznym” osobom LGBT, Fundacja przyznaje nagrody – Tęczowe Pszczoły (sic!).

Jako ciekawostkę dodajmy, że po stronie oskarżonego drukarza w nietypowy sposób stanęło nawet lewicowo-liberalne środowisko łódzkiego pisma „Liberte!”, a przynajmniej jeden z jego publicystów – wiceprezes Forum Obywatelskiego Rozwoju, Marek Tatała, pisząc: „Nie chcę by państwo zmuszało mnie do drukowania ulotek dla ONR”*. „Czy drukarz związany ze środowiskiem LGBT musi wydrukować ulotki informujące, że homoseksualizm jest chorobą, którą należy leczyć, jeśli zamówi je organizacja krytykująca homoseksualizm i głosi takie poglądy?” – pyta retorycznie Tatała.

*http://tatala.liberte.pl/nie-chce-by-panstwo-zmuszalo-mnie-do-drukowania-ulotek-dla-onr/ (dostęp 30.11.2016)

3 KOMENTARZE

  1. Po pierwsze i najważniejsze: pojęcie „homofobii” NIE ISTNIEJE w naszym systemie prawnym, proszę więc używać słów zrozumiałych dla ogółu!
    Nie używajmy sformułować niezdefiniowanych albo takich, których definicję zastrzegła sobie jakaś dziwaczna grupka ludzi. Zniekształca ona znaczenie znanych i popularnych słów tak, jak jej w danej sytuacji wygodnie.
    Łacińskie słowo „fobia” oznacza słownikowo „uporczywy lęk przed różnymi określonymi sytuacjami, zjawiskami lub przedmiotami”. A „homo” – to po postu człowiek.
    A więc homofobia to lęk przez drugim człowiekiem i wypadałoby zaapelować do Sądu, aby taką definicję przyjął, gdyż nie ma żadnego powodu, aby Wysoki Sąd przychylał się do jakichś amatorskich, czy politycznych tłumaczeń z jęz. łacińskiego. Czyli homofobia to taka sama psychoza jak arachnofobia, czy agorafobia, czy sto innych lęków, ergo – fobii.

    Dodatkowo należy zauważyć, że polskie prawo zabrania zachowań obscenicznych, wulgarnych, jak również takich, które mogą urazić czyjeś uczucia religijne. Niedozwolone jest również rozpowszechniania takich treści, czy ich propagowania, wytwarzanie, przesyłanie. Drukarz robił być może błąd nie domagając się sądowego potwierdzenia, czy zamawiane materiały nie naruszają jakiegoś prawa, ale przecież taki drukarz nie był kształcony w prawie karnym i może mieć „uzasadnione podejrzenia”. Nie zrobił tego, tylko wprost odmówił, ale chyba potencjalny klient nie przyszedł później z dowodem, że druk zamówionego materiału nie narusza prawa?
    Trzecia rzecz, na którą pragnę zwrócić uwagę, to fakt, że aby przyjąć jakąś usługę , czy przedmiot do wykonania strony powinny zawrzeć stosowną umowę i może być to umowa ustna, jeśli obie strony wyrażają na to zgodę. W tym wypadku umowa, nawet ustna nie zaistniała, wobec niechęci jednej ze stron do jej zawarcia.
    Podsumowując – nie widzę tu żadnego powodu do skarżenia się kogokolwiek na cokolwiek, poza fobią homoseksualistów do wszystkich pozostałych normalnych ludzi. Krótkimi słowy – HOMO-FOBIĄ HOMOSEKSUALISTÓW !!!

    • Pojęcie homofobii nie musi istnieć w systemie prawnym, by być zrozumiałym dla ogółu, a przynajmniej – by funkcjonować wśród ogółu. Tytułowe stwierdzenie „oskarżony o homofobię” nie oznacza natomiast, że jest on oskarżany przez ogół, ani tym bardziej – że jest on w ogóle oskarżony słusznie. Mam nadzieję, że jest to zrozumiałe;)
      Widać, że ma Pan wiele do przekazania. Szkoda marnować tyle wiedzy w komentarzach, skoro można w artykułach. Zapraszamy do redakcji;)

      • Ośmielę się przewrotnie nie zgodzić z panią Niemczyk.
        Jeśli niezdefiniowany (przez autorytety, które akceptuję) termin „homofobia” jest w ogólnym użyciu, to wcale nie znaczy, że jest dla ogółu zrozumiały.
        Przykładem na to jestem ja sam – dla mnie homofob, to – (dosłowne tłumaczenie z łaciny) – człowiek odczuwający lęk przed całą resztą społeczeństwa. Dlatego homofobami z takiej definicji są dla mnie ludzie z grupy LGBTQ. Taka więc homofobia jawi się jako przypadłość medyczna 🙂 I na pewno poddaje się leczeniu 😉
        Ciekawostka: posiadam Microsoft Word kupiony w 2010 roku. Tezaurus tego Worda nieustanie poprawia mi na czerwono „homofobię” (jako słowo w języku polskim nieistniejące) – na „homofonię”(termin muzyczny). Niby głupi komputer, a mądry!

        Co do współpracy z Redakcją – czuję się zaszczycony. Jestem już baaardzo stary, ale pomyślę… 😉

Komentarze są wyłączone.

Customized Social Media Icons from Acurax Digital Marketing Agency