Publicystyka

Przeciekająca Łódź

Główny Urząd Statystyczny opublikował raport „Łódź 2015”, z którego wyłania się przygnębiający obraz miasta upadającego. Depopulacja, wysokie bezrobocie i niskie wynagrodzenia sprawiają, że Łódź w zestawieniu z innymi największymi miastami Polski pozostaje daleko w tyle.

Na pierwsze miejsce wysuwa się niepokojąca sytuacja demograficzna. Nie tak dawno straciliśmy pozycję wicelidera miast polskich na rzecz Krakowa pod względem liczby ludności. Po piętach depcze nam już Wrocław. Według danych GUS-u żaden region w Polsce nie wyludnia się tak szybko jak woj. łódzkie: w 1995 roku mieszkało tutaj niemal 2,688 mln osób, pod koniec 2014 roku liczba ta spadła do 2,5 mln. Przewiduje się, że w 2035 roku w woj. łódzkim będzie mieszkać 2,2 mln osób. Sama Łódź każdego roku traci 6 tys. mieszkańców. W 2014 r. było nas jeszcze 706 tys., ale za 35 lat będzie nas mniej niż pół miliona. Powodem tego zjawiska jest głównie fatalny wskaźnik przyrostu naturalnego. Spośród największych miast Polski tylko Łódź osiągnęła w 2014 r. ujemny przyrost naturalny (- 5,5). Oprócz tego duża część łodzian wyprowadza się do jednego z czterech powiatów okalających stolicę regionu, gdyż zamożniejsza ludność od lat przemieszcza się na obszary podmiejskie. Dzięki temu np. w powiecie łódzkim wschodnim odnotowany został wzrost liczby mieszkańców. Szybko ubywa ich za to w powiatach znacznie oddalonych od największych miast: kutnowskim, łęczyckim, radomszczańskim i pajęczańskim. Jeśli przewidywane prognozy spełnią się, to już za 20 lat nasze województwo straci 17% mieszkańców (Łódź aż 20%). Na będącym w najlepszej sytuacji Mazowszu liczba mieszkańców ma się zwiększyć z 5 mln osób w 1995 roku do 5,4 mln w 2035 r., w Małopolsce do 3,38 mln osób (w 1995 r. niespełna 3,2 mln osób).

Niestety, zmniejszanie się liczby mieszkańców ma negatywny wpływ na rynek pracy i potencjał konsumpcyjny. Mniejsza liczba konsumentów i dochodów sprawia, że miejsce staje się mniej atrakcyjne dla dostawców i producentów, którym nie opłaca się inwestowanie w dany region. Zmniejsza się liczba osób w wieku produkcyjnym. Trudniej też o pracowników o szczególnych kwalifikacjach. To z kolei przekłada się na wysokie bezrobocie oraz niskie wynagrodzenia. I chociaż bezrobocie spada także u nas, to Łódź z wynikiem 10,7% jest niechlubnym liderem tej kategorii, wygrywając ją z Poznaniem (3,1%), Wrocławiem (4,1%), Warszawą (4,2%) czy Krakowem (5,1%). Przygnębiające jest też zestawienie średniej łódzkiej pensji – 3.710,67 zł – z bezkonkurencyjną Warszawą – 5.171,46 zł, rozwijającym się Poznaniem – 4.422,26 zł czy chociażby Krakowem – 4.138 zł. Niskie pensje nie wiążą się w tym wypadku z obniżaniem kosztów utrzymania, bo spadająca gęstość zaludnienia Łodzi przyczynia się do wzrostu średnich kosztów dostarczania usług (utrzymanie sieci dróg, kolei, linii przesyłowych wody, energii elektrycznej, gazu, kanalizacji). Ponieważ składać się będzie na nie mniej osób, będą one musiały zapłacić więcej.

Łódzki magistrat nie traci wszakże nadziei i z optymizmem przekonuje, że są to tylko „demograficzne mity”. Tomasz Jakubiec, dyrektor biura strategii miasta wespół z prof. Jarosławem Płuciennikiem, prorektorem ds. programów i jakości kształcenia Uniwersytetu Łódzkiego podczas konferencji zwołanej po wydaniu ww. wyników GUS-u z satysfakcją poinformowali m.in. o tym, że od kilku lat w Łodzi odnotowywana jest dodatnia migracja osób w wieku 20 – 29 lat. W 2010 r. saldo migracyjne w tej grupie wyniosło 466 osób, w 2011 r. 592, a w 2014 r. ok. 800 osób. Równie pozytywnym jest dla nich fakt, że łodzianie nie uciekają do Warszawy, a nieco bliżej, nadal zamieszkując aglomerację łódzką (a zatem – nie liczy się). Sam Uniwersytet Łódzki doliczył się 2-procentowego wzrostu studentów, z czego dwie trzecie żaków to osoby spoza Łodzi, pochodzących głównie z miast i powiatów woj. łódzkiego. Urzędujący optymiści zapomnieli dodać, że coraz więcej absolwentów łódzkich szkół ponadgimnazjalnych wybiera studia poza miastem, najchętniej w Warszawie, ale też w innych polskich i europejskich miastach.

Miasto bez ludzi nie istnieje, bo miasto to ludzie, a ludzie to miasto. Najwyższy czas, żeby łódzkie władze z uwagą i pokorą podeszły do problemów mieszkańców Łodzi i zamiast desperackiego wyszukiwania pozytywów w celu podreperowania własnego wizerunku przygotowały realny program odbudowy Łodzi. Inaczej ani się obejrzymy, a przeciekająca dziś Łódź – zatonie.

Źródło: www.stat.gov.pl, www.dzienniklodzki.pl

JS

Customized Social Media Icons from Acurax Digital Marketing Agency