Łódź

Przemysław Kicowski: Kolejne kompromitacje ZDiT

Jakiś czas temu pisałem o fatalnym stanie zaawansowania prac na sztandarowych inwestycjach pani Zdanowskiej, czyli trasie W-Z oraz remontach innych większych ulic jak chociażby Kilińskiego. Winę za to, według mnie i wielu mieszkańców, ponosi dyrektor Zarządu Dróg i Transportu – pan Grzegorz Nita i dlatego wystosowałem do pani prezydent pismo, w którym oczekuję wyjaśnień dotyczących wyżej wymienionych inwestycji oraz pytam o kompetencje pana Nity na obejmowanym przez niego stanowisku, dając jednocześnie do zrozumienia, że powinien on zostać zdymisjonowany. Pisma zwrotnego jeszcze nie otrzymałem, ale w międzyczasie wyniknęły nowe fakty.

Po pierwsze, do Zarządu Dróg i Transportu wkroczyli funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego celem sprawdzenia pewnych dokumentów. Do 13 października można było jeszcze przypuszczać, że ten incydent to jest zwykła kontrola, czy przy wydawanych miliardach przez miasto nie było przekrętów. Natomiast w poniedziałek, 13 października agenci CBA przekazali pewne dokumenty do Prokuratury Apelacyjnej w formie zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Nieoficjalnie mówi się, że chodzi o dokumenty związane z trasą W-Z. Nie chcę rozstrzygać czy przestępstwo było, czy też nie, dopóki sprawy nie zbada prokuratura, ale sam fakt, że mieszkańcy już od dawna mają wątpliwości co do trasy W-Z oraz teraz wkroczyli funkcjonariusze CBA, kładzie bardzo zły cień na ZDiT oraz jego dyrektora.

Następna sprawa, trochę śmieszna, ale patrząc ogólnie na to co się dzieje, chyba nie ma z czego się śmiać. Mianowicie, na skrzyżowaniu alei Piłsudskiego oraz Rydza-Śmigłego zamontowano … złe słupy trakcyjne. Konsekwencją tego jest to, że nocami pracownicy Mostów Łódź muszą demontować złe słupy, które grożą złamaniem i na ich miejsce montować poprawne. Sytuacja jak z dobrego skeczu kabaretowego, ale myślę, że mieszkańcy Łodzi są już tak zmęczeni remontami, że wcale nie jest im do śmiechu. Wina leży tutaj po stronie wykonawcy oczywiście, ale także po stronie, która powinna te prace nadzorować, czyli Zarządu Dróg i Transportu.

Ostatnim aspektem jest sprawa ogromnego pośpiechu na budowie trasy W-Z od momentu ogłoszenia przez panią prezydent i pana dyrektora, że trasa ma być gotowa 31 października. Każdy, kto ma oczy widzi, że w listopadzie trasa może być co najwyżej przejezdna natomiast pozostałe „prace wykończeniowe” (tak to ładnie nazywał pan Nita) będą trwać jeszcze długo, bo przecież niedługo zima idzie. Jednak, aby trasa była przejezdna jest jeszcze sporo pracy i robotnicy widocznie przyspieszyli, co często kończy się dla nich źle, a nawet tragicznie. Najpierw 8 października dwóch mężczyzn spadło z podnośnika, ponieważ kierowca podobnego podnośnika nie zauważył ich i potrącił. Obaj zostali przewiezieni po tym do szpitala. Lecz do prawdziwej tragedii doszło 14 października, kiedy kierownik robót został potrącony przez cofającą ciężarówkę. On niestety takiego szczęścia nie miał i w wyniku wypadku stracił życie.

Nie chcę osądzać, czy te wypadki są wynikiem pośpiechu czy nie, ale nie można tego wykluczyć, że w parę dni po oświadczeniu dyrektora Nity oraz prezydent Zdanowskiej o terminie ukończenia prac zdarzają się dwa wypadki w tym jeden śmiertelny, a wcześniej takich zdarzeń było znacznie mniej.

Patrząc na te wszystkie aspekty oraz na pozostałe zdarzenia, nie tylko związane z trasą W-Z dalej uważam, że pan Grzegorz Nita zdecydowanie nie nadaje się na tak ważne stanowisko jak dyrektor ZDiT. Nie dociera do mnie także tłumaczenie pani prezydent, że to pierwszy dyrektor, za którego tyle się buduje, ponieważ nie sztuką jest budować, ale sztuką jest budować szybko, solidnie, tanio i bezpiecznie. A remonty za kadencji pana Grzegorza Nity nie spełniają żadnego z tych wytycznych. Dlatego po raz kolejny apeluję do pani Zdanowskiej o natychmiastowe zdymisjonowanie dyrektora Zarządu Dróg i Transportu i zastąpienie go kimś kompetentnym!

Przemysław Kicowski

Please follow and like us:
Customized Social Media Icons from Acurax Digital Marketing Agency