Publicystyka

Przemysław Kicowski: Urzędnicy mają w … głębokim poważaniu mieszkańców Łodzi

W poniedziałek 14 września miało się odbyć w Urzędzie Miasta Łodzi spotkanie mieszkańców ulicy Warneńczyka wraz z urzędnikami, dotyczące budowy nowego centrum handlowo rozrywkowego w Łodzi. Spotkanie się nie odbyło, ponieważ według pani sekretarz miasta sala jest „pilnie zajęta”, a każdy urzędnik dostał odgórny zakaz rozmowy z mieszkańcami. Ale od początku, o co poszło?

Na terenie, na którym obecnie ma powstać (czy już raczej po części powstaje) nowe centrum handlowe kilkanaście lat temu działała zabytkowa odlewnia FAKORA.  Na początku lat 2000. państwową odlewnię żeliwa, fabrykę kotłów i radiatorów doprowadzono do upadku pomimo, że przynosiła dochody. Do 2009 roku trwał rabunek i niszczenie ogromnego parku maszynowego i wyposażenia hal produkcyjnych. W 2009 roku naniesienia wraz z terenem kupiła w użytkowanie wieczyste izraelska spółka „krzak” Plaza Centers, której właścicielem jest izraelski miliarder Mordechaj Zisser, do którego należą również m. in. koncerny produkujące medykamenty (Elbit Medicals), oraz laserowe systemy naprowadzania rakiet balistycznych (Elbit Systems). Firma Plaza w 2006 roku wyburzyła cały kwartał zabudowy fabrycznej zakładów Norbelana zabytkowej fabryki Eiserta, czemu towarzyszyło zwolnienie ze stanowiska Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Łodzi, Bronisława Podgarbiego. Wówczas również obiecywano na tym terenie inwestycję w centrum handlowe. Do dziś teren stoi pusty i zarasta a właściciel wystawił go na sprzedaż. W 2009 roku podjęliśmy walkę o uratowanie zakładów FAKORA znając sposób działania firmy Plaza. Tym razem kolejny konserwator, Wojciech Szygendowski, współpracując z nami wpisał zakłady FAKORA do rejestru zabytków. Niestety tak bogata firma, jak Plaza, może sobie pozwolić na porozumienie w Podsekretarzem Stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Ówczesny Generalny Konserwator Zabytków, Piotr Żuchowski (zastępca Ministra Bogdana Zdrojewskiego) uchylił w 80% zakres ochrony zabytku i pozwolił na wyburzenie wszystkiego, poza kominem, wieżą, portiernią i 20% starszej hali. Kolejna fabryka została niemal w całości zrównana z ziemią. [tekst ze strony autorów protestu]. Dość dodać, że w pewnym momencie fabryka spłonęła (jak większość zabytków w Łodzi) i wtedy podjęto decyzję o częściowym wyburzeniu zagrażających elementów konstrukcji.

Walka z inwestorem i miastem trwa już od dłuższego czasu, a tak na dobrą sprawę mieszkańcy do końca nie wiedzą co i kiedy ma powstać. Ostatnią informacją jest, że w tamtym miejscu ma powstać 27 metrowy budynek handlowo-rozrywkowy, który po pierwsze całkowicie zasłoni okna mieszkańcom (stoją tam tylko stare kamienice i domki) oraz po drugie może doprowadzić do zniszczenia okolicznych mieszkań, ponieważ już w trakcie wyburzania części FAKORY osuwały się i pękały ściany. Dlatego też mieszkańcy zaniepokojeni informacjami, za pośrednictwem Europejskiego Centrum Inicjatyw Obywatelskich zorganizowali spotkanie w UMŁ z urzędnikami aby zadać pytania dotyczące inwestycji. Wielkim zaskoczeniem był fakt, że tego samego dnia rano pani Agnieszka Wojciechowska van Heukelom z ECIO dostała informację, że spotkanie zostało odwołane. Mimo tego mieszkańcy postanowili się pojawić i spotkaliśmy się z … zamkniętymi drzwiami urzędu miasta (jakże pięknie się to komponuje z hasłem „słucham, rozumiem, pomagam” jednej z partii). Na szczęście były media i zarejestrowały całą tą sytuację, a ja zadzwoniłem z prośbą o pomoc do radnego Marcina Zalewskiego, który sam nie ukrywał zdziwienia, ponieważ wybierał się na to spotkanie. Bo naradach zdecydowaliśmy, że wejdziemy od drugiej strony do urzędu i sprawdzimy, czy sala rzeczywiście jest zajęta. Po „przepychankach” z ochroniarzami, którzy nie chcieli nas wpuścić (dostali polecenie nie wpuszczania mieszkańców) wszedł radny Zalewski oraz Agnieszka Wojciechowska. Okazało się, że tak jak przypuszczaliśmy cała akcja z zajętą salą była farsą, ponieważ mała sala obrad była zamknięta i pusta. Mieszkańcy zapowiedzieli, że nie odpuszczą i wystosują pismo z informacją dlaczego ich okłamano i nie pozwolono na zadanie pytań w tej sprawie. Dodatkowo na jednej z najbliższych sesji rady miasta radni PiS, którzy przybyli wspomóc mieszkańców obiecali, że złożą wniosek o rozszerzenie obrad o punkt dotyczący tej tajemniczej inwestycji i będą mogli się na niej pojawić mieszkańcy Warneńczyka.

Ciekawym aspektem, który wypłynął następnego dnia jest oświadczenie rzecznika prezydenta miasta, że : „Natomiast nie zgodziliśmy się wynająć małej sali obrad, bo podczas kampanii wyborczej nie udostępniamy sal w magistracie czy to odpłatnie, czy bezpłatnie. W Łodzi jest dużo sal konferencyjnych, które można wynająć”. Innymi słowy w trakcie kampanii należy najlepiej zamknąć wszystkie urzędy…

Przemysław Kicowski

2 KOMENTARZE

  1. Szczerze. Prawda urzędnicy z magistratu mają gdzieś swoich chlebodawców pytam kto tu jest dla kogo?może pani Prezydent wyciągnie wnioski i odpowie na proste pytanie?

Komentarze są wyłączone.

Animated Social Media Icons by Acurax Responsive Web Designing Company