Ameryko, dla Ciebie wszystko?

 

Jak wiemy niebawem do naszego kraju zawita amerykański prezydent – Donald Trump, co już w pewien sposób zelektryzowało opinię publiczną w Polsce. Im będzie bliżej tej wizyty, politycy postarają się postawić naród w uczuciu ekscytacji. No bo jak tu się nie ekscytować, jak przyjeżdża tak ktoś ważny? Niestety, to nie żart. Ekscytacja znów przysłoni Polakom możliwość normalnej oceny sytuacji. To czego możemy się po tej wizycie spodziewać, to na pewno rozgrywania przez polityków na swoją korzyść frazesów, które usłyszą z ust amerykańskiej głowy państwa. Niestety od wieków mamy problem z utrzymaniem naszych emocji na rzecz zimnych kalkulacji politycznych. W jaki sposób powinniśmy do tej wizyty podejść?

Wiadomo, że wizyta prezydenta wciąż najsilniejszego państwa na świecie jest sprawą ważną, nie świadczy to jednak o tym, że jesteśmy europejską potęgą, co niektóre media już sugerują, że takie właśnie stwierdzenie padnie z ust Donalda Trumpa. Jeżeli Trump nas odwiedza to znaczy, że ma to jakiś cel, a nie dlatego, że nas kocha. Więc zapewne widzi w nas jakiś interes, a to da małego pstryczka nos Niemcom i Francji, może tu podgrzać atmosferę w kwestii uchodźców i pochwalić nasz kraj, za utrzymywanie bezpieczeństwa, może też chcieć dać pstryczka w nos Rosji i po raz kolejny stwierdzić, że „Polska nigdy już nie będzie sama” – słyszeliśmy już to w przeszłości podczas wizyt poprzednich prezydentów USA. I teraz dwa punkty – jak powinniśmy do tej wizyty podejść i jak zapewne do niej podejdziemy:

a) zimna kalkulacja, przywitać się, pouśmiechać, pogadać parę frazesów, ugrać tyle ile możemy dla siebie – i tyle, nic więcej, bez stroszenia piórek w zagranicznych prasach i zbędnego napinania się do obcych stolic, bez robienia zbędnych nadziei i błagania o kolejnych obcych żołnierzy w naszym kraju,

b) zbędne podniecenie, ekscytacja, robienie z byle frazesu amerykańskiego prezydenta sprawy rangi państwowej, przyjmowania wszystkiego jako pewnik, idiotyczne przymilanie się i robienie z siebie przysłowiowego pajaca i chłopca na kolejne posyłki i to co najgorsze, czyli zbędne stroszenie piórek i w wiara w swoją wszechmoc po zakończonej wizycie.

Jak myślicie, który punkt wybiorą nasi politycy? Odpowiedzcie sobie sami.

O czym musimy pamiętać?

USA jest bardzo daleko, nasi sąsiedzi bardzo blisko i powinniśmy robić wszystko, żeby nie dawać im nadmiernych pstryczków w nos, lepiej mieć dobre kontakty tuż za swoimi granicami, niż być chłopcem na posyłki państwa, które znajduje się kawał drogi od nas. Musimy pamiętać o tym, że najsilniejsze państwa świata nie mają przyjaciół, a tylko interesy, dlatego wszystkie frazesy powinny rozbijać się o nasz grzecznościowy uśmiech, tylko tyle i aż tyle. Nie dajmy się też po raz kolejny stawiać przeciwko Rosji, z którą powinniśmy starać się wrócić na normalne ścieżki dyplomacji. I pamiętajmy także o tym, że największe militarne potęgi lubią sobie zrobić czasem z jakiegoś państwa poligon wojenny, a my już od wojen najlepiej trzymajmy się z daleka.

Krzysztof Kubacki

Please follow and like us: