Dlaczego nie powinnaś być feministką

Nie pierwszy raz przeczytałam, że muszę być feministką. Tym razem przy przewijaniu ekranu instagram oznajmił mi: „albo jesteś feministką, albo hipokrytką”. Jak na osoby wykształcone, instagramowe myślicielki wydają się niezdolne do umieszczenia tekstów w mediach przeznaczonych do publikacji tekstów. Z Bogiem sprawa, gdy przydługi opis zdjęcia dotyczy porannej kawy, marki długopisu albo cellulitu, lecz gdy ktoś bije po oczach imperatywami – nie potrafię milczeć. Abstrahując od zagadnienia, jak idiotyczne jest umieszczanie przemyśleń pod swoim selfie, czy nie musiałabym być skończoną idiotką, aby słuchać rad z instagrama?

Post brzmiał następująco:

„Dziewczyno, albo jesteś feministką albo hipokrytką. Dlaczego tak uważam? Ponieważ nauczono mnie czytać i pisać, studiuję, mogę zarabiać pieniądze i wydawać je na dalekie podróże albo odkładać, uczyć się języków obcych, wyjść za mąż i mieć dzieci albo żyć samotnie i poświęcić się innym celom. W całej tej swobodzie wyboru, z czego korzystam jak nie ze zdobyczy feminizmu? (…) To, że urodzilaś się w świecie, w którym możesz być inżynierką, tancerką albo lekarką jest zdobyczą właśnie feministek. Dlatego droga koleżanko, zamiast mówić, że nie popierasz feminizmu, bo lubisz kobiecość, kwiaty, sukienki i ogolone pachy, zastanów się na czym feminizm tak naprawdę polega i jak wyglądałoby Twoje życie gdyby nie bunt kobiet. Potem im podziękuj. I nie uprawiaj już więcej hipokryzji. (…) #travelgirl #feminism #feminist #dziewuchydziewuchom #weshouldallbefeminists „

Pod postem komentarz w tendencyjnej odmianie stylu nihil novi:

Cudownie napisane! Świat byłby piękniejszy, gdyby wszyscy znali prawdziwą definicję feminizmu

Cudownie by też było, gdyby niektóre feministki znały definicję świata.

W liceum moja szanowna chemiczka (pozdrawiam!) zabraniała nam stosowania terminu „tablica Mendelejewa”, bo Dmitrij Mendelejew swoim wybitnym odkryciem jedynie zapoczątkował dziesięciolecia badań nad pierwiastkami chemicznymi. Tak, Mendelejewowi zawdzięczamy tablicę pierwiastków chemicznych, ale… nie tylko jemu.

Podstawowym przejawem ignorancji w omawianym przypadku instagramerki jest prostolinijne twierdzenie, że ktoś zawdzięcza coś jednej grupie. Przynajmniej przejawem takim jest kategoryczne postawienie sprawy, jakoby to był wpływ bezpośredni i całkowity. Choćby nie wiem jak szczere były chęci jakiejkolwiek grupy ludzi, o wiele potężniejszą siłą historyczną są: polityka, władza, pieniądze, okoliczności, przypadek. Kolejność dowolna. Dziewczynka mówiąca o tym, że wszystko zawdzięcza jednej grupie lub osobie brzmi jak rycerz z wierszyka Tuwima, który krzyczał: „złapałem tatarzyna!”. A nawet gorzej, bo jak naiwny herold przekazujący tę przechwałkę dalej.

Przykry fakt jest taki, że gdy feministki XX wieku z dobrze sytuowanych domów walczyły o prawo do pracy, ich koleżanki z niższych klas od kilku pokoleń traciły życie w fabrykach i kopalniach. Kiedy słyszę, że to feministki otworzyły mi drzwi do medycyny, przypominam sobie, że kobiety w pełni dopuszczono do zawodów medycznych dopiero po wybuchu obu wojen światowych, bo mężczyzn zwyczajnie wybito. Jeszcze bardziej przykre jest, że w średniowieczu wiele zawodów, w tym lekarz*, były dla kobiet dostępne, a ten dostęp odebrało im nie co innego, jak oświecenie – bożek, na którego powołują się feministyczne ideoloszki**. Prawa wyborcze kobiet w Polsce to, oprócz oczywiście działalności kobiet, efekt odzyskania niepodległości. Mechanizm z grubsza podobny, jak uwłaszczenie chłopów przez cara, a potem ich wyzwolenie przez Kościuszkę. Polityka, feministko, polityka!

Przyjmijmy jednak, jakkolwiek samobójczym jest takie założenie, że skoro już coś zawdzięczmy danej ideologii, to powinniśmy ją wyznawać.

To komunizmowi zawdzięczamy, że Polacy ze wsi mogli podjąć studia. Czy zatem każdy, kto ma krewnych na wsi powinien być komunistą? Feministyczne studentki medycyny na pewno, bo komuniści wprowadzili też na studia medyczne parytety!***

Domyślam się, że przenigdy nie korzystałaś z aspiryny firmy Bayer? Jakie to szczęście, bo inaczej musiałabyś zostać nazistką! Hitlerystom zawdzięczamy technologie Volkswagena, BMW, Forda i Siemensa, garnitury Hugo Boss, smaki Dra Oetkera. Dzięki Hitlerowi Polki pierwszy raz skorzystały z ustawy pro-choice. Właściwie duża część społeczeństwa powinna zostać nazistami.

Pominęłabym fakt, że nie byłoby feminizmu ani nawet postmarksistowskich bzdur, które wyznaje większość współczesnych feministek, gdyby Kościół Katolicki nie zadbał o zachowanie dzieł Platona. Przemilczałabym, ale nie da się ukryć okrutnej prawdy, że przez to każda feministka powinna być katoliczką. Feminizm zawdzięcza Kościołowi feminizm. Hipokrytko!

Podoba ci się twoja bawełniana koszulka? Ziemniaki smakują? Czemu więc nie popierasz kolonializmu?

Dlaczego wzdragasz się na dźwięk słowa „dyktator”? Dyktatorom zawdzięczasz zwycięstwa Rzymu, a więc i prawo rzymskie, dzięki któremu masz jakiekolwiek prawa.

Nie powiesz mi też, że zrzekasz się praw człowieka! Jeśli nie, to musisz być jakobinistką, kordelierką albo przynajmniej żyrondystką.

Używasz cyfr arabskich? Islam się kłania.

Bronisz konstytucji? Przecież pierwszą polską konstytucję uchwalili monarchiści!

Piszesz to wszystko swobodnie posługując się językiem polskim. W setną rocznicę odzyskania niepodległości Polski powinnaś wiedzieć, że prawo do tego zawdzięczasz w równej części piłsudczykom, narodowcom, ludowcom i pewnemu pianiście. Bez niepodległości nie byłoby dla Polek praw wyborczych, z czego wniosek, że w kategorii „dług wdzięczności” feminizm przegrywa 4:1 z białymi szowinistycznymi mężczyznami.

I kto tu jest hipokrytką?

Oczywiście nie o to chodzi. Chodzi o to, że ze względu na to, że jestem kobietą „powinnam” wyznawać określone poglądy. Mówi mi to nie kto inny, jak kobieta twierdząca, że walczy o prawa kobiet. Po dziesięcioleciach walk o samostanowienie kobiet stajemy w sytuacji, w której pewna grupa osób odmawia komuś prawa do własnej opinii ze względu na płeć.

W przeciwieństwie do koleżanek z instagrama, daleka jestem od kolektywów, autorytaryzmu i szowinizmu. Dlaczego jako kobieta nie powinnaś być feministką? Na to pytanie znam tylko jedną odpowiedź: nic nie musisz.

*We współczesnym języku francuskim nie istnieje żeńska odmiana słowa „lekarz”. Jak jednak twierdzą badacze, w średniowieczu funkcjonowała żeńska forma tego zawodu, co wskazuje na to, że kobiety mogły leczyć. Źródło: „Kobieta w czasach katedr”.

**Nie uznaję żadnej „-lożki”, więc równie dobrze może być „-loszka”. Te słowa nie istnieją.

***Był to parytet płci promujący mężczyzn w rekrutacji na kierunek lekarski i stomatologiczny. Tak więc dzięki parytetom zdolne kobiety nie dostawały się na medycynę.

Maria Piekutowska

Autorka felietonu zaznacza, że nie jest ani feministką, ani antyfeministką.

Please follow and like us:

6 Komentarze

  1. Nie wiem jak jej cały wpis ma się do tego, że autorka nie chce nazywać się feministką. W sensie, fajnie, że nie muszę gloryfikować żadnej grupy, która stworzyła coś z czego korzystam, ale dlaczego nie utożsamiać się z definicją, która opisuje moje poglądy? Bo przecież z tego, co napisała, to jest za równością. +taka mała uwaga – odzyskanie niepodległości bez działalności kobiet wcale nie oznaczałoby przyznania kobietom praw wyborczych, gdyby nie ruchy kobiece prawdopodobnie nikt by się nagle nie domyślił, że kobiety są obywatelkami, to, że własne państwo dało nam możliwość stworzenia nowych praw, nie oznacza, że samo odzyskanie niepodległości magicznie przyczyniło się do dostrzeżenia, że kobiety to ludzie.

    • Z podobnego powodu unikam nazywania się „patriotką” – chodzi o to też, że te określenia są nacechowane dosyć negatywnie przez osoby używające tych słów wobec siebie, podczas gdy prezentują szalenie skrajne poglądy i wypaczony obraz sprawy. Tak naprawdę nie czuję się zmuszana do żadnej stereotypowo kobiecej rzeczy typu urodzenie dzieci i bycie kurą domową, pokornie czekającą na powrót męża do domu, a czuję się zmuszana do nieczucia się zmuszana i do bycia feministką właśnie. Nie czuję wspólnoty z kobietami rzucającymi takie teksty jak zacytowany na instagramie, nie czuję więc potrzeby i nie widzę sensu w nazywaniu się feministką.
      A, nie jestem autorką, niemniej stwierdziłam, że odpowiem, jak wygląda to w moim przypadku.

      Co do uwagi +: Hm, to chyba naturalne, że jest szereg czynników, które odpowiadają za obecną sytuację i zdaje się, że nikt nie szkaluje ruchów kobiecych, które były. Jednak przypisywanie im wyłącznych zasług jest błędne. Myślę, że autorka nie zaznaczała tego jakoś wyraźnie w tekście dla uzyskania kontrastu z przytoczonym tekstem. Nic się magicznie samo nie dzieje.

    • Definicja feminizmu nie dotyczy równości płci, ale tylko praw kobiet. Ja jestem za prawami i kobiet, i mężczyzn – ludzi w ogóle. Feminizm nie jest mi do niczego potrzebny. Jeśli każda wąska definicja poglądów musi być przypisana do każdego człowieka, który się pod nią łapie, to każdy wyznaje wszystko. I wszyscy jesteśmy jakobinistami, bo żyjemy, a to prawo człowieka przecież.
      Polecam filmik Roaming Milennials. Ona wyczerpała temat.

  2. Czy tylko mnie w tym wszystkim przeszkadza użyta forma słowa „tabletka”? Żądam: poprawna polszczyzna, bo my być w Polska i po polski mówić…

  3. Stryj mojej prababci pochodził ze wsi i jeszcze przed Wielką Wojną był wykładowcą na UJ, więc proszę nie chrzanić, że to zasługa komunizmu, który co prawda ułatwił dostęp do oświaty, ale i też niekorzystnie odbił się na jej poziomie.
    To, że cyfry arabskie nazywamy arabskimi nie oznacza, że są one dziełem Arabów. Pochodzą z Indii a do Europy dotarły za pośrednictwem Arabów, i to jest jedyna ich zasługa w tym temacie. Za to z kolei wyznawcy Allaha wynaleźli destylację alkoholu etylowego, za co Polacy powinni im być dozgonnie wdzięczni 😉

  4. Stryj mojej prababci pochodził ze wsi i jeszcze przed Wielką Wojną był wykładowcą na UJ, więc proszę nie chrzanić, że to zasługa komunizmu, który co prawda ułatwił dostęp do oświaty, ale i też niekorzystnie odbił się na jej poziomie.
    To, że cyfry arabskie nazywamy arabskimi nie oznacza, że są one dziełem Arabów. Pochodzą z Indii a do Europy dotarły za pośrednictwem Arabów, i to jest jedyna ich zasługa w tym temacie. Za to z kolei wyznawcy Allaha wynaleźli destylację alkoholu etylowego, za co Polacy powinni im być dozgonnie wdzięczni 😉

Komentowanie jest wyłączone.