K. Kubacki: „Polityka zagraniczna – o odwrót opcji zachodniej”

Niektórzy domniemują, że to po wizycie Donalda Trumpa nasza polityka zagraniczna wobec Niemiec oraz Rosji natężyła się. Nie wiem, ile w tym prawdy, jednak wartym uwagi jest, że przy wszystkim co w naszym kraju się dzieje, zawsze nieustannie patrzymy na reakcję zachodnich państw. Mamy wobec nich kompleks i każde posunięcie polityczne jakie wykonujemy, kalkulujemy pod względem opinii zachodniej. Wielu z nas lubi kiedy Zachód powie, że „jesteście jednym z nas”. Ale panie i panowie, nigdy nie będziemy. Nigdy nie będą traktować nas jako jednego z nich.

Zawsze będziemy dla nich instrumentem, który będą chcieli wykorzystać w stosunku do Rosji czy Niemiec. Przeciętny obywatel zachodnich państw w czterech literach ma istnienie takiego kraju jak Polska i nie różni się to niczym od klas tam rządzących. Jesteśmy od nich daleko, dopóki realizujemy w jakiś tam sposób ich politykę jesteśmy przydatni, tak przydatni, że zawsze można nas zostawić przy najbliższej nadarzającej się okazji. Opcja zachodnia powinna być dla nas tematem jedynie biznesowym, nie powinniśmy być chłopcem na posyłki bądź dawać się wykorzystywać i skłócać z naszymi sąsiadami w imieniu interesów daleko od nas leżących państw.

Należy pamiętać, że wybór przez naszą dyplomację opcji zachodniej w 1939 roku doprowadził do fatalnych w skutkach wydarzeń dla naszego kraju. O ile wielkie światowe mocarstwa mogą prowadzić poważną politykę w państwach oddalonych od siebie o setki tysięcy kilometrów, w naszym przypadku wyglądać to musi inaczej. Nie mamy takich możliwości i nie jesteśmy mocarstwem. Nasza często zgubna duma narodowa, poczucie wielkości mijają się z rzeczywistością. To na czym skupić się musimy to na polityce wobec naszych sąsiadów. Politykę, którą przed wojną prowadziliśmy tylko do pewnego momentu, a żeby w najważniejszej chwili od niej odejść i po prostu zginąć. Tak łatwa miłość u nas bez wzajemności do krajów anglojęzycznych czy do Francji jest porażająca i zadziwiająca. Praktycznie bez najmniejszych przeszkód przedstawiciele tamtejszych państw są w stanie nas omamić i wymusić pewne decyzje, które dla naszego państwa nie są najlepsze. Pamiętać należy, że sojusze z państwami leżącymi daleko od nas narażają często państwo polskie na pogorszenie stosunków z naszymi sąsiadami, a wręcz ci tzw. Sojusznicy specjalnie chcą te stosunki pogorszyć.

Iść na pewno musimy w kierunek wschodni, obserwując jednocześnie działalność państwa niemieckiego, które pomimo porażki przed siedemdziesięcioma laty w II WŚ dziś gra pierwsze skrzypce na arenie europejskiej. Pamiętać należy, że Niemcy to także nasz sąsiad i z nim także powinniśmy prowadzić poza brukselską dyplomację. Naszym głównym celem powinno być wznowienie i unormowanie stosunków międzynarodowych z Rosją, które na dzień dzisiejszy nie istnieją w ogóle. Poza sporadycznymi wymianami „uprzejmości” pomiędzy prasą rosyjską a polską. Wojowanie z Rosją w imieniu USA czy też chowając się za plecami Stanów Zjednoczonych, to pomysł idiotyczny i samobójczy. To, że amerykańscy czy brytyjscy żołnierze są u nas czy biorą udział w naszych defiladach nie czyni z nas państwa bezpiecznego i nie oznacza też, że oba te kraje w mgnieniu oka i przy jakimkolwiek przyszłościowym kryzysie w Europie ruszą nam na ratunek. Znając Brytyjczyków szybko by się zmyli, czekając aż wykrwawią się inni, a Amerykanów będzie stać jedynie na potrząsanie ramionami. Rosja jest tutaj, Rosja tutaj będzie i Rosja będzie naszym sąsiadem zawsze.

Nie ma sensu się wzajemnie męczyć, bo czy ktoś z nas lubi mieszkać w domu gdzie trzeba co chwilę wojować z własnym sąsiadem, zamiast normalnie ze sobą współegzystować?

Bardzo często uważamy się za lidera regionu. Bardzo jesteśmy rozczarowani kiedy państwa Wschodu nie zgadzają się z nami, łamią wcześniejsze postanowienia czy wybierają zupełnie inną drogę. Powiedzmy sobie jednak szczerze, to, że my myślimy o sobie, że jesteśmy silni, nie znaczy do końca, że tak jest. Nasza dyplomacja jest nieprzemyślana. Trudno na nas patrzeć jak na lidera, kiedy przy każdej nadarzającej się okazji, tenże lider biegnie do Brukseli, Paryża, Waszyngtonu czy gdzie tam jeszcze po radę czy pomoc. Kiedy tenże lider wykorzystywany jest przez większych do naskakwiania na innych większych sąsiadów, czyli Rosję i Niemcy. To zresztą wyrobienie w oczach opinii publicznej, Zachodu jako jakiejś oazy „lepszości” i nieskazitelności to najgorsze co mogło się naszemu narodowi przytrafić, to jest to co prowadziło go na manowce w poprzednim i prowadzi dalej w obecnym stuleciu.

Musimy stać się poważnym państwem, a nasza polityka zagraniczna musi wyjść z nijakości i oczekiwania na to jak wszystko ma wyglądać według Brukseli czy Waszyngtonu. Jeżeli w naszym regionie rzeczywiście chcemy uchodzić za kraj silny, stabilny i jako lider tego regionu musimy się zachowywać jak na lidera przystało. Przede wszystkim unormować stosunki z Rosją bez napinania bicepsów, wrócić na tor współpracy biznesowej oraz dyplomatycznej. Kontynuować polepszanie stosunków z krajami Trójmorza/Międzymorza zacieśniając sojusze i rozbudowując inicjatywę, która naprawdę może się udać. Wyjaśnić wreszcie kwestie litewską i przestać odwracać się plecami od mieszkających tam i potrzebujących państwa polskiego naszych rodaków.

Opcja zachodnia, o ile wydaje się dla Polaków ładna, fajna i kusząca „bo przecież są tacy fajni, amerykańscy”, wydaje się dla nas opcją zgubną. Realizować i brać stamtąd tylko tyle ile realnie nam się przyda, bez zbędnego lokajstwa, które uprawiamy obecnie. Nasz region jest priorytetem, pamiętajmy, że już raz o tym zapomnieliśmy. Nie róbmy tego więcej, nie wierzmy w stałość egzotycznych sojuszy.

Krzysztof Kubacki

Please follow and like us: