Marlena Mikulska: „Jezus Schrödingera” w Folkstarze

Początek Adwentu, zaczyna się czas oczekiwania na przyjście Chrystusa. W sieciówkach natomiast już od dawna dekoracje świąteczne, czy nawet hity nawiązujące do Świąt Bożego Narodzenia, które zresztą pojawiają się w przestrzeni publicznej niezmiennie od lat, jak np. „Last Christimas” zespołu Wham czy „Merry Christimas Everyone” Shakin’ Stevensa.

Chcąc nie chcąc, przyzwyczailiśmy się do tego. Usprawiedliwiamy to wielkością międzynarodowych marek i komercją. Ale czy tak musi być wszędzie? Czy brak jest sklepów, które „obronią się same”, bez tanich chwytów marketingowych?

Będąc w pobliżu ulicy Piotrkowskiej w Łodzi, weszłam po jeden planowany zakup do sklepu Folkstar. Mogłam nabyć ten produkt online, szczególnie, że była to książka, a więc sklep nie miał na nią wyłączności. Chcąc jednak wesprzeć polską (założycielka jest łowiczanką) inicjatywę, udałam się do wspomnianego wcześniej sklepu, nie zważając na wyższą cenę produktu niż w innych miejscach. A tam… z głośników lecą kolędy. Zakładam, że to nie samowola pracowników, ale strategia marketingowa firmy.

Bardzo niespójna i mało logiczna strategia, gdyż równocześnie dokonywano tam sprzedaży kalendarzy adwentowych. I mimo że ich wygląd (folklorystyczne wzory) nie nawiązywał nijak do Świąt Bożego Narodzenia, to chyba już sama idea takiego kalendarza jasno zawiera w sobie istotę oczekiwania. A tutaj chciano się pospieszyć i upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Zarówno Jezus już się narodził, a jednocześnie wciąż (w dodatku dość prymitywnie) odliczamy do jego przyjścia jedząc codziennie kolejną czekoladkę. Aż by się chciało powiedzieć, że w sklepie Folkstar mają „Jezusa Schrödingera”.

Aż mi się odechciało zakupów, czując autentyczny niesmak i pogorszenie humoru. Natychmiast wyszłam ze sklepu postanawiając, że zakupu dokonam gdzie indziej – w miejscu, które przynajmniej nie udaje przywiązania do polskości, która to wszak pozwiązana z katolicyzmem jest bardziej niż w sposób jedynie powierzchowny, jak to we wspomnianym wyżej przypadku było. Szkoda, że także sklepy i marki powołujące się na polskie tradycje, tak bardzo idą w komercję. Jak gdyby nie dostrzegały faktu, że ich siła może leżeć gdzie indziej niż we wchodzeniu w tę materialistyczną machinę.

A cała ta sytuacja… czyżby to właśnie była kara za chęć dokonania zakupów w niedzielę?

Please follow and like us:

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*