Publicystyka

Ratunku, wszyscy umrzemy!

Oficjalnie potwierdzono pierwszy przypadek koronawirusa w Polsce. Przyznam, że z niezdrową ciekawością czekam, aż w internecie pojawią się filmiki przedstawiające szturm na sklepy spożywcze. Ponoć w niektórych już brakuje makaronów i konserw. Wystarczy, że jeden niedoinformowany panikarz zacznie robić półroczne zapasy, a reszta zacznie go naśladować nie tyle z obawy przed epidemią, co przed tym, że jak wszyscy się rzucą, to za kilka dni faktycznie w sklepach już nic nie będzie. A za kilka miesięcy znaczna część tych zapasów wyląduje na śmietniku, bo daty ważności się pokończą, a nikomu nie przyjdzie do głowy, że np. mąkę przechowywaną w odpowiednich warunkach można użyć spokojnie parę lat po upływie terminu ważności i wciąż jest tak samo wartościowa jak wcześniej.

Czekam też z niecierpliwością na ludzi w maseczkach na ulicach miasta. Nie jest ważne, czy to maseczka chirurgiczna szpitalna, nieszpitalna czy po prostu budowlana przeciwpyłowa, ważne że mam maseczkę i ona mnie ochroni. Tylko dlaczego maseczek nie zakładają ci, którzy faktycznie powinni, czyli wszyscy przeziębieni, zakatarzeni i kaszlący? Przecież to oni powinni zadbać o to, by nie obdzielać radośnie wszystkich wokół swoimi zarazkami. Jeśli jesteś chory i koniecznie musisz wyjść z domu, to nie pluj na wszystkich wokół kaszląc i kichając, tylko się zakryj. Chociażby rękawem.


Ceny maseczek z kilku/kilkunastu złotych wzrosły do kilkuset, co bardziej „obrotni” potrafili kupić w markecie budowlanym lub aptece kilkaset sztuk, zapłacić za nie 800 zł i sprzedać je wszystkie w chwilę za kilka tysięcy. Zastanawiam się, kto i po co tyle kupuje. Przecież maseczka chirurgiczna nie chroni przed zarazkami z zewnątrz, ale ma za zadanie zatrzymywać te wydychane przez noszącego. Mamy aż tylu chorych? Czy może nagle do ludzi dotarło, że niekoniecznie dobrym pomysłem jest zarażanie innych? Pomijam używanie jako „antywirusowych” maseczek przeciwpyłowych, które mają kompletnie inne zastosowanie i nawet nie wiem, jak to skomentować, aby nikogo nie obrazić.
Podobno portal aukcyjny ma monitorować i blokować próby sprzedaży maseczek i płynów antybakteryjnych po niezdrowo zawyżonych cenach. Czy faktycznie, tego nie wiem. Z jednej strony może to dobry pomysł, bo to by nieco ukróciło próby „dorabiania się” na głupocie innych, ale z drugiej strony takie działania powodują, że ludzie coraz bardziej unikają odpowiedzialności za własne decyzje. Zapłaciłem 500 zł za coś warte 5 zł, ale to wina tego oszusta sprzedawcy, nie moja, on mnie zmusił, przystawił nóż do gardła i kazał kupić i ja, biedny miś, kupiłem, więc teraz żądam pomocy i sprawiedliwości. Nie mówię tu o przypadkach faktycznego oszustwa.

Nie rozumiem atmosfery paniki i grozy wprowadzanej przez media. W radio co chwilę o koronawirusie, w internecie portale informacyjne biją na alarm, ile zgonów było i jak szybko rośnie ich liczba w poszczególnych krajach. A od lat mamy przecież naszą, swojską grypę, o której nagle wszyscy zapomnieli. W sezonie 2018/2019 na grypę zachorowało 3 692 199 osób, a 143 osoby zmarły. W sezonie 2019/2020 do tej pory zanotowano ponad 3 miliony zachorowań, zmarło 49 osób. Sposób przenoszenia choroby również odbywa się drogą kropelkową, więc dlaczego nikt nie panikuje, nie robi zapasów, nie kupuje maseczek? U osoby z normalną odpornością zarówno grypa jak i koronawirus nie spowoduje zgonu. Problemem są powikłania po chorobie. Umierają głównie osoby starsze, których organizmy są osłabione innymi chorobami i nie są w stanie zwalczyć kolejnego wirusa. Oni powinni szczególnie dbać o to, by się nie zarazić. Ale jak tego uniknąć np. w komunikacji miejskiej, gdy wsiądzie jaśnie pan chory, kicha na wszystkich, bo po co zakryć twarz, a gdy mu zwrócić uwagę, to zwyzywa w odpowiedzi? Albo jak wytłumaczyć szanownej pani, matce bombelka, aby nauczyła swoje dziecko zasłaniania ust podczas kaszlu? Przecież „to tylko dziecko” i jak ktoś śmie ją pouczać? Ludzie, szanujmy zdrowie swoje i innych.

Odważę się porównać koronawirusa do wirusa grypy. Sposób przenoszenia się choroby jest ten sam, sposoby zapobiegania również. Ryzyko powikłań mniej więcej podobne. Bardziej narażona na zgon jest ta sama grupa wiekowa. Dlatego zamiast ulegania panice, zacznijmy od podstaw, czyli od zachowania higieny. Nie będę oryginalna mówiąc, że przede wszystkim należy często myć ręce, nie kichać i nie kszleć na cały świat lub w dłonie, a potem zarazki z tych dłoni zostawiać na klamkach. I unikać chorych. Ja nie mam oporów powiedzieć koledze/koleżance w pracy, żeby albo zmienił pokój albo pracował zdalnie dopóki się nie wyleczy, zamiast zarażać 8 kolejnych osób. Pani w sklepie z wędliną, która tak kaszle, że mało jej oczy nie wyjdą? No trudno, zrobię zakupy gdzieś indziej. Czuję się niewyraźnie? Nie czekam, aż to się rowzwinie, bo czosnek, cebula, imbir, miód i wrotycz nie gryzą. Skoro ludzie mogą śmierdzieć papierosami, ja mogę śmierdzieć czosnkiem 🙂 Kiedy byłam chora na grypę? Hmm… może w dzieciństwie.

Kasia Sz.

Social Network Widget by Acurax Small Business Website Designers