Łódź Publicystyka

Rewolucja komunikacyjna w Łodzi

Nowy model transportu zbiorowego, określany prawdziwą rewolucją w podróżowaniu mieszkańców Łodzi, stał się niezwykle gorącym tematem w ciągu kliku ostatnich miesięcy. Łodzianie obawiali się zmian, jak pokazują pierwsze dni ich obawy nie były bezzasadne. Zanim przejdziemy do omówienia efektów transportowej rewolucji warto na chwilę powrócić do genezy projektu.

Zmiany w transporcie zbiorowym, które weszły w życie 02.04.2017 roku są wynikiem opracowanego dokumentu pt. „Model Zrównoważonego Transportu Zbiorowego W Łodzi 2020+”, który powstał na podstawie Zarządzenia NR 1428/VII/15 Prezydent Miasta Łodzi z dnia 6 lipca 2015. Od momentu podjęcia decyzji o opracowaniu nowej strategii transportowej, do jej wprowadzenia minęły niemal dwa lata. Wśród największych wyzwań projektu wymieniono:

  • skrócenie czasu przejazdu pojazdów i skrócenie czasu podróży dla pasażerów komunikacji zbiorowej;
  • zrównoważony wzrost liczby pasażerów komunikacji miejskiej;
  • dostosowanie układu połączeń do aktualnych potrzeb podróżnych i potencjalnych nowych klientów;
  • zwiększenie roli tramwaju w realizacji przewozów;
  • poprawa jakości usług;
  • polepszenie infrastruktury transportowej, odnowienie taboru;
  • optymalizacja finansowania transportu publicznego;
  • uwzględnienie Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej jako uzupełnienia transportu zbiorowego w mieście.

Przez dwa lata miasto wraz z specjalistami przygotowało koncepcję modelu transportowego, który miał odmienić transport zbiorowy w naszym mieście opierając się na wyżej wymienionych filarach. Zorganizowano również szereg spotkań z mieszkańcami Łodzi, dokładnie 36 spotkań – jedno spotkanie przypadało na jedno osiedle mieszkaniowe w Łodzi. Konsultacje społeczne zakończyły się 14.03.2016 roku, a na ich podstawie został opracowany raport liczący blisko 500 stron. Według raportu udział w konsultacjach wzięło udział 1098 mieszkańców podczas spotkań stacjonarnych, a w ankiecie internetowej – 2387 osób. Jest to niezwykle mizerny wynik biorąc pod uwagę, iż w Łodzi mieszka ponad 600 tys. osób. Władze miasta zapewniały nas o wzorcowo przeprowadzonej kampanii informacyjnej dotyczącej konsultacji społecznych. Biorąc pod uwagę ich efekt, możemy mocno powątpiewać w rzetelność procesu informacyjnego. Od zakończenia konsultacji do wprowadzenia nowego modelu transportu zbiorowego był rok czasu na przedstawienie wyniku pracy specjalistów i mieszkańców oraz wniesienie odpowiednich korekt. Niestety efekt prac i gotowy plan do wdrożenia został przedstawiony mieszkańcom dopiero w połowie stycznia bieżącego roku. Upubliczniona nowa siatka wywołała wielkie kontrowersje wśród mieszkańców. Okazało się, iż nowy rozkład jazdy nie wywołał entuzjazmu łodzian. Rozkład wielu linii MPK został całkowicie zmieniony, zmodyfikowane trasy nie spełniały ich oczekiwań. Mieszkańcy Łodzi przygotowali swoje propozycje zmian opublikowanych tras. Warto wspomnieć, iż łodzianie nie protestowali wyłącznie z powodu „zabrania” którejś z linii MPK z ich osiedli, ale również z powodu wprowadzenia ruchu autobusowego na osiedla mieszkaniowe, gdzie do tej pory nie było ich wcale. Najgłośniejszym takim przypadkiem był protest przeciwko wprowadzeniu autobusów na osiedle Janów, mieszkańcy zdecydowanie przeciwstawili się temu pomysłowi, co skutkowało decyzją o wycofaniu autobusów z tego osiedla. Swoje uwagi wnieśli również przedstawiciele lokalnych środowisk narodowych, o czym pisaliśmy dwa miesiące temu. Niestety wiele protestów nie przyniosło żadnego skutku. Magistrat uzasadniał brak przyjęcia poprawek zbyt krótkim czasem pozostałym do wprowadzenia nowych rozkładów. Biorąc pod uwagę termin zakończenia konsultacji społecznych przypadający na 14.03.2016 roku oraz termin opublikowania opracowanego modelu transportowego (styczeń 2017), nasuwa się pytanie, dlaczego to wszystko tak długo trwało?

Kolejnym wątkiem budzącym duże kontrowersje była zmiana rozkładu i częstotliwość połączeń autobusów nocnych. Jedynym plusem zmian było niewątpliwie przywrócenie połączeń co 30 minut. Niestety fakt ten stał się argumentem usprawiedliwiającym skrócenia tras na niektórych liniach m.in. brak połączeń autobusowych do Nowosolnej. Oprócz zmian dotyczących tras i częstotliwości połączeń, 02.04.2017 przyniósł jeszcze jedną bardzo ważną zmianę. Od tego dnia wzrosły ceny biletów jednorazowych, jak i biletów okresowych – migawek. Magistrat uzasadniał podwyżkę cen biletów rozwojem spółki MPK, inwestycjami w nowy tabor i wzrostem kosztów transportu.

Mijały dnie i tygodnie, które przybliżały nas do sądnego dnia. Mieszkańcy byli pełni obaw, a włodarze miasta robili wszystko, aby przekonać o bezzasadności ich obaw. Wizja zmian, która pozwoliłaby wejść na nowy poziom jakości w korzystaniu z usług transportu zbiorowego była przedstawiana na specjalnie zwoływanych konferencjach prasowych oraz publikacjach w mediach. Władze miasta przygotowały przeszło 100 tys. broszur informacyjnych, które miały być dostarczone łodzianom w miejscach zamieszkania. Zabieg ten miał zapobiec chaosowi informacyjnemu związanego z wprowadzeniem nowej siatki połączeń. Niestety kolportaż broszur nie był efektywny. Mieszkając na dwóch dużych osiedlach mieszkaniowych – Retkini i Dąbrowie – nie otrzymałem ani jednej broszury. Z informacji, które łodzianie zamieszczali w sieci wynika, iż nie byłem odosobnionym przypadkiem.

Nastał 02.04.2017, czyli dzień wielkiego testu dla władz miasta oraz mieszkańców. Mimo, wyżej wspomnianych zabiegów informacyjnych, zmiany zaskoczyły łodzian. Wiele osób wpatrywało się minutami w nowe rozkłady na przystankach. Ludzie narzekali głównie na brak przejrzystości mapki transportowej, zmiany tras oraz zmniejszeniu częstotliwości połączeń konkretnych linii. Niestety nie były to jedyne wady nowego modelu transportowego. Szybko okazało się, że nowe połączenia nie były w pełni przemyślane i dopasowane do specyfiki Łodzi, co spowodowało opóźnienia komunikacyjne. Na swoim przykładzie przekonałem się o rozbieżnościach czasowych między rozkładem, a rzeczywistością. Korzystając codziennie z komunikacji miejskiej nie dojechałem ani razu w wyznaczone miejsce na czas – jest to najlepsze podsumowanie efektu wprowadzeniu rewolucyjnych zmian. Władze miasta również zauważyły problem w funkcjonowaniu systemu transportowego, doszło już do kilku korekt tras, choć zapewne nie będą to jedyne modyfikacje.

Rozkładając na czynniki pierwsze nowy model transportu zbiorowego w Łodzi, należałoby poświęcić dużo więcej czasu i treści, jednak po tym ogólnym przedstawieniu moich spostrzeżeń pokuszę się o kilka wniosków podsumowujących. Generalizując mogę stwierdzić z czystym sumieniem, iż wprowadzone „udoskonalenia” nie okazały się „dobrą zmianą”. Chaos informacyjny, podwyżka cen biletów, likwidacja kilku dobrych połączeń, nagminne opóźnienia, różnorodność tras na poszczególnych liniach (w zależności od dnia tygodnia), konieczność zwiększenia liczby przesiadek (wydłużenie czasu podróży) oraz brak akceptacji uwag społeczeństwa to z całą pewnością wady tego szumnie zapowiadanego projektu. Oceniając nowy model transportu zbiorowego nie można jednak pominąć pozytywów. Pierwszym z nich jest wspomniane zwiększenie częstotliwości autobusów nocnych. Drugim aspektem jest wprowadzanie możliwości podróżowania z biletem MPK pociągami ŁKA w obrębie miasta.

Według założeń, mieliśmy otrzymać produkt wysokiej jakości usprawniający nasze codzienne życie, niestety otrzymaliśmy kiepskiej jakości produkt, który przysparza więcej kłopotów niż korzyści. Czy ktoś odpowie personalnie za wdrożenie tego projektu? Czy łodzianie doczekają się przynajmniej zwykłego słowa „przepraszam”? Znając lokalne realia, jest to bardzo wątpliwe.

Rafał Gierowski

Please follow and like us:

5 KOMENTARZY

  1. Że ludzie psioczą na zmiany, to nie jest żadna nowość. Do szału doprowadza nowy interfejs strony internetowej (niezależnie od jego funkcjonalności), więc i powszechne narzekanie na nowe rozkłady było oczywiste. Na pewno niektóre zmiany są niesatysfakcjonujące, ale jako miekszkanka Dołów z pełną odpowiedzialnością mówię, że jestem zadowolona ze zmian. Choć z autobusów 81, 87 i 57 zostało tylko 81, jeździ częściej. Dodano 64, 85. Ta dzielnica jest teraz lepiej skomunikowana niż była. A jak ktoś chce narzekać, to zawsze znajdzie powód. Generalnie felieton został napisany pod tezę: jest źle, bo władza jest zła.

  2. Jest istna masakra😥Nie można nigdzie dojechać na czas.Do Gilletta nie ma dojazdów w sobotę i niedzielę bo nikt nie pomyślał że pracujemy w weekendy.A miało być udogodnienie a jest chaos.W G2 jest tłok nie ma jak wsiąść bo puszczają krótkie w godzinach szczytu ehhh mam pisać dalej chyba nie warto bo kogo my obchodzimy.Ktoś wziął kasę za jakiś do dupy pomysł a teraz ma wywalone na wszystko bo sam pewnie jeździ samochodem.Z poważaniem „zadowolona”klientka

  3. Do szanownego autora, powyższego „opisu”:
    >>Czy autor brał udział w projekcie, którego interesariuszami było więcej niż 100 osób lub brał udział w projekcie, gdzie odbiorcą był odbiorca masowy??
    >>Czy autor brał udział w choćby 1 projekcie komunikacyjnym, ewentualnie logistycznym??
    >>Czy autor miał do czynienia z zarządzaniem w takim projekcie??
    takie pytania można mnożyć w nieskończoność…

    W mojej ocenie, takiej wiedzy autor nie posiada, co przekłada się na pojmowanie tego olbrzymiego projektu przez pryzmat wyłączenie własnej osoby, która niejako przypadkiem została dotknięta jego skutkami.
    Autor zarzuca magistratowi w Łodzi:
    – brak konsultowania zagadnienia z mieszkańcami.
    – niewłaściwe przygotowanie zmiany,
    – złe przeprowadzenie jej wdrożenia,
    Na podstawie chociażby artykułu, można zauważyć, że stosowne konsultacje były prowadzone z mieszkańcami(55 wydarzeń), także daty ich prowadzenia były prezentowane w mediach lokalnych, komunikacji miejskiej, a nawet rozsyłane do mieszkańców w postaci korespondencji.
    Nikła liczba osób, które pojawiły się na konsultacjach, nie wynika z powodu, że samorząd nie chciał ich prowadzić, lecz z faktu nie zainteresowania mieszkańców. Dodatkowo pragnę zwrócić uwagę, że poprzednie władze – okres sprawowania rządów przez Jerzego Kropiwnickiego, związanego z „dobrą zmianą” z PIS, nie prowadził polityki konsultacji społecznych, czy przejrzystości decyzji.

    Proces organizowania zmiany był poprzedzony znacznym procesem analitycznym
    (j.w. dane z artykułu, przygotowanie stosownych dokumentów).

    Ponadto, informacje o zmianach były publikowane w sieci, w mediach, na przystankach, w postaci korespondencji itp, itd.
    Ludzie, z samej swojej konstrukcji psychicznej są oporni przed jakąkolwiek zmianą. Mimo informowania ich każdym możliwym kanałem komunikacyjnym, będą przeciwko zmianie – tzw. wyjście ze strefy komfortu.
    Pokonywanie tego oporu, stanowi bardzo poważne zagadnienie zarządzania projektami.
    W przypadku użytkowników powszechnych, jest to jeszcze trudniejsze zagadnienie.

    Autor wrócił także uwagę, że w pierwszych dniach, występują opóźnienia w komunikacji. Jest to jak najbardziej zrozumiałe, gdyż z założenia przy projektach, tzw. „big bang”, gdzie jedno rozwiązanie zostaje wyłączone a drugie włączone, nie da się przeprowadzić pełnych testów, czy próbnego wdrożenia, by określić potencjalne błędy estymacji czasu przejazdu.
    Jednocześnie magistrat i mpk, wykazało się daleko idącą elastycznością, wprowadzając od razu zmiany w najbardziej newralgicznych sytuacjach.

    Poważniejsze zmiany zostały zapowiedziane po pierwszym miesiącu od wdrożenia zmian.

    Autor także poruszył kwestię podwyżki biletów, jako wielką zbrodnię przeciwko mieszkańcom Łodzi. Czy ten sam autor jest w stanie oszacować z jakimi kosztami wiąże się wprowadzenie choćby jednego nowego autobusu czy tramwaju do służby, albo wyremontowanie jednego skrzyżowania z infrastrukturą tramwajową??
    Takie koszty są liczone w milionach zł. Administracja czy MPK nie dysponuje „kupką pieniędzy” na takie zmiany, a wymiana taboru czy infrastruktury jest prowadzona ustawicznie.
    Za czasów uprzedniej „dobrej zmiany” spod znaku PIS, takich działań w ogóle nie było, trwało ustawiczne zarzynanie taboru i infrastruktury.
    By wspomniany proces wymiany i poprawy jakości transportu mógł być prowadzony dalej i szybciej, część kosztów musiała być przerzucona na pasażerów, z tego też wynikają zapewne podwyżki.

    Podsumowując:
    – Zmiana systemu komunikacji była konieczna by dopasować się do dalszej strategii rozwoju miasta,
    – Faktyczna ocena, czy jakość i szybkość transportu została poprawiona, powinna być przeprowadzona, ale dopiero po kilku, kilkunastu tygodniach od wprowadzenia zmiany.
    Ocena natychmiastowa, jest tylko emocjonalna, więc z założenia będzie negatywna.

    Dodatkowo, niech każdy zada sobie jedno pytanie, czy zainteresował się przed czasem wprowadzenia zmian, tym tematem?
    – Czy np. czy wziął udział w konsultacjach społecznych,
    – Czy zainteresował się siatką połączeń i zaplanował jak będzie się poruszać w nowej rzeczywistości,
    – Czy chociaż uczynił jeden krok by samemu przygotować się do zmian?

    • Nie, to nie jest jedynie emocjonalna ocena nowej sytuacji.Chyba każdy umie sobie porównać w jakim czasie pokonywał codziennie konkretne odległości( do pracy np.) a jakiego potrzebuje teraz.To jest wymierny czas, konkretna różnica.W moim przypadku, podróż z południa Łodzi z Rokicia na Radogoszcz trwała 50 minut – teraz 1godz,10 minut.To samo z kosztami.To są fakty, a nie emocje.

  4. Niestety, wad nowego systemu jest tak wiele, że kilka zalet nie budzi jego akceptacji. A lepsza komunikacja nocna jest raczej marginalną zaletą. W moim przypadku korzystanie z nowego systemu nie wychodzi mi na dobre bo wszystkie przejazdy wymuszają liczne przesiadki co bardzo wydłuża podróż. I śmiem podejrzewać że wymyślono to po to żebysmy musieli kupować i kasować więcej biletów.Czyli jak zawsze -chodzi o pieniądze. Po licznych rozmowach nie znalazłam zadowolonego klienta MPK.TO BEZ WĄTPIENIA NIE JEST DOBRA ZMIANA!

Komentarze są wyłączone.

Animated Social Media Icons by Acurax Responsive Web Designing Company