Publicystyka

Rok po wyborach. Co dalej na „prawej”?

Niedługo minie rok od wyborów parlamentarnych, a więc pozwolę sobie na przegląd sytuacji po tzw. prawej stronie polskiej sceny politycznej. Trzeba przyznać, że wydarzyło się dosyć sporo, jednak tradycyjnie nie wpłynęło to zbytnio na pozycję Prawa i Sprawiedliwości. PiS rządzi niezmiennie zarówno państwem, jak i „prawą” czy jak inni wolą, patriotyczną częścią polskiej sceny.

Mimo zmasowanych ataków ze strony liberalno – lewicowej opozycji, partia rządząca nie ucierpiała zbytnio w sporze o Trybunał Konstytucyjny. Struktury Jarosława Kaczyńskiego nie utraciły poparcia i pozostawiają Nowoczesną i PO daleko w tyle. Istotną rolę w obozie „dobrej zmiany” odgrywa niewątpliwie postać prezydenta Dudy, który ku zaskoczeniu wielu stał się mocno popularny i lubiany. Za najważniejszy czynnik, który zapewnił PiS – owi powyborczy sukces należy uznać zrealizowanie postulatu 500+. Pomijając dywagacje na temat słuszności czy skuteczności owego programu, trzeba jednoznacznie przyznać, iż jest to pierwszy poważny projekt dotyczący polityki prorodzinnej, który jest przeprowadzany na tak dużą skalę.

Często obnoszące się z wartościami patriotycznymi ugrupowanie Pawła Kukiza utrzymało kilkuprocentowe poparcie, jednak w tej chwili nie widać dalszych perspektyw na osiągnięcie większych sukcesów. Działalność posłów Kukiz’15 w sejmie nie przebija się tak mocno, jak przy pierwszym starcie ich lidera i nie widać spodziewanej nowej jakości w polityce. Już na początku pracy sejmowej kukizowców, z klubu parlamentarnego wraz z grupą kilku posłów odszedł Kornel Morawiecki, który założył własne koło poselskie o nazwie Wolni i Solidarni. Ugrupowanie Kukiza przypomina bardziej kolejną pojawiającą się co kadencję „trzecią siłę” między stroną lewicowo – liberalną a prawicową czy inaczej, patriotyczną. Na podobnej pozycji, choć oczywiście z innymi ideami na sztandarach, znajdował się Ruch Palikota, a jeszcze wcześniej Samoobrona. Warto pamiętać, że obie partie zniknęły z głównej sceny politycznej raczej bezpowrotnie. Czas pokaże czy Kukiz’15 podzieli ich los, jednak prawdopodobieństwo takiego biegu wydarzeń jest duże, zważywszy na trzon elektoratu Kukiza. Ciężko przypisać jego wyborców do konkretnej grupy ideowej, co może przełożyć się na chwiejność poparcia w przyszłości.

Kukiz’15, mimo że początkowo bardziej lgnęło w stronę związków zawodowych, obecnie obrało nurt zdecydowanie wolnorynkowy. Dominuje retoryka konieczności obniżenia podatków i ograniczenia biurokracji, co negatywnie odbiło się na partii KORWiN. Trudno bowiem znaleźć pole do popisu dla Pana Janusza, kiedy pojawiła się silna konkurencja, która głosi podobne tezy, a w dodatku z mównicy sejmowej. Ta sytuacja sprawiła, że politycy KORWiN – a nie są widoczni w mediach, nie widać ich w debacie publicznej, a wszystko to przekłada się na słabe wyniki w sondażach. Jeszcze gorzej wygląda sytuacja kolejnej partii wolnościowej – Kongresu Nowej Prawicy. KNP, które jest częścią ugrupowania Kukiza, praktycznie całkowicie zniknęło z pola widocznej działalności i ciężko szukać dobrych perspektyw na przyszłość dla tej partii.

Ciekawie wygląda sytuacja w środowisku narodowym czy jak inni wolą, nacjonalistycznym. Start liderów Ruchu Narodowego z list Pawła Kukiza ostatecznie zakończył sojusz tej partii z Obozem Narodowo – Radykalnym, choć trzeba tutaj zaznaczyć, że ONR już wcześniej dystansował się od działań RN. Partię opuścił również wcześniejszy kandydat na prezydenta, Marian Kowalski, który swoją decyzję motywował sprzeciwem wobec sojuszu z Kukizem. Później doszło do dalszych podziałów, ponieważ Rada Decyzyjna RN poleciła swoim posłom opuszczenie klubu Kukiz’15 i kontynuowanie działalności sejmowej pod własnymi sztandarami. Ostatecznie Kukiza opuścił jedynie prezes partii, Robert Winnicki, a pozostali posłowie wywodzący się Ruchu Narodowego postanowili pozostać w Kukiz’15 i założyli stowarzyszenie Endecja, które w założeniu ma tworzyć nowe elity dla Polski, jednak wciąż pozostaje w ścisłej współpracy z osobą Pawła Kukiza. Co ciekawe, w swoim przekazie odcinają się od określenia „narodowcy”, określając siebie mianem „endeków”. Wcześniej również Marian Kowalski związał się po wyborach z organizacją Narodowcy RP, jednak ich współpraca już się zakończyła. Cała ta sytuacja wygląda dosyć komicznie, gdyż ciężko doszukać się jakiejkolwiek poważnej koncepcji w rozumowaniu liderów powyższych organizacji, kiedy wszelkie byty wyborcze o profilu narodowym w ostatnich latach nie przekraczały 2% poparcia. Czy jest się o co kłócić i dzielić? Sytuacja jest wręcz zabawna również ze względu na ponadprzeciętne zainteresowanie mediów wobec narodowców, co w normalnych warunkach powinno się przełożyć na wzrost poparcia, tak się jednak nie dzieje.

Zastanawiająca jest także narracja, której wciąż trzymają się narodowcy. Na początku swojego istnienia Ruch Narodowy przybrał szaty młodzieżowo – uliczne oraz antysystemowe. Pomijając sytuację wewnętrzną i politykę organizacyjną w środowisku narodowym, nie można nie zauważyć, że obrana narracja i docelowy elektorat nie dają pozytywnych efektów wyborczych. Może model młodego antysystemowca z biednej polskiej ulicy po prostu nie ma wiele wspólnego z ideą promowaną przez narodowców? Wydaje się, że bardziej naturalnym elektoratem narodowym byliby obecni wyborcy PiS – u, którym bliżej do wartości patriotycznych, a także do polityki obrony polskiej gospodarki przed ekspansją zagranicznego kapitału i obcymi wpływami. PiS wbrew pozorom także zyskał pewną grupę młodych do swojego elektoratu, jednak trzon stanowią tradycyjne polskie rodziny oraz osoby biedniejsze, które liczą na zyskanie lepszej sytuacji finansowej oraz odbudowę polskiego przemysłu. Te grupy naturalnie wydają się lepiej pasować do idei polskiego ruchu narodowego. Nie można nie zauważyć, że na scenie „wolnościowo – patriotycznej” jest w Polsce bardzo ciasno. W tej chwili w sejmie działa Kukiz’15, niżej wciąż błąka się partia KORWiN, Narodowcy RP oraz ściśle związane z Kukizem: UPR, KNP, a także Endecja. Nie widać tutaj miejsca dla kolejnych ugrupowań o podobnym profilu. Warto również zauważyć, że opcja „socjalno – patriotyczna” jest od lat zagospodarowana wyłącznie przez PiS, który posiada ponad 30% poparcia, natomiast „wolnościowo – patriotyczni” razem wzięci obecnie mieliby problem z przekroczeniem 10%.

Podsumowując, wiele dzieje się na tzw. dołach prawej strony sceny politycznej. „Góra” jest niezmiennie zagospodarowana przez PiS i nic nie wskazuje na to, żeby miało się to zmienić w ciągu kilku najbliższych lat. Po pierwszym roku działalności nie widać większych tendencji rozwoju ugrupowania Kukiza. Słaba kondycja partii KORWiN i innych ugrupowań wolnościowych może wydawać się pewnym zaskoczeniem, jednak ewidentnie jest ona spowodowana antybiurokratyczną narracją obraną przez Kukiza. Silnie zapowiadający się kilka lat temu ruch narodowców zdecydowanie opadł z sił głównie ze względu na wewnętrzne podziały, ale także z powodu narracji, która mimo wszystko wydaje się być dosyć odpychającą dla tych, którzy nie uważają się za antysystemowców z ulicy, a są bardziej statecznymi polskimi patriotami. Czy ktokolwiek jest zdolny do przejęcia „prawej strony” z rąk Jarosława Kaczyńskiego? Na chwilę obecną nic na to nie wskazuje.

H. Kowalski

Artykuł ukazał się na portalu Dziennik Narodowy

Źródło obrazka: www.dzienniknarodowy.pl

Customized Social Media Icons from Acurax Digital Marketing Agency