Publicystyka

Ruch narodowy w historii powszechnej

Ruch narodowy odegrał niebagatelną rolę w historii Polski początku XX w., a jego przywódca, Roman Dmowski był jednym z architektów odrodzenia państwa polskiego i sygnatariuszem traktatu w Wersalu, który przywrócił Polskę na mapę świata. Przyjrzyjmy się więc wydarzeniom znanym nam ze szkolnych lekcji historii i wpływu na nie narodowców.

Pierwszym wydarzeniem historycznym, które warto przytoczyć jest wojna rosyjsko-japońska w 1903r., kiedy działacze PPS z Józefem Piłsudskim na czele planowali uzgodnić z Japończykami rozpoczęcie powstania narodowego na ziemiach polskich co postawiłoby naszego zaborcę w sytuacji walki na dwóch frontach. Narodowcy z Dmowskim na czele uznali, że kolejne narodowe powstanie podzieliłoby los nieudanych zrywów wieku XIX i poskutkowałoby wyłącznie falą terroru i represji. W tym celu Dmowski w tajemnicy przedostał się do Japonii i uprzedzając delegację PPS przekonał tamtejszych dyplomatów, że plan piłsudczyków będzie niekorzystny zarówno dla Japończyków jak i Polaków. Ostatecznie do powstania nie doszło.

Już dwa lata później miała miejsce dużo bardziej znana robotnicza rewolucja 1905r. Narodowcy umiarkowanie podzielali postulaty strajkujących, szczególnie podwyżkę płac dla robotników i ustanowienie 8–godzinnego dnia pracy. Z wielką rezerwą podchodzili do postulatów komunistycznych i antyrosyjskiego charakteru rewolucji (z przyczyn podobnych, co dwa lata wcześniej – braku realnej szansy powodzenia antyrosyjskiego zrywu). Najkrwawszy przebieg miała rewolucja w Łodzi, gdzie socjaliści uznali endeków za „agentów caratu” i wrogów rewolucji, doszło do przypadków mordowania działaczy narodowych z tego powodu.

Stosunek do strajków szkolnych był ambiwalentny. Z jednej strony strajk we Wrześni został poparty jako słuszny i skuteczny sposób walki z germanizacją (R. Dmowski „Niemcy, Rosja i kwestia polska”), natomiast antyrosyjskie strajki uznano za bezcelowe, ponieważ to nie sami nauczyciele byli źródłem zaciekłej rusyfikacji, lecz carscy biurokraci w gminach, które wówczas sprawowały kuratelę nad szkolnictwem.

W obliczu zbliżającej się I wojny światowej narodowcy na podstawie analizy sytuacji geopolitycznej określili drogę do odzyskania przez Polskę niepodległości. Za największego wroga polskości i niepodległego państwa polskiego uznano Niemcy, które prowadziły systematyczną germanizację na Pomorzu, Górnym Śląsku i Wielkopolsce, a ponadto były państwem silnym wewnętrznie i zewnętrznie, a kultura tego kraju była najbardziej rozwinięta ze wszystkich państw zaborczych, co zdaniem narodowców stanowiło zagrożenie dla integralności narodu polskiego na tych ziemiach. Austro-Węgry uznano za państwo gospodarczo i geopolitycznie zależne od Niemiec, a więc drugą stronę tego samego medalu. Narodowcy dostrzegali słabość Rosji – kryzys wewnętrzny po przegranej wojnie z Japonią sprawił, że zagrożenie ze wschodu było stosunkowo niegroźne.

Po rozpoczęciu działań wojennych Dmowski prowadził aktywną działalność dyplomatyczną, szczególnie od 1915 roku, kiedy zdał sobie sprawę, że wojnę wygrają państwa Ententy. Przeniósł się wówczas do Paryża i Londynu, gdzie zabiegał o zainteresowanie dla sprawy polskiej m. in. u lewicowego premiera Wielkiej Brytanii Lloyda George’a, który pozostał nieugięty wobec argumentów Dmowskiego. Co ciekawe, podobny wykład, co Premierowi, przywódca Narodowej Demokracji wygłosił na uniwersytecie w Cambridge, gdzie tak zafascynował tamtejszych profesorów jasnością wywodu i argumentacją, że przyznali mu honorowy doktorat z filozofii.

Skoro o działaniach wojennych mowa, nie sposób nie wspomnieć o Błękitnej armii. Ta formacja, która nazwę zawdzięcza kolorom mundurów, a potoczną nazwę bierze od nazwiska dowódcy, Józefa Hallera, została założona pod auspicjami Komitetu Narodowego Polskiego, który był jedynym polskim przedstawicielstwem na konferencji wersalskiej 1919r. uznanej przez państwa Ententy. Założona w 1917r. została wcielona do francuskiej Legii Cudzoziemskiej, a w 1919r. po przeniesieniu do kraju, walczyła w wojnie polsko-bolszewickiej z armią gen. Budionnego i w wojnie polsko-ukraińskiej o Galicję Wschodnią. Liczyła niemal 100 tysięcy żołnierzy.

Wspomniałem o Komitecie Narodowym Polskim. To przedstawicielstwo dyplomatyczne powołano w celu reprezentacji narodu polskiego na wersalskiej konferencji pokojowej i korzystnym ukształtowaniu granic odrodzonego państwa. Wśród przywódców KNP byli Roman Dmowski, Ignacy Jan Paderewski oraz Władysław Grabski, którzy z ramienia tej organizacji jako polskie przedstawicielstwo byli sygnatariuszami traktatu wersalskiego przypieczętowującego powojenny ład.

Granice II RP, tak jak zostało wspomniane, kształtowały się na wersalskiej konferencji pokojowej, na której Polskę reprezentowali narodowcy. Jakie były koncepcje granic państwa? Warto wspomnieć, że postulaty na konferencji były nieco zmodyfikowane względem koncepcji, które narodowcy wypracowali wcześniej, na początku XX wieku (np. oparcia zachodniej granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej). Do Wersalu Dmowski jechał z projektem „linii Dmowskiego”, która zakładała przyznanie Polsce Wielkopolski, Górnego Śląska, Pomorza Gdańskiego, Mazur, Litwy, Ziemi Wileńskiej, Mińskiej, zachodniego Podola, Wołynia i Żytomierszczyzny z południową granicą w Tatrach i Bieszczadach. O ile sprawę granic zachodniej i południowej uzgodniono, to najbardziej sporna była granica wschodnia. Ostatecznie Dmowski wycofał się nieco z postulatów granicy wysuniętej po rejony, gdzie Polacy stanowili mniejszość, aby uniemożliwić piłsudczykom realizację swojej federacyjnej koncepcji polityki wobec mniejszości narodowych, zakładającej przyznanie mniejszościom daleko posuniętej autonomii (lub wręcz budowę niepodległych państw) na terenach licznie przez nie zamieszkanych. Jako alternatywę narodowcy postulowali model unitarny asymilacji mniejszości, nieprzyznawania im dodatkowych przywilejów; przyznanie przewodniej roli w polskim państwie polskiemu narodowi. Ostry spór na tej płaszczyźnie załagodził premier Władysław Grabski, którego „komisja czterech” uchwaliła ustawy o dwujęzycznym nauczaniu i administracji.

Negocjacje w sprawie granic byłyby dużo trudniejsze, gdyby nie zwycięstwo powstania wielkopolskiego. Zryw zapoczątkowany 27 grudnia 1919 roku przybyciem do Poznania Ignacego Paderewskiego zakończył się opanowaniem znacznej części Wielkopolski i pozostawił polskość tych ziem poza dyskusją. Kontrolę cywilną i wojskową nad powstaniem objęła Naczelna Rada Ludowa, utworzona przy poparciu KNP, na czele której stanęli m.in. Wojciech Korfanty i Władysław Seyda.

Lata powojenne to okres budowania państwa, którego nie mieliśmy od ponad wieku. Jednym z poważnych problemów był system walutowy. Na polskich ziemiach obowiązywały trzy różne waluty państw zaborczych, ponadto szalała inflacja. Unifikacji i stabilizacji dokonał dopiero premier Wł. Grabski, który przeprowadził w 1924r. reformę walutową, wskutek której powstał polski złoty.

W roku 1926 miał miejsce zamach majowy, który poskutkował przejęciem władzy przez piłsudczyków. Wkrótce stronnictwa opozycyjne zostały poddane represjom, rozpadł się Związek Ludowo-Narodowy, będący politycznym skrzydłem Narodowej Demokracji. Roman Dmowski założył Obóz Wielkiej Polski mający szerszą formułę działania niż partia polityczna. OWP dążył do uzyskania „rządu dusz” w narodzie. W 1933r. został zdelegalizowany, mając 250 000 członków. Rok później powstał konspiracyjny Obóz Narodowo-Radykalny, a od 1922r. działał na uczelniach wyższych Związek Akademicki Młodzież Wszechpolska. Równolegle do OWP działało Stronnictwo Narodowe (zał. 1928), ale od 1935r. bojkotowało wybory jako protest przeciwko niemożności uzyskania od sanacji władzy w sposób demokratyczny. W momencie wybuchu II wojny światowej liczyło 200 000 członków.

Po wybuchu II wojny światowej, narodowcy walczyli w kampanii wrześniowej, a później przeszli do konspiracji. Utworzyli Związek Jaszczurczy (z inicjatywy grupy działaczy ONR, „grupy szańca”) i Narodową Organizację Wojskową (założoną przez SN), obie organizacje toczyły walkę z okupantami, niezależnie od zmiennych politycznych wizji zwierzchnictwa AK. W 1942r. doszło jednak do scalenia NOW i AK, ale nie wszyscy wypełnili rozkaz podporządkowania zbrojnemu ramieniu sanacyjnego rządu na uchodźctwie. „Rozłamowcy” połączyli się z ZJ, tworząc Narodowe Siły Zbrojne. NSZ wyznawały koncepcję dwóch wrogów (zarówno III Rzesza, jak i ZSRR są zagrożeniem dla państwa polskiego i z oboma należy walczyć), ponadto za swój cel obrały ochronę biologicznej substancji narodu, aby możliwa była odbudowa w pełni niepodległego państwa polskiego, niezależnego od obcych wpływów. Cel ten nie został spełniony w roku 1945, więc żołnierze NSZ kontynuowali walkę w antykomunistycznych oddziałach partyzanckich jako „żołnierze wyklęci”.
W 1944r. wybuchło powstanie warszawskie. Narodowcy byli przeciwni organizacji zbrojnego zrywu w stolicy przewidując jego klęskę i zniszczenie miasta. Oddziały NSZ wycofywały się na tereny opanowane przez aliantów zachodnich przewidując możliwość wybuchu wojny między ZSRR, a blokiem państw zachodnich, co ostatecznie nie miało miejsca. Ewakuacja udała się wyłącznie Brygadzie Świętokrzyskiej NSZ, która po drodze wyzwoliła kilka transportów więźniów i obóz koncentracyjny w Holiszowie. Pozostałe oddziały NSZ ruszyły w kierunku Warszawy, aby wesprzeć powstanie, jednak w większości nie dotarły do stolicy napotykając na niemieckie oddziały odcinające miasto.

Narodowcy prowadzili również działalność konspiracyjną w obozach koncentracyjnych. Zajmowali się dostarczaniem jedzenia, ubrań, organizowaniem samopomocy i tworzeniem siatki konspiracyjnej. Szczególną opieką otoczyli najbardziej zagrożoną eksterminacją ludność żydowską. W obozach zginęło wielu działaczy narodowych, m.in. Jan Mosdorf i Roman Rybarski.

Piotr Kołacki

Niniejszy referat został wygłoszony na spotkaniu z cyklu Wakacyjnych spotkań z Ideą Narodową.

Social Media Integration by Acurax Wordpress Developers