Publicystyka

Samobójcza polityka zagraniczna III RP

Zmieniają się rządy III RP, trwają walki o stołki, toczą się wielkie kłótnie pomiędzy największymi partiami – ale nie zmienia się jedno – marność polityki zagranicznej. Staliśmy się krajem przewidywalnym, którym można rozgrywać jak się chce – nawet przez mniejsze podmioty uczestniczące w „grze” międzynarodowej. Nasza polityka zaczyna przypominać tą samobójczą postawę z lat 30-tych gdzie po śmierci Piłsudskiego szliśmy prosto na dno, prosto w otchłań – żeby boleśnie zapłacić za swoje wybory. Znów u sterów władzy mamy polityków łatwo dających się nabrać na poklepywanie ich po plecach przez zagranicznych dygnitarzy, przez komplementy wobec „nowoczesnej” Polski. Liberalni politycy bardzo lubią się tym szczycić, a razem za nimi pieją z zachwytu stacje telewizyjne. Niestety, wciąż nie umiemy wyciągać wniosków z historii – jesteśmy marnymi uczniami. Zapłacimy kiedyś za to kolejny raz wysoką cenę. A o czym mowa?

Warto na początku przytoczyć wypowiedź obecnego ministra spraw zagranicznych Witolda Waszczykowskiego, który odniósł się do stosunków z Rosją naszego kraju oraz Węgier. Oddajmy więc głos Waszczykowskiemu, według którego Orban ma „Ma pewne poczucie bezpieczeństwa, że rosyjskie macki i zakusy imperialne do Węgier nie dotrą, więc siłą rzeczy wykorzystuje sytuację”, a także „Polska jest za duża, aby grać jak Orban. Jak widać po wypowiedzi ministra, nie ma za bardzo możliwości jakiejkolwiek poprawy stosunków między Polską a Rosją. Ot tak, po prostu – bo Polska jest za duża i to wszystko wina Moskwy. Nasza polityka zagraniczna przepełniona jest emocjami, bezwarunkowym oddaniem bądź nienawiścią. Szczególnym oddaniem obecne polityczne władze po 89 roku upodobały sobie zachodnie stolice, obecnie Brukselę i Waszyngton. Tak samo jest z Ukrainą, gdzie polskie władze za wszelką cenę wspierają tamtejszą władzę, bezwarunkowo, bez krytycznego spojrzenia. Choć sam nie jestem przeciwnikiem Ukrainy, a wręcz przeciwnie – jednak zawsze musimy na nich patrzeć pod względem naszych interesów. Z Rosją musimy rozmawiać, jeżeli między naszymi państwami miłości być może nigdy nie będzie – to jednak dogadywać się musimy, a jeżeli będzie okazja ubijać międzypaństwowe interesy – wchodzić w to. Dotyczy to wszystkich. Nie możemy niczego i nikogo skreślać na starcie – w polityce międzynarodowej nie może być uprzedzeń – ale tylko korzyści jakie możemy wyciągnąć z podjętych decyzji. To się liczy, więc jeżeli czytam takie rzeczy – po prostu przypominają mi się wypełnione pychą wypowiedzi polityków z lat 30 o „nie oddawaniu ani guzika”. Obyśmy nigdy za tak bezmyślną politykę nie zapłacili raz jeszcze.

„Polska jest za duża…” – chodzi mi ciągle ten cytat po głowie. Jesteśmy tak wielcy, że politycy płaszczą się przed zachodem z prośbą o rozstawienie u nas baz NATO. Polska jest tak duża, że zamiast chwalić się własnym uzbrojeniem i stanem armii – my mówimy, że jesteśmy bezpieczni, bo chroni nas NATO i UE. Jesteśmy tak wielcy, że po każdej informacji o jakimś kontyngencie przybyłym do Polski wszystkie media informacyjne są tym zaśmiecone. „Kilkuset żołnierzy przyjedzie do naszego kraju”, „wielkie ćwiczenia…” – brakuje chyba nam tylko, żeby ktoś trzasnął nam z przysłowiowego „liścia” i powiedział, żebyśmy się ogarnęli. Nowy rząd robi to samo – prowadzimy taką politykę, że jesteśmy chłopcami do przestawiania. W Europę nie dajemy sygnału, że jesteśmy silni, wręcz przeciwnie. Poniżamy samych siebie, własne państwo takimi żałosnymi błaganiami, liczymy na naszych „zachodnich sojuszników” (spało się chyba na lekcjach historii co niektórym), którzy przy każdej nadarzającej się okazji dają nam pstryczka w nos. Dajemy sygnał, że nie jesteśmy w stanie sami siebie obronić. „Polska jest za duża…” – dokładnie za duża na tak zgubną politykę. Obecni ludzie przy władzy po raz kolejny potwierdzają, że do władzy u nas dochodzą ludzie nieodpowiedzialni, niepotrafiący wziąć na swoje barki odpowiedzialności za losy 38-milionowego narodu.

Stanisław Cat-Mackiewicz pisał o Rydzu-Śmigłym: „Nie lubił i nie dowierzał Niemcom, nie lubił i nie dowierzał Beckowi, o jakichś rozmowach z Rosjanami również nie chciał słyszeć. Był to więc system przepełniony najlepszymi życzeniami i uczuciami. Ponieważ mówił to, czego wszyscy chcieli, więc Polacy mieli do niego zaufanie, jako do wielkiego polityka. Zjawisko stale dające się obserwować w naszym narodzie.” Cóż – jesteśmy kiepskimi uczniami, historia się u nas powtarza.

Trzeba powiedzieć sobie jasno – my nie chcemy baz NATO – chcemy własnej silnej armii. My nie chcemy skreślać nikogo z rozmowy na arenie międzynarodowej – bez względu na to, co powiedzą Ci ukochani przez demoliberalnych polityków „zachodni sojusznicy”. Tam gdzie jest pole do zrobienia interesów, tam musimy patrzeć na to co możemy zyskać. Tam gdzie polityka prowadzi nas do większego bezpieczeństwa – tak musimy to rozgrywać, żeby szło to w naszą stronę. Nie ufać nikomu bezgranicznie, bo przez takie podejście już raz życie nas w tyłek kopnęło – a dokładniej we wrześniu 39 roku. „Polska jest za duża…” – tak, jest za duża – na nieodpowiedzialność i nieudolność.

Redaktor naczelny „Szturmu”

Krzysztof Kubacki

Social Media Widget Powered by Acurax Web Development Company