Publicystyka

Śmierć Pawła Królikowskiego – przemyślenia

Paweł Królikowski / zdjęcie: fakt.pl

No i co? Kolejna znana osoba – Paweł Królikowski, odszedł z tego świata, o czym już zapewne wie każdy. Dlaczego się tym zainteresowaliśmy? Bo przyszło nam takie powiadomienie na telefon… Komercjalizacja śmierci powoduje wśród wielu ludzi zatracenie potrzeby nawet chwilii refleksji, żalu, czy wspólczucia dla tego, naprawdę wielkiego wydarzenia w życiu każdego człowieka. Zamiast wspomnianej kontemplacji wystarcza nam jedna emotka, przeczytanie artykułu, czy komentarz… Są to niestety puste, nic nie wnoszące, a może i nawet szkodzące, będącej w żałobie, rodzinie zmarłego. …A następnego dnia odchodzi kolejna znana osobistość i kolejna i tak ten czas mija – biernie. Musimy odpuścić sobie ten wyścig szczurów, zatrzymać się i chwilę postać. Ciągłe przeskakiwanie z ,,kwiatka na kwiatek”, z sensacji na sensację nic nam zbytnio nie da, poza małą dawką wiedzy, która i tak zostanie szybko zatarta w naszej pamięci. Stanie się tak, jeśli nie utworzymy żadnej więzi, np. emocjonalnej, która, przy odrobinie refleksji, na pewno by powstała. Tym samym sama idea takich zepsutych, afiszowych śmierci (o dziwo!) traci sens. Dobrym tego potwierdzeniem są czytania biblijne oraz kazania, których treści, jeśli nie zostaną wysłuchane i niezrozumiane odpowiednio, znikają zapomniane w odmętach pamięci ludzkiej. W sytuacji pana Królikowskiego szybko też nasuwa się stare powiedzenie, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie… Niestety takich przyjaciół ani w trakcie życia, ani po śmierci pan Królikowski nie znalazł wśród przedstawicieli mass mediów, którzy nie raczyli mówić o zdrowotnych ,,przygodach” słynnego aktora. Ale przynajmniej teraz sobie o nim przypomnieli… Do czasu… Warto się również zastanowić co teraz muszą przeżywać krewni zmarłego, równie, o ile nie bardziej od niego słynni. Jest to coś, co przeżyje każdy z nas (o ile uda nam się dożyć do takiego momentu), czyli wielki ból, cierpienie, nieraz zawalenie się świata, jaki taki człowiek znał. Osobiście znam przypadki przedwczesnego odejścia matki lub ojca, które do dziś mocno odciskają swre brutalne piętno. Niektórym podcina ono skrzydła i się załamują, a inni po, jak się okazuje, ożywczym wypaleniu wyrastają na popiołach przeszłego stanu rzeczy, do którego przecież tak się przywiązali i to szczególnie mocno, bo emocjonalnie. Innymi ciężkimi rezultatami wspomnianej straty jest cierpienie, pustka, utrata naszego życiowego oparcia (którego niejednokrotnie nie doceniamy lub nawet nie zauważamy) oraz niepowetowane straty w wychowaniu, nauce i, wydawałoby się, prozaicznej miłości. Pan Królikowski ma rzecz jasna swój dorobek aktorski, którego jednak nie należy w żaden sposób sakralizować, nawet w obliczu niedawnej śmierci tej osoby. Jak pokazują barwne przykłady np. ze świata polityki, takie zabiegi kończą się po prostu ze szkodą zarówno dla społeczeństwa, jak i dla samego zmarłego i jego rodziny. Jako katolik mam nadzieję, że znajdzie się on w Niebie i wspomnę o nim w moich modlitwach, co również zalecam sz. Czytelnikom. Nie bądźmy bierni, ale wyciągajmy wartościowe rzeczy, wnioski i myśli, chociażby w obliczu takiej tragedii, jak ta. Czołem i z Panem Bogiem!

Rafał Bartosiewicz

Social Network Integration by Acurax Social Media Branding Company