Łódź Publicystyka

Strefa wolna od wolności sumienia

„Gabinet bez klauzuli sumienia” otwarty w Łodzi z inicjatywy radnych KO-SLD każe stawiać szereg pytań o etykę lekarską, o prawa pracownicze, a nawet wręcz o wolności obywatelskie.

W ubiegłym tygodniu radni lewicowo-liberalni chwalili się otwarciem miejskiego „gabinetu profilaktyki intymnej bez klauzuli sumienia”. Niezbyt wiadomo, co to w praktyce oznacza, zatem oddajmy głos inicjatorom.

Radny KO Bartosz Domaszewicz poinformował, że w gabinecie „będą wypisywane recepty na tzw. antykoncepcję awaryjną lub skierowania na badania prenatalne„.
Monika Malinowska-Olszowy, radna tej samej partii, obwieściła na Facebooku, że będzie to miejsce „bez klauzuli sumienia i innych bzdur„.
Prezydent Hanna Zdanowska zapowiada, że „Pacjentki otrzymają opiekę lekarską bez zbędnych ocen i pouczeń„.
Radna SLD Agnieszka Wieteska również sprzeciwiła się ocenianiu – „lekarze powinni zostawić sumienie w domu” – oceniła.

Nie jest to jedyne miejsce w naszym mieście, gdzie można mieć przepisane tabletki antykoncepcyjne albo pigułki „dzień po” (bo na szczęście poronnych już nie), ale politycy nie mogli zmarnować okazji do promowania swoich twarzy oraz postulatów oddzielenia medycyny od etyki lekarskiej, a także tworzenia posadki dla lekarzy bez (klauzuli) sumienia. Nie wiadomo poza tym, jak będą rozwiązywane sytuacje, gdy lekarza jednak w pewnym momencie sumienie ruszy, jednak SLD ma akurat w przełamywaniu moralnych oporów duże doświadczenie. Ciekawe swoją drogą, jak skonstruowana będzie umowa z lekarzami „gabinetu”, aby uchylała gwarancję wolności sumienia, gwarantowaną przez wszystkie akty prawne, na czele z kon-sty-tuc-ją?

Jeżeli chodzi o badania prenatalne, trudno zrozumieć dlaczego był w tym celu potrzebny gabinet bez klauzuli sumienia. Można się domyślać, że nie chodziło o same badania, lecz o stwierdzenie zespołu Downa lub innych chorób, dających pretekst do zabicia dziecka – na szczęście polskie prawo już na to nie pozwala.

Gabinet jest reklamowany jako miejsce „dyskretne”. Jeżeli radni KO-SLD mieli na myśli tajemnicę lekarską, to nie byli zbyt odkrywczy, bo ona obowiązuje wszystkich lekarzy bez względu na miejsce pracy i światopogląd. Ciekawe jednak, jak „dyskrecję” rozumieją organizacje, które jednocześnie działają na granicy polskiego prawa oraz wprost nawołują do jego łamania (wywożenie Polek na aborcję za granicę i akcje „aborcja jest ok” – por. art. 152 § 2 k.k.)?

Na gabinet Rada Miasta przeznaczyła do tej pory 900 000 złotych.

rmf24.pl, kolumna24.pl

Animated Social Media Icons by Acurax Responsive Web Designing Company