Publicystyka

Test na cierpliwość

                Ostatnio zrobiłem „test na rasizm”. Ta wątpliwej jakości czynność nakłoniła mnie do opisania moich doświadczeń związanych z tym, jak i innymi „testami”, pod które podpinają się osoby od naukowych autorytetów, aż po szkolnych pedagogów.

                Na początek może przytoczę przykład z mojego „podwórka”. A więc pewnego dnia w moim skromnym liceum do klasy zawitała pani pedagog (a może pedagożka?). Podczas lekcji poddała nas dwóm testom. Pierwszy polegał na tym, że sz. Pani podyktowała nam 20 zdań, które mieliśmy zaakceptować bądź odrzucić. Mieliśmy do dyspozycji jakąś skalę, o ile się nie mylę to od 1-5 lub od 1-3. Następnie te punkty miały być zliczane. A jakie były pytania? Wielu niestety nie pamiętam, ale chodzi tutaj o pewien tok myślenia w takowych testach. Pytania więc wyglądały mniej więcej tak: „Niemcy odznaczają się wysoką pracowitością”, czy „Murzyni są mniej inteligentni”. W starciu z tego typu pytaniami za każdym razem pojawia się u mnie pewien dylemat: czy mam odpowiadać w zgodzie ze statystyką, czy też ze świadomością możliwego wyróżniania się danej osoby na tle grupy, z której ona pochodzi. Jeśli myślimy w zgodzie z tym drugim wyznacznikiem to taki test nie ma kompletnie sensu, ponieważ w każdej grupie jakiej byśmy sobie nie wymyślili (a na pewno prawie każdej), od murzynów, przez białych, po Polaków, czy Paragwajczyków zawsze znajdzie się ktoś kto wyróżnia się na tle grupy np. pod względem inteligencji, moralności, kultury etc.. A co jeśli bierzemy za wyznacznik statystyki, a przynajmniej nasze doświadczenia lub przemyślenia na temat zetknięcia się z przedstawicielami danej grupy? Wtedy rzeczywiście wiele z tych zdań staje się prawdziwe, ponieważ rzeczywiście np. murzyni w USA są średnio mniej inteligentni np. od Azjatów. I czy to jest rasizm? Nie, to zwykłe zauważenie faktu. Natomiast zupełnie inną kwestię jest to dlaczego taki fakt jest prawdziwy, co powinno być obiektem analiz może i nawet wszystkich ludzi. No ale cóż… Wracając do tematu. A więc zrobiłem ten test, a pani pedagog mówi rzecz jasna, że im wyższą ilość punktów zdobyła dana osoba to tym bardziej jest taka, a nie inna. No i wyszło szydło z worka: jestem rasistą, ksenofobem i nic nie wiem o świecie. Przykro mi… Z kolei drugi test był dosyć podobny, ale odnosił się już do „praktyki”. Polegał on na tym, że mieliśmy wybierać z kim mamy usiąść w przedziale pociągowym. Do wyboru były takie osobistości jak: agresywna feministka, homoseksualista ze świnką morską [sic!], czy… Francuz z zapasem pleśniowego sera. Weszliśmy już na wyższy poziom… Piszę –my, bo zostaliśmy podzieleni na kilka grup, które miały zaakceptować bądź odrzucić kilku pasażerów, co było potem skrzętnie zliczane na tablicy. Moja grupa raczej wybierała jak najmniej uwierające je osoby, kierując się przy tym zwykłym pragmatyzmem i nie chcąc jechać przez x ilość czasu pociągiem np. z jakąś agresywną osobą, co wydaje się być naprawdę rozsądną postawą. Śmiem jednak przypuszczać, że łącznie parę osób mogło się bardziej kierować światopoglądowymi upodobaniami, a nie zwykłym pragmatyzmem, no ale to już ich wybór. Jeśli chodzi o mój skromny komentarz do tego testu to będzie on bardziej przychylny. Moim zdaniem tego typu test już bardziej może pomóc „wytropić” pewne stereotypy, czy inne zamiłowania i to rzeczywiście może okazać się jakkolwiek pomocne. Uważam jednak, że zawsze można zrobić coś lepiej, a tym bardziej w tym przypadku.

                W drugim akcie tej opowiastki na warsztat wezmę test na rasizm, który, mając go przed swoimi oczyma, mogę spokojnie „zrecenzować”. Tym razem jest to już „poważny” test, który opiera się na badaniach z Uniwersytetu Maryland’u oraz Uniwersytetu Kalifornijskiego w Santa Barbara. Pomijając rozmyślania o sensowności idei powstania takiego testu, wchodząc na stronę od razu wyskakuje nam ikonka z niepokojącym napisem „UWAGA”. Możemy w niej przeczytać „Test nie popiera przyjmowania negatywnych postaw wobec osób rasy innej niż biała.” – bardzo ciekawe. Co prawda potem autorzy piszą, że „…[test – przyp. aut.] nie wyraża aprobaty dla nierównego traktowania ludzi w oparciu o ich pochodzenie etniczne”. Dla mnie jednak i tak wydaje się to całkiem komiczne (przynajmniej tłumaczenie), ale przejdźmy do sedna sprawy – testu. Oczywiście pytań jest masa, a ja pozwolę sobie przedstawić jedynie kilka „kwiatków” oraz krótko je zrecenzować:

4. „Można założyć, że ludzie mają w większości przyjaciół o tym samym pochodzeniu etnicznym.” – Czy ktoś mi może wyjaśnić jak to pytania ma określać mój poziom rasizmu, nawet w takim internetowym testo-quizie? Odpowiedź na to pytanie brzmi: to zależy, a zależy mianowicie od poziomu jednorodności w danym państwie, czy terytorium.

9. „Można żartować o jedzeniu podawanym w restauracjach należących do ludzi ras innych niż biała (np. o dużej ilości czosnku w restauracjach należących do Arabów, o mięsie z psów w restauracjach azjatyckich itp.)” – Nie ma jak to wtrącać się tam, gdzie nie trzeba. Dlaczego akurat sz. Autorzy testu odmawiają żartów np. ze stereotypów? Przecież nieraz celem takich żartów może być właśnie wyśmianie stereotypów, a nie ich powielanie dla czystej chęci skrzywdzenia danej grupy. Poza tym to kto żartuje sobie z dużej ilości czosnku w restauracjach arabskich?

16. „Zachodnie książki historyczne powinny zwracać uwagę na wkład osób ras innych niż biała w cywilizację zachodnią.” – kolejny przykład mniej lub bardziej subtelnie wyrażonej chęci kneblowania ust ludziom. Tym razem sz. Autorzy chcą wepchnąć się w publicystykę historyczną. Już pomijając rozważania na temat wkładu innych ras w cywilizację zachodnią to naprawdę tego typu pytania są słabe. Jeśli historycy uważają, że takowy wkład był – niech o tym mówią. Jeśli natomiast takiego nie było to absolutnie nie można robić w tym przypadku nic na siłę, bo to by było mijanie się z prawdą. Bo dlaczego niby mamy wyróżniać jakąś grupę na tle innych tylko z tego powodu, że takie mamy upodobania, czy też nie chcemy być oskarżeni o rasizm? Ano właśnie.

18. „Obraźliwe jest sugerowanie, że wszyscy ludzie o tym samym, innym niż rasa biała pochodzeniu etnicznym wyglądają podobnie (tj. że wszystkie osoby rasy czarnej wyglądają tak samo, że wszyscy Azjaci wyglądają podobnie itp.).” – zaskoczeniem może być dla sz. Autorów to, że takie sugerowanie jest… naturalne. Przynajmniej w społeczeństwach, w których dominuje jedna rasa, a dana osoba nie utrzymuje kontaktu z osobami innego koloru skóry. To zjawisko jest dobrze przeanalizowane i nazywa się efektem innej rasy. Polega właśnie na tym, że osoby innych ras wydają się nam być do siebie bardzo podobne. Proces ten rozpoczyna się kiedy jeszcze jesteśmy małymi dziećmi i z czasem tylko się pogłębia. Czy takie dziecko jest więc rasistą kiedy trudno jemu będzie np. odróżnić dane postacie z filmu anime, czy czegokolwiek innego? Nie sądzę.

Oczywiście cały test, jak i wspomniany powyżej efekt innej rasy nie zostały wyczerpująco omówione, dlatego zachęcam ciekawych Czytelników do zgłębienia później źródeł, które są zamieszczone poniżej.

              W tym miejscu może już zakończę ten pocieszny festyn wyśmiewania pewnych absurdów. Mam nadzieję, że powyższe przemyślenia nauczą państwa jednej rzeczy: należy zachować po prostu zdrowy rozsądek. Czasem lepiej jest ocenić „książkę po okładce”, niż potem zapłacić wysoką cenę za naszą wyidealizowaną chęć bycia dla każdego jak najlepszym. Bo np. czy każdy z nas może sobie szczerze powiedzieć, że będąc samemu w ciemną noc w danej części miasta moglibyśmy spokojnie i z uśmiechem przejść koło kilku łysych panów odzianych w ubrania marki Adidas? Niekoniecznie.

PS: Absolutnie nie chcę tu obrażać takowych osób, bo sam do nich należę, ale lepiej dmuchać na zimne.

Pozdrawiam serdecznie i z Panem Bogiem!

Rafał Bartosiewicz

Źródła:

https://nauka.uj.edu.pl/aktualnosci/-/journal_content/56_INSTANCE_Sz8leL0jYQen/74541952/136590759

https://www.idrlabs.com/pl/rasizm/test.php

https://imgflip.com/memetemplate/22812191/Willy-Wonka-HD

Animated Social Media Icons by Acurax Responsive Web Designing Company