Publicystyka

„To na trybunach, a nie w szkole, zaraziłem się chęcią poznawania historii” – wywiad z raperem Evtisem

Dzisiejszy wywiad przeprowadzamy z osobą, która pomimo wielu napotkanych trudności na swojej drodze życie nie poddała się i idąc pod prąd, walczyła (i dalej walczy) o swoje marzenia, jednocześnie pozostając wiernym swoim wartościom.
Wywiad przeprowadza Bartosz Florek z Mariuszem „Evtisem” Chojnackim.

Witaj, Evtis! Na początku warto by było przedstawić Twoją osobę naszym czytelnikom, którzy zobaczą ten wywiad. Czy mógłbyś nam opowiedzieć historię swojego życia?

Mam na imię Mariusz, choć dla większości osób znany jestem raczej pod pseudonimem „Evtis”. W moim życiu działo się wiele. Na pewno takim „przełomowym” momentem był okres kiedy miałem 3 lata i uległem wypadkowi. Uszkodziłem sobie kręgosłup i zostałem całkowicie sparaliżowany, lekarze nie dawali mi szans na przeżycie, ale moi rodzice walczyli o mnie do końca. No i ta walka się opłaciła. Niestety dzieciństwo spędziłem głownie w szpitalach, ale dzięki temu udało się postawić mnie na nogi. Ponownie pierwsze kroki stawiałem w wieku 6-ciu lat. Pomimo paraliżu i niedowładu kończyn bardzo chciałem iść do szkoły. Tam też nie miałem lekko, jedyne niepełnosprawne dziecko w całej szkole, musiałem codziennie udowadniać, że dam radę. Zdarzały się przykre chwile i dokuczania ze strony rówieśników, ale znacznie więcej było pozytywnych momentów. Otrzymywałem pomoc od kolegów gdy jej potrzebowałem, być może dlatego, że sam zawsze byłem skłonny do pomocy, nawet tym, którzy, delikatnie mówiąc, nie byli mi przychylni. Nigdy nie użalałem się nad sobą i nie oczekiwałem współczucia, starałem się za to pokazać, że mimo swoich problemów mogę się dobrze czuć i bawić wśród rówieśników. Muzyką i rapem zacząłem się interesować w podstawówce, ale pierwszą przygodę z własnymi tekstami i kawałkami rozpocząłem w gimnazjum. Na początku nagrywałem na kasety do magnetofonu. Z jednej puszczałem beat, a na drugą nagrywałem wokal. W dzisiejszych czasach jest to nie do pomyślenia, ale początki takie kiedyś były u każdego. Z kilkoma kolegami założyliśmy swój własny, osiedlowy zespół „BeRanczWuBroeS2” co w wolnym tłumaczeniu oznacza: „Bracia z rancza, z Bohaterów II Wojny Światowej”. „Ranczo” to było miejsce na osiedlu gdzie się spotykaliśmy, a „Bohaterów II Wojny Światowej” to nazwa tego osiedla na poznańskich Ratajach. To był rok 2006 i piękne chwile w moim życiu. Tak naprawdę wtedy pierwszy raz poczułem, że być może uda mi się stworzyć coś wartościowego. Szukałem wtedy swojego stylu i tego co chcę przekazywać i w jaki sposób. W 2007 roku rozpocząłem swoją przygodę z trybunami i z kibicowaniem, po namowie moich kuzynów, którzy zabrali mnie na mecz. Był to kolejny przełomowy moment w moim życiu, ponieważ wtedy zrozumiałem w którą stronę chciałbym iść jeżeli chodzi o rozwój muzyczny. To na trybunach, a nie w szkole, zaraziłem się chęcią poznawania historii. Zaczynałem czytać, dowiadywać się, szukać informacji na temat ważnych wydarzeń, które wpłynęły na losy naszego narodu. To wtedy pierwszy raz na własnej skórze, dowiedziałem się jak działają i manipulują najróżniejsze media. Chciałem zacząć o tym wszystkim pisać i przedstawiać w swoich utworach. Można powiedzieć, że po tym wszystkim osiągnąłem swój cel, udało mi się stworzyć coś wartościowego. Udało mi się napisać kilka utworów, które docierają do ludzi, szczególnie młodych. Być może pomogłem przez to nakierować niektóre osoby na właściwe tory i na właściwe wartości, którymi warto kierować się w życiu.

W dzisiejszych czasach stosunkowo często spotykaną treść w rapie wydaje się podsumowywać następujące, niezwykle kolokwialne hasło: pić, palić i „robić hajsy”. Dlaczego zdecydowałeś się na tworzenie swoich utworów akurat o tematyce w ogromnej mierze patriotyczno-tożsamościowej?

Nie słucham polskiego rapu, więc nie chcę oceniać polskich raperów. Jednak gdybym miał coś polecić to na pewno Basti, Tadek, WUEM ENCECHA, Hans z 52 Dębiec i ogólnie wszystkich, którzy tworzą muzykę w klimacie podobnym do mojego. Polskich raperów przestałem słuchać gdy w kilku kawałkach, dość znanych artystów słyszałem teksty typu „dziękuję Ci Boże za wybraną drogę”, „wszystko co mam zawdzięczam Bogu” itp. po to by w następnych kawałkach śmiać się z krzyża i z ludzi wierzących, chodzących do kościoła. Hipokryzja pokroju Donalda Tuska. Dzisiejszy rap w Polsce to głównie reklamy rzeczy hip hopowych, lans i przeciwsłoneczne okulary. To do mnie nie trafia. Dlatego postanowiłem tworzyć muzykę oparta na wartościach, którymi kieruję się w życiu i które są dla mnie ważne. W swoich utworach staram się podkreślać swoją wiarę i przywiązanie do Boga. Uważam to za coś normalnego, zwykłego z czym można i trzeba się utożsamiać i nie jest to żaden wstyd. W piosence „Dziś idę walczyć mamo” chciałem opisać swoje przywiązanie do wszystkich trzech matek, które każdy z nas ma: Do Matki Bożej, do matki Polski – naszej ojczyzny i do swojej własnej matki, która mnie urodziła i przez całe moje dzieciństwo walczyła o moje życie, po tym jak uległem wypadkowi i byłem sparaliżowany. Oczywiście walczę również o życie nienarodzonych dzieci. Każde życie jest ważne i o każde życie należy dbać i się o nie  troszczyć. Prawda jest taka, i jest to fakt medyczny i naukowy, że po zapłodnieniu powstaje już nowe, rozwijające się ludzkie życie, z własnym niepowtarzalnym DNA. I nieważne jak to nazwać, zarodek, czy zlepek komórek, jest to zawsze rozwijające się już ludzkie życie, o które należy dbać, a nie je usuwać.

Dzięki jednemu z twoich utworów pod tytułem „Mój nacjonalizm” możemy się dowiedzieć, że deklarujesz się jako nacjonalista. Słowo nacjonalizm wśród pewnej części Polaków ma pejoratywny wydźwięk – jak myślisz: z czego to wynika?

Oczywiście jest to spowodowane tym, że spora cześć „polsko-języcznych mediów” negatywnie nastawia społeczeństwo do nacjonalizmu. Tak samo jak wszelkie „autorytety”, czy tak zwane „elity”, próbują niemalże stawiać znak równości miedzy pojęciem nacjonalizm a faszyzm czy nazizm. Nacjonalizm nie jest niczym złym. Nacjonalizm jest miłością do własnego narodu, a nie nienawiścią do innych narodów. Jeżeli kocham i dbam o własną rodzinę, to nie oznacza, że nienawidzę i chcę jak najgorzej dla innych rodzin. I tak samo przekładam to na swój naród. Proste, a jednak tak trudne do przetłumaczenia

Jesteś działaczem Młodzieży Wszechpolskiej. Mógłbyś nam opowiedzieć o tej organizacji i jak wygląda twoja działalność w MW?

Zanim postanowiłem wstąpić w szeregi MW bardzo długo byłem sympatykiem tej organizacji. Na spotkania przychodziłem od końca 2013 roku. Chciałem nauczyć się nowych rzeczy, poznać ciekawych ludzi, poznać nowe tematy i zdobyć pewność siebie, i doświadczenie w wyrażaniu swoich poglądów. Chciałem uzyskać wiedzę, której wcześniej nie miałem. Już po pierwszym zebraniu wiedziałem, że nie pożałuję jeżeli w jakiś sposób zwiążę się z organizacją. Na początku przerażało mnie to, że przy większości członków MW, moja wiedza na najróżniejsze tematy, czy to historyczne, czy polityczne jest mikroskopijna. Do teraz tak jest. Wielu młodych, praktycznie jeszcze dzieciaków przed 18-tym rokiem życia może pochwalić się większą wiedzą na temat np. historii niż ja. Zdecydowanie więcej wyniosłem z organizacji niż sam w nią włożyłem. Cieszę się, że mogłem uczestniczyć w kilku akcjach charytatywnych, społecznych, patriotycznych. Poznałem wspaniałych ludzi, którzy z każdym dniem uczą mnie czegoś nowego, bawią i pokazują jak postępować w życiu codziennym. Członkostwo w organizacji zdecydowanie pomaga w nauce konsekwentnego, wytrwałego dążenia do celu, w ustalaniu priorytetów. Niestety, w ostatnich tygodniach mam coraz mniej czasu na działalność związaną z MW. Przestałem przychodzić na spotkania, co mnie strasznie boli, ale pojawiły się przede mną nowe wyzwania, którym też muszę sprostać. Wiem, że nigdy nie odwdzięczę się organizacji przede wszystkim za przekazaną wiedzę, ale zawsze i w każdym możliwym momencie będę podkreślał plusy swojej przynależności do Młodzieży Wszechpolskiej. W kilku kawałkach wspomniałem o MW i wiem, że trochę młodych ludzi się przez to zainspirowało, i wstąpiło w nasze szeregi, co mnie bardzo cieszy, bo mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że gdzieś tam po drodze miałem wpływ na rozwój organizacji.

Kilka miesięcy temu miała miejsce premiera twojej płyty pod tytułem „Nacjozwierz”. O czym ona jest, jakie utwory wchodzą w jej skład i skąd pomysł na jej nazwę?

Tak naprawdę ta płyta nie różniła się za bardzo od moich poprzednich. Głównym i takim nowym pomysłem była próba przekazania nacjonalizmu w pozytywny sposób. Pojawiły się tematy dotyczące Dywizjonu 303 czy Parady zwycięstwa. Nie brakowało również satyrycznych utworów, które chyba wychodzą mi najlepiej czyli „Nacjozwierz” i „Jestę celebrytę”. Nie byłbym sobą, gdym w prosty, ale i ostry sposób nie opisał obecnej sytuacji politycznej w Polsce czyli w kawałek „Mój komentarz”. Pojawił się też utwór nawiązujący do wspierania naszych rodaków mieszkających na Kresach, a także utwór poświęcony Żołnierzom Wyklętym pt. „Gdzie jesteś” Taka ciekawostka, że drugą zwrotkę w tym kawałku pisałem ze słów kończących pierwszą zwrotkę, można powiedzieć, że druga zwrotka jest napisana „od tyłu” i jest odpowiedzią na pierwszą. Sam pomysł na tytuł płyty podsunęły mi pewne osoby, które delikatnie mówiąc nie są mi po drodze jeżeli chodzi o poglądy. Te osoby myślały, że mnie obrażą, nazywając mnie „Nacjozwierzem”, a tak naprawdę podsunęły mi pomysł na płytę. 

11 listopada 2018 roku miały miejsce obchody 100. rocznicy odzyskania przez naszą Ojczyznę niepodległości. Było to jedno z najważniejszych wydarzeń w poprzednim roku. W jaki sposób celebrowałeś to święto?

Rzeczywiście można powiedzieć, że dzień 11. Listopada jest u mnie zawsze zarezerwowany na obchody związane ze świętowaniem polskiej niepodległości. Oczywiście ta największa patriotyczna impreza, czyli Marsz Niepodległości, co roku odbywa się w Warszawie. Obecność na tych obchodach i uczestniczenie w Marszu Niepodległości jest niesamowitym przeżyciem. Ci, którzy czują się związani z Polską, z ojczyzną z narodem przeżywają ten dzień w sposób wyjątkowy, manifestując przy tym swoje przywiązanie do wartości narodowych właśnie poprzez uczestniczenie w Marszu Niepodległości. Nie pełnię w nim żadnej roli, po prostu jestem jednym z uczestników, chociaż ostatnio zagrałem kilka utworów przed startem Marszu, a na trasie często spotykam się z obcymi osobami, które gratulują mi i dziękują za moją twórczość patriotyczną, co jest bardzo miłe.

Niepodległość nie jest dana nam raz na zawsze. Jak Twoim zdaniem przeciętny Polak może dbać o wolność swojej Ojczyzny?

Działanie od podstaw. Prosta zasada, którą każdy powinien kierować się w życiu. Najgorsza dla prawdziwego patrioty czy narodowca, czy nawet osoby, która chciałaby w jakiś sposób dbać o dobro Polski, jest bierność. Przechodzenie obojętnie obok ważnych tematów, czy spraw dotyczących naszego kraju, jest nie tylko wyrazem bierności, ale jest też niebezpieczne. Bo jeżeli my, nie weźmiemy spraw w swoje ręce, zrobi to za nas ktoś inny i zrobi to po swojemu. Uświadamianie, szczególnie młodych, nakierowywanie na właściwe wartości, którymi powinniśmy kierować się w życiu – każdy z nas może to robić. Co do wolności, czy nasza Ojczyzna jest do końca wolna? Siedzimy „pod butem” biurokratów z Brukseli, których żaden Polak w żadnych wyborach nie wybierał i to oni mówią nam co możemy robić, czego nie możemy i jak mamy myśleć. Walka z tym dyktatem jest dzisiejszą walką w obronie Polski. Wszędzie tam, gdzie próbują nas oczerniać musimy reagować, w jakikolwiek sposób.

Które ze swoich utworów generalnie uważasz za najlepsze / najbardziej udane?

Zdecydowanie najlepszym jest kawałek „Dziś idę walczyć mamo”. Oczywiście za bardzo udany utwór uważam również „Ochotnika” jest to kawałek, który zajął mi najwięcej czasu jeżeli chodzi o napisanie tekstu. Siedziałem przy nim około 3 tygodni, dla porównania ostatni mój utwór pt. „Wyrywamy chwasty” napisałem w 20 minut. Generalnie wszystkie kawałki, w których posługuję się ironią i sarkazmem uważam za udane, w tych klimatach czuję się najlepiej.

Mógłbyś przedstawić nam terminy koncertów z Twoim udziałem i nazwy miejscowości, w których się one odbędą w najbliższym czasie?

W najbliższym czasie nie gram koncertów. Zazwyczaj są to terminy w okolicach 1. marca. 11 listopada. 27. grudnia czy 16. lutego. Wtedy gram koncerty. A tak w ciągu roku raczej nie koncertuje, chyba, że ktoś gdzieś zaprosi 🙂

Co chciałbyś na koniec przekazać osobom, które zobaczą ten wywiad? 

Na pewno taką najważniejszą wiadomością jest to, że przywiązanie do własnego narodu, do własnej ojczyzny, do własnych barw narodowych, języka, tradycji i kultury nie jest niczym złym! Miłość do narodu, czyli nacjonalizm, to nie jest faszyzm, rasizm czy ksenofobia, jest to po prostu miłość do własnej ojczyzny i do własnego narodu. Można kochać swój naród i być z tego dumnym i szanować przy tym inne narody, ich tradycje i kulturę. To tak samo jak z rodziną… można kochać swoją rodzinę i życzyć jej jak najlepiej i to nie oznacza przecież, że się nienawidzi innych rodzin i życzy się im jak najgorzej. Miłość do narodu, czyli nacjonalizm nie jest niczym strasznym, ale nienawiść do innych narodów czyli szowinizm jest już straszną wadą i należy to zwalczać. Bądźcie dumni z tego kim jesteście, jaką macie tradycje i jaką macie kulturę, nie wstydźcie się tego!


Dziękuję za udzielenie wywiadu.

Link do kanału Evtisa na Youtube: www.youtube.com/user/Evtis
Link do jego fanpage’a: www.facebook.com/Evtis/

Please follow and like us:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social Network Integration by Acurax Social Media Branding Company