Województwo

Tomaszów Mazowiecki: Narodowcy dekodują KOD

„Gorąco zapraszamy każdego z otwartą głową do rozmów na temat demokracji i społeczeństwa obywatelskiego” – tak na spotkanie, mające miejsce w Tomaszowie Mazowieckim 4 lutego, zapraszał oddział KOD-u województwa łódzkiego. Mając na względzie te słowa postanowiliśmy jako koło Młodzieży Wszechpolskiej w Tomaszowie Maz. udać się na to spotkanie i wziąć udział w merytorycznej dyskusji.

Taką ulotkę, ulotkę pełną hipokryzji, otrzymaliśmy Czemu pełną hipokryzji? Dowiecie się tego czytając tekst o spotkaniu KOD-u do końca.

Spotkanie prowadziły osoby spoza Tomaszowa – z Łodzi, Aleksandrowa Łódzkiego, Sieradza… Początkowo wydawały się być zadowolone z naszego, młodych ludzi, przybycia – poza nami i organizatorami średnia wieku wynosiła ok. 55 lat. Siedzieliśmy spokojnie słuchając wypowiedzi agitatorów.

W końcu przemawiająca wówczas kobieta powiedziała, że chętnie wysłuchają każdego i spytała czy ktoś nie zechciałby zabrać głosu. Zapytaliśmy o genezę powstania KOD-u: jakie konkretnie wydarzenia czy działania PiS-u się do tego przyczyniły i poprosiliśmy o ocenę analogicznej sytuacji z czerwca ubiegłego roku, kiedy to PO grzebało w TK. Jak się można domyślać – nie dostaliśmy zadowalającej odpowiedzi. Dowiedzieliśmy się jedynie, że do powstania „oddolnej organizacji”, jaką wg osób tam będących miał być KOD, przyczynił się po prostu obecny rząd ŁAMIĄC KONSTYTUCJĘ. Natomiast machlojki Platformy [Nie]Obywatelskiej tylko dlatego nie sprowokowały ludzi do wyjścia na ulicę, bo widocznie nie dotykało ich to za bardzo lub też nie wiedzieli o tym. Dlaczego o tym i o wielu innych przekrętach nie słyszeli i komu wtedy służyły media publiczne – tego chyba nie trzeba przypominać.

Argument o braku ingerencji służb porządkowych w zgromadzenia KOD-u, zatrzymań manifestantów – inaczej niż miało to miejsce podczas protestów m.in. wszechpolaków i narodowców po aferze taśmowej, odparli, że przecież ich zgromadzenia są legalne. A policja co prawda jeszcze nie jest na nich nasyłana, ale wraz z totalitarnymi zapędami partii rządzącej z pewnością będzie – wg zainteresowanych to tylko kwestia czasu.

Usłyszeliśmy także ciekawą deklarację – zapamiętajcie ją i przypominajcie KOD-owcom za każdym razem, gdy będą zbaczać z zapowiadanej ścieżki! Otóż są przeciwko każdemu przejawowi łamania konstytucji, dlatego do ich zadania należy także obrona osób, które zostaną w przyszłości potraktowane podobnie jak kibic Legii Warszawa, Maciek Dobrowolski – będą przetrzymywane w areszcie śledczym dłużej niż 3 miesiące. Ten KOD to – widać – bardzo pożyteczny twór skoro tak bardzo na sercu im leżą bolączki wszystkich obywateli, także i kibiców. Pomimo że wielokrotnie zbliżone KOD-owi środowiska wypowiadały się negatywnie o tej grupie społecznej. Ale deklaracja zobowiązuje – tak się KOD-owcy zapędzili w bronieniu demokracji, że gotowi są bronić również uciśnionych i wykluczonych. Szkoda tylko, że realia pokazują co innego. Najbardziej na ten moment troszczą się o posadki przedstawicieli byłego rządu oraz ich marionetek. Chyba nie bez powodu na tych zgromadzeniach produkowały się takie persony jak Tomasz Lis, Kuba Wojewódzki czy Tomasz Siemoniak…

Wracając do spotkania w Tomaszowie, trzeba przyznać, że organizatorzy próbowali początkowo odpowiadać na nasze pytania. Unikali jednak konkretów, bawili się jedynie w demagogię i rzucali hasłami. Gdy okazało się, że niekoniecznie jesteśmy im przychylni (jeden ze starszych panów stwierdził, że jesteśmy młodzieżówką PiS-u) ignorowali nasze – zadawane w sposób kulturalny – pytania, argumentując to tym, że spotkanie ma formować struktury, a jeżeli chcemy coś wiedzieć na temat samej organizacji, to mamy sobie poczytać w Internecie. Mimo iż pytaliśmy obecnych tam tomaszowian oraz działaczy regionalnych o ich własne zdanie, m.in. na temat takiej formy demokracji, jaką jest referendum, chcąc zachęcić w ten sposób tak miłujących demokrację ludzi do podpisania się pod wnioskiem o referendum, w którym to obywatele RP mogliby zadecydować czy chcą przyjąć nielegalnych imigrantów do Polski, czy też nie, słyszeliśmy tylko, że nie mogą się wypowiadać w imieniu KOD-u (?!). Chwilę wcześniej twierdzili, że KOD to różnorodna mieszanka ludzi mających różne poglądy na wiele spraw. Następnie… zmienili plan spotkania twierdząc, że dyskusja może być ewentualnie prowadzona później, teraz mają jeszcze do załatwienia sprawy organizacyjne (wybory władz w Tomaszowie itp.). Swoimi pytaniami (nieważne, że wtedy był właśnie czas na ich zadawanie), zaburzyliśmy widocznie ich zaplanowane spotkanie. Wychodząc dowiedzieliśmy się, że właśnie to jest demokracja, bo demokracja to większość, a oni demokratycznie zadecydowali, że nie chcą z nami rozmawiać – wszak ich było więcej i mieli takie prawo. W istocie, wygodne… Zaoferowali nam jedynie rozmowę za drzwiami z jednym z KOD-owców. Tak oto z otwartego spotkania zrobiła się zamknięta posiadówka propagandzistów.

Organizatorzy spotkanie byli – trzeba przyznać – w miarę opanowani. Jednakże zgromadzeni tam ludzie – być może w tym momencie już zapisani do KOD-u – pokazali, jak traktują osoby, które w trakcie dyskusji okazują się mieć odmienne od nich zdanie – zostaliśmy wyproszeni za „zakłócenie porządku debaty”. Naszym przewinieniem było to, że wyrażaliśmy swoje zdanie. 

Poza tym najsilniejszym argumentem skierowanym w naszą stronę objawiły się również uwielbiane przez wszystkich argumentum ad personam. Demokracja zdaje się nas, młodych, nie dotyczyć, ponieważ: nie znamy życia, nic w nim nie osiągnęliśmy i żyjemy na garnuszku rodziców. Nic to, że ktoś z nas pracuje – na pewno za krótko i nie daje mu to prawa do wypowiadania się na takie tematy. Do tego jeszcze nie pamiętamy komuny i jesteśmy za młodzi. Zastanawiające, zważając na to, że młodzież jest krytykowana powszechnie za swoją bierność, a jak już podejmuje jakiś wysiłek, chce wziąć sprawy w swoje ręce, to zbywana jest sztampowym: „nie żyłeś za komuny”. Może jakiś starszy KOD-owiec czy inny specjalista od młodzieży to czyta i mi odpowie: mamy więc czekać 30 lat aż wy wymrzecie i dopiero wtedy zacząć zadawać pytania?

Padło także hasło – z ust mężczyzny, który kiedyś działał w Antifie, a na spotkaniu KOD-u znalazł się przypadkiem – jakobyśmy należeli do organizacji, która nas wykorzystuje do własnych celów, a my nie mamy w jej ramach własnego zdania. Ciekawe twierdzenie, zważając szczególnie na wyżej opisaną sytuację, kiedy to regionalni przedstawiciele KOD-u nie chcieli odpowiadać na pytania, ponieważ nie byli pewni czy ich zdanie zgadza się z oficjalną linią komitetu.

Przyszliśmy na spotkanie pełni dobrej woli, kulturalnie zadawaliśmy pytania, a zostaliśmy spacyfikowani oraz wyśmiani (ktoś w tle skomentował jedno z naszych pytań – „co KOD chce zmienić, skoro zgadza się, że PiS został demokratycznie wybrany, a mimo tego popiera demokrację?” lekceważąco rzuconym, popartym przez parę innych osób stwierdzeniem: „na religii tego nie uczyli, hehe”.

Chcieliśmy merytorycznie porozmawiać – tego oczekiwaliśmy po przeczytaniu opisu wydarzenia. Okazuje się jednak, że kultura i rzeczowość dyskusji obowiązuje tylko jedną stronę. Demokracja i wolność słowa według KOD-u – tylko dla wybranych.

Konrad K.

Please follow and like us:
Animated Social Media Icons by Acurax Wordpress Development Company