Łódź

Uciekający tramwaj w Łodzi

W którym polskim mieście tramwaje jeżdżą bez pomocy motorniczego? W Łodzi! W ostatni piątek tramwaj linii 10 uciekł pracownikom MPK i sam przejechał przez miasto ponad 2 km z prędkością ponad 20 km/h, pokonując przy tym 7 skrzyżowań. Ale nie ma się co dziwić, nazwa zobowiązuje – w końcu PESA SWING to najnowocześniejszy łódzki tramwaj.

Na szczęście ze względu na wczesną porę ruch był niewielki i nikomu nic się nie stało. Problemy z „10” zaczęły się po 4 nad ranem na trasie W-Z w kierunku Retkini. Nowoczesna Pesa „Swing” zepsuła się przy skrzyżowaniu z ul. Kilińskiego. Uszkodzony skład został zepchnięty na nieużywany tor przy sądzie na al. Kościuszki. Motorniczy wysiadł z wagonu, a mechanicy przystąpili do jego naprawy. Tuż przed 5 „Swing” z niewiadomych przyczyn ruszył. Mechanicy nie mogli go zatrzymać. W ostatniej chwili przestraszeni wyskoczyli z rozpędzającego się tramwaju. Uszkodzona maszyna skręciła w lewo w ulicę Żwirki, następnie w prawo w Piotrkowską, by tam na prostym odcinku nabrać prędkości. Przez skrzyżowania jechała na czerwonym świetle. Jej samodzielna wycieczka zakończyła się dopiero na przestawionej zwrotnicy przy pl. Niepodległości, gdzie wagon wjeżdżając z dużą prędkością wyskoczył z szyn, przejechał kilka metrów po chodniku i uderzył w słup trakcyjny. W czasie ucieczki „10” była konwojowana przez samochody MPK, z którego pracownicy przez megafon informowali, żeby odsunąć się od torowiska, bo za nimi jedzie tramwaj, którego nie mogą zatrzymać. W wyniku tej szaleńczej jazdy uszkodzona została sieć trakcyjna, a komunikacja przez węzeł na pl. Niepodległości była wstrzymana na trzy godziny w obu kierunkach.

W celu wyjaśnienia okoliczności zdarzenia powołana została komisja złożona z pracowników MPK Łódź oraz specjalistów z bydgoskiej Pesy, przeglądane są nagrania monitoringu miejskiego, technicy sprawdzają rejestr operacji wykonywanych przez komputer pokładowy tramwaju. Prawdopodobną przyczyną ruszenia wagonu było nieodpowiednie zabezpieczenie hamulców „Swinga”. MPK twierdzi, że nie można natomiast odtworzyć nagrania z monitoringu w tramwaju, bo ekipa techniczna odłączyła zasilanie od kamer. Tę teorię burzy jednak fakt, że w „Pesie” jest zasilanie awaryjne. Zastanawiające jest także to, że nikt od miejskiego przewoźnika nie poinformował o zaistniałej sytuacji policji.

To nie pierwszy taki przypadek niecodziennej wycieczki po Łodzi. Stare wagony typu N w latach 60. ubiegłego wieku potrafiły czasem uciec motorniczemu. Były przypadki, kiedy wagony same wyjeżdżały z zajezdni i trzeba je było ganiać po mieście. Jak widać, Łódzkie sprzyja samotnym wojażom tramwajów.

 

Please follow and like us:
Floating Social Media Icons by Acurax Wordpress Designers