Historia i Kultura

UDERZ W GIMBOPATRIOTYZM!

Zapewne niewielu z nas spodziewało się, że chęć popularyzowania pamięci o polskich bohaterach, a więc Żołnierzach Wyklętych, powstańcach warszawskich i wielu innych, kiedyś może zacząć skręcać w stronę niepohamowanej chęci zysku i zwykłej komercji, a nawet zwykłej patologii. Tak, właśnie to musimy już wszyscy przyznać. Nie taki był cel rozpowszechniania odzieży patriotycznej wśród młodych Polaków, gdyż obok tych dobrych efektów pojawiły się również złe.

Jeszcze w roku 2011, a nawet w 2012 ciężko było spotkać na polskich ulicach ludzi ubranych w bluzy, koszulki czy czapki z motywami kotwicy Polski Walczącej, krzyżem NSZ czy jaszczurki ZJ. Nie produkowano jeszcze masowo kubków, długopisów i innych gadżetów z symbolami patriotycznymi, dziś jest to zjawisko zupełnie powszechne. Kilka lat temu środowiska narodowe i patriotyczne zaczęły organizować pierwsze większe obchody związane m.in. z Witoldem Pileckim, Żołnierzami Wyklętymi, powstaniem warszawskim i wieloma innymi wydarzeniami. Początkowo szło to dosyć opornie, marsze i apele nie przyciągały tłumów, a zwykli przechodnie spoglądali na grupki patriotów nieco podejrzliwie. Celem było przywrócenie pamięci, popularyzacja wiedzy na temat istotnych wydarzeń z historii Polski i ważnych postaci. Fakt, że wspomniane środowiska skupiały i wciąż skupiają głównie ludzi młodych, spowodował, iż organizowane akcje również zaczęły przyciągać młodzież. Zakwitła publicystyka, tematyka polskich bohaterów zaczęła powolnie wkraczać również do szkół, a w końcu napędzono biznes odzieży i gadżetów patriotycznych, które dziś możemy już uznać jako coś oczywistego.

Musimy przyznać, że cel został osiągnięty. Przeciętni młodzi w większości już kojarzą postać Witolda Pileckiego, a nawet są w stanie jakkolwiek powiedzieć, co oznacza termin „Żołnierze Wyklęci”. Pojawiła się również moda – moda na patriotyzm. Przeciętny nastolatek na pewno ma dziś większe poważanie wśród kolegów, kiedy eksponuje np. poprzez noszenie koszulek ze znakiem Polski Walczącej, przywiązanie do tożsamości i wartości patriotycznych. Powyższe zjawisko należy uznać za coś pozytywnego. Wcześniej popularne wśród młodych były raczej koszulki z wizerunkiem komunisty – Ernesto Che Guevary. Ta odmiana to na pewno coś dobrego, jednak nie można nie zauważyć, że pewne sprawy nieco się wymknęły i zmierzają w zdecydowanie złym kierunku.

Gimbopatriotyzm – określenie, które funkcjonuje głównie w sieci, a posługują się nim zarówno lewicowcy, jak i… narodowcy oraz wielu innych. Dziś musimy jasno przyznać, że zjawisko gimbopatriotyzmu rzeczywiście istnieje. Chodzi o osoby zazwyczaj bardzo młode, które chcą identyfikować się z patriotycznymi czy nawet narodowymi wartościami i usiłują to bardzo mocno manifestować na każdym kroku. Niestety, najczęściej robią to poprzez komentarze na portalach społecznościowych, w których wydają obśmiane już chyba przez wszystkich „internetowe wyroki śmierci na wrogach ojczyzny”. Bardziej odważni z nich zakładają odzież patriotyczną na każdą okazję, a jeszcze inni oblepiają wlepkami z motywami np. Wielkiej Polski, przystanki i wszelkiej maści budynki. Spora część z tych osób ma niestety niewielką wiedzę na temat idei, z którą chce się utożsamiać, a sprawę ułatwiają im hasła, dzięki którym tworzą uproszczenia tłumaczące rzeczywistość. A przecież nie na tym polega patriotyzm, a szczególnie nie na tym polega idea narodowa.

Kolejną stroną problemu jest komercja, która dotknęła wszelkiego rodzaju motywów patriotycznych. Pomysł wydania napoju energetycznego o nazwie „Żołnierze Wyklęci” przez producenta „Super ruchacza” to zjawisko, które powinno dać nam wiele do myślenia. Mam nadzieję, że nie dojdzie do sytuacji, kiedy będziemy mieć możliwość zakupienia np. prezerwatyw z wizerunkiem polskich bohaterów… Coraz częściej możemy spotkać na ulicach grupki pijanych ludzi ubranych w odzież z kotwicą Polski Walczącej. Okazuje się, że normą stają się zakrapiane imprezy w odzieży patriotycznej w różnych miejscach, nawet w dyskotekach. W biedniejszych dzielnicach dużych polskich miast zapewne spotkamy starszego jegomościa z tanim piwkiem w ręku, który nie pogardził znalezioną gdziekolwiek koszulką z podobizną Witolda Pileckiego. Chyba nie taki był cel…

Problem zaistniał i trzeba jasno stwierdzić, że wszystkie środowiska, które rozpoczęły popularyzację mają szczególny obowiązek ochrony pewnych symboli. Sytuacja, w której „kotwica” staje się banalnym motywem odzieżowym to coś, co musimy uznać za patologię, a patologie należy zwalczać. Nie może być społecznego przyzwolenia na szastanie naszymi symbolami narodowymi. Może potrzebne są inicjatywy np. edukacyjne, różnego rodzaju akcje społeczne, których celem będzie ochrona tego, co zostawili nam po sobie polscy bohaterowie? Tego, co dziś możemy jeszcze zobaczyć. Chyba brak również zwykłych, naturalnych reakcji sprzeciwu ludzi na tego typu zjawiska. Pamięć została przywrócona, teraz musimy ją chronić.

H. Kowalski

Social Network Widget by Acurax Small Business Website Designers