Publicystyka

Walka trwa!

Wybory, wybory i po wyborach. Wielu nacjonalistów pewnie będzie zawiedzionych wynikiem Ruchu Narodowego. Wiadomo, porażka zawsze boli – jednak nie ma sensu jej przeżywać jakoś bardzo. Droga nacjonalisty od początku jej istnienia jest radosna, ale bywa także bardzo bolesna. W życiu nie zawsze się wygrywa, trzeba czasem się potknąć, żeby dostać kopa do osiągania sukcesów w przyszłości. Ciężko odnieść sukces w demoliberalnym syfie i z partiami tworzącymi ten syf. Przyszła porażka – szkoda – jeszcze wiele takich porażek w życiu się przydarzy. Nacjonaliści powinni cieszyć się również z porażek, one zawsze sprawdzają charakter danej jednostki i wytrwałość na los, który bywa brutalny. Masa osób w Polsce wyobrażała sobie wieczór 25-maja całkiem inaczej. Trudno, nie ma co załamywać rąk. Trzeba zewrzeć szyki, dalej pracować nad sobą i swoją ideowością oraz nie dawać się krótkotrwałemu rozczarowaniu. Uczucie załamania musi być nam obce, niech ten słaby wyborczy wynik będzie czynnikiem motywującym. Jesteśmy nacjonalistami, nasze szeregi w większej ilości tworzą ludzie młodzi, więc jeszcze wiele wspaniałych chwil przed nami. Jestem o tym przekonany, że w przyszłości to w całej Polsce w salach naszych spotkań będzie słychać nasze zwycięskie chóralne śpiewy i otwierające się szampany.

To test dla naszych młodych charakterów. Na takie testy życie będzie nas wystawiało wiele razy, więc najważniejszą sprawą na chwilę obecną jest nauczenie się radzenia sobie z nimi i pokonanie uczucia zawodu. Czyż nie jest sukcesem, że w ogóle wielu nacjonalistów tak często różniących się poglądami stanęło ramię w ramię i wystartowało do tych wyborów? Po porażce wiem, że ciężko znaleźć pozytywy. Jednak z każdym upływającym dniem będzie ich coraz więcej. Musimy zdać sobie sprawę, że kwestia zdobywania władzy szczególnie w tak beznadziejnym ustroju jak demokracja liberalna wymaga długiej, ciężkiej drogi. Nie jest to jednak niemożliwe, potrzeba czasu. Fundamenty są, trzeba teraz na tych fundamentach postawić silny i potężny budynek, który nie tylko przetrwa wszelkie porażki, ale także pod którym ideowcy zjednoczą się jeszcze bardziej i zdeterminują do dalszej walki do osiągnięcia sukcesu, a to może trwać nawet całe życie. Pomoże to także wyeliminować karierowiczów oraz jeszcze bardziej utwierdzić się w słuszności swoich bezkompromisowych przekonań.

Cały czas trzeba być sobą, czytać i kształcić swój umysł jak i ciało. Kurs, który został obrany jest dobry. Radykalnie – wciąż do przodu. Bezkompromisowość jest tą cechą nacjonalisty, która prędzej czy później doprowadza na szczyt. W tym demoliberalnym świecie kompromis to sprzedanie się i pójście paktować z tymi, z którymi nie powinno się nawet rozmawiać. Mam nadzieję, że nikomu nie przychodzi do głowy jakiekolwiek „ugrzecznienie się” czy też chęć rezygnacji z niektórych postulatów. Tylko radykalizm jest w stanie naprawić cokolwiek i zmienić obecnie panujący system, który wciąż stwarza pozory niezwyciężonego. W 25 letniej historii żadna partia nacjonalistyczna nie zdołała osiągnąć wyborczego sukcesu. Jeżeli zwycięstwo będzie wymagało kolejnych 25 lat – poczekamy i będziemy walczyć – aż do upadku demoliberalnego kolosa. Idea, która w nas żyje nie pozwoli nam się załamać i odpuścić. Walka wciąż trwa, a my nacjonaliści nigdy nie damy za wygraną!

Krzysztof Kubacki

Customized Social Media Icons from Acurax Digital Marketing Agency