Publicystyka

Wywiad z Przemysławem Kicowskim

Z Przemysławem Kicowskim, kandydatem Ruchu Narodowego do Rady Miasta Łodzi z okręgu numer 7, inicjatorem licznych akcji społecznych, studentem Politechniki Łódzkiej rozmawia Hubert Kowalski.

Mimo dosyć młodego wieku prężnie prowadzisz działalność narodową w swojej społeczności lokalnej oraz na terenie całej Łodzi. Mógłbyś krótko przybliżyć czytelnikom portalu Narodowa Łódź historię swojej działalności? Czym się zajmujesz prywatnie?

Moja przygoda z działalnością narodową rozpoczęła się w 2011 roku, kiedy wspólnie z kibicami Widzewa pojechałem na Marsz Niepodległości. Wtedy po raz pierwszy zobaczyłem grupę ludzi, którzy szczerze i otwarcie kochają Polskę oraz chcą pracować na rzecz jej rozwoju. Po Marszu podjąłem decyzję o wstąpieniu w szeregi Obozu Narodowo-Radykalnego, co okazało się strzałem w dziesiątkę, ponieważ znalazłem się w gronie osób, które w większości miały takie same poglądy jak moje. Wcześniej chciałem działać w jednej z partii politycznych, nie będę jednak wymieniał jej nazwy, gdyż tego etapu nie zaliczam do szczególnie udanych. Zostałem potraktowany dosyć nieelegancko. Dlatego też cieszyłem się, że zarówno ONR, jak i Narodowa Łódź nie są typowymi partiami politycznymi, które nie szanują swoich członków. Później od wstąpienia do ONR starałem się działać w miarę swoich skromnych możliwości, propagować ideę narodową oraz patriotyczną. Zaowocowało to docenieniem środowiska, ponieważ po pewnym czasie zostałem rzecznikiem a później koordynatorem Brygady Łódzkiej ONR, z którą rozstałem się niedawno ze względu na liczne obowiązki związane z działalnością polityczną w Ruchu Narodowym. Teraz również sztab wojewódzki Ruchu Narodowego obdarzył mnie zaufaniem, powierzając mi „jedynkę” w moim okręgu w wyborach do Rady Miasta Łodzi oraz włączając mnie w skład sztabu wyborczego za co serdecznie dziękuję. Studiuję elektrotechnikę na Politechnice Łódzkiej, obecnie jestem na 4 roku i niedługo będę bronił tytułu inżyniera. Staram się prowadzić sportowy tryb życia, grywam w piłkę nożną, siatkówkę, a także pływam.

W przeszłości współorganizowałeś kilka akcji społecznych na terenie Łodzi. Czy mógłbyś o nich opowiedzieć?

Tak, zaczęło się od akcji, w której chcieliśmy przemianować park Podolski na park imienia rotmistrza Witolda Pileckiego. Po przeprowadzeniu konsultacji z mieszkańcami okazało się, że nikt nie zna genezy nazwy parku ani nie ma jej nigdzie zapisanej. Po zdobyciu jednomyślnego poparcia Rady Osiedla Zarzew oraz zebraniu kilkudziesięciu podpisów zaniosłem petycję wraz z projektem uchwały do ówczesnego przewodniczącego Rady Miejskiej w Łodzi. Niestety, dostałem odpowiedź odmowną z informacją, że ze względu na uchwalone moratorium nie można w Łodzi zmieniać nazw ulic, parków, dzielnic itp. Lecz na tym nie poprzestałem i aby „ominąć” ten kruczek prawny napisałem petycję o podzielenie parku Podolskiego na dwie części i nazwanie jednej z nich imieniem Pileckiego. Pod tym pismem podpisało się sporo, bo ponad 500 łodzian, ale i to nie wystarczyło, ponieważ pani Kopcińska (pełniąca wówczas funkcję przewodniczącej Rady Miejskiej) nawet nie odpisała. Teraz liczę, że po wyborach, kiedy zmieni się władza, nowy przewodniczący przychylniej spojrzy na tą sprawę.

Drugą akcją, którą koordynowałem i koordynuję w Łodzi jest inicjatywa „Swój do swego po swoje”. Ma ona na celu zachęcenie mieszkańców Łodzi i województwa łódzkiego do kupowania produktów na lokalnych targowiskach i sklepikach osiedlowych, a jeżeli nie ma takiej możliwości, do wybierania w marketach produktów oznaczonych pierwszymi cyframi 590 na kodzie kreskowym. Akcję nazwaliśmy „Łódzki patriotyzm konsumencki” i spotkała się ona z wielką sympatią lokalnych przedsiębiorców. Również podczas kampanii wyborczej postuluję obniżenie opłat (w tym czynszu i podatku od nieruchomości) dla lokalnych przedsiębiorców. Mam nadzieję i głęboko w to wierzę, że akcja przyniesie zamierzony skutek, ponieważ bez tego nasze miasto będzie się dalej staczać.

Witold Pilecki to postać, której ewidentnie należy się miejsce w łódzkiej przestrzeni publicznej, ale należy pamiętać, że w Łodzi wciąż znajdują się relikty komunizmu. Co zamierzasz uczynić w tej kwestii?

Nie tylko Witolda Pileckiego, ale także wiele innych bohaterów narodowych, chociażby „Inka” – wzór do naśladowania dla młodych dziewcząt. Tutaj odpowiem krótko, że relikty komunizmu powinny być bezwzględnie usunięte, na ich miejsce utworzyć tablice bądź pomniki z prawdziwymi polskimi bohaterami. Ludzi odpowiedzialnych za to, że te relikty wciąż wiszą w mieście należy ukarać, ponieważ nie możemy godzić się na propagowanie systemów totalitarnych j w naszym kraju.

Wspomniałeś również o patriotyzmie konsumenckim. Jak oceniasz postawę władz Łodzi na płaszczyźnie interesu lokalnych przedsiębiorców? Jak oceniasz obecną sytuację, w której znajdują się łódzkie firmy?

Władza jak widzimy ostatnio bardzo się interesuje lokalnymi przedsiębiorcami… na miesiąc przed wyborami. Później o nich zapomni tak jak nie pamiętała przez 4 lata, zezwalając na masowe tworzenie kolejnych wielkopowierzchniowych sklepów zagranicznych. Sytuacja jest tragiczna i trzeba tutaj podejść radykalnie i coś zmienić, wyrównując szanse pomiędzy zagranicznymi koncernami a łódzkimi przedsiębiorcami. Trzeba albo obniżyć opłaty dla tych drugich (o co postuluję w tych wyborach) albo opodatkować tych pierwszych. Nie może być tak, że Francuzi czy Niemcy zarabiają u nas pieniądze i większość z nich wyprowadzają poza nasze granice. Myślę i mam nadzieję, że ten drugi punkt będzie jednym z głównych postulatów Ruchu Narodowego w przyszłorocznych wyborach do Sejmu RP.

Co miasto powinno zrobić, żeby stworzyć łódzkim przedsiębiorcom lepsze warunki do działalności?

Obniżyć im opłaty, w tym podatki i czynsze. Dodatkowo uważam, że powinny powstać strefy wolnego handlu, gdzie przysłowiowa babcia, która chce sprzedać kilka kwiatów ze swojej działki, będzie mogła je sprzedać bez żadnych pozwoleń, kas fiskalnych itp. Nie twierdzę, że wszędzie ma tak być, bo wówczas wszyscy, by tam handlowali, zamiast rejestrować działalność. Na przykładzie ostatnich tygodni, kiedy ktoś przed 1 listopada wystawia stragan z wiązankami i robi to tylko raz w roku, żeby dorobić do emerytury, wypłaty czy kieszonkowego, to nie widzę w tym nic złego.

Jakiś czas temu w Łodzi pojawiły się liczne kontrowersje związane z nową trasą Konstytucyjną. Mógłbyś opisać tę sytuację?

Momentami brak słów w tej sprawie… Nasza władza popisała się totalną niekompetencją. Mianowicie odkopali dawne plany trasy Konstytucyjnej sprzed kilkudziesięciu lat i stwierdzili, że wprowadzą je w życie. Na pierwszy rzut oka pomysł był dobry – kolejna droga przelotowa przez Łódź i wyprowadzenie tranzytu z centrum. Problem polegał na tym, że kiedy te plany były ustalane, to w okolicy trasy znajdowało się tylko pole. Teraz są tam osiedla i trasa przebiegałaby 4 metry od budynków mieszkalnych. Dodatkowo niedaleko, bo w okolicy 1 kilometra mamy trasę Rydza Śmigłego – Kopcińskiego, co już totalnie mija się z celem budowania trasy przelotowej. Dlatego też postulowałem i zbierałem podpisy o przedłużenie ulicy Puszkina i zbudowanie tam swego rodzaju obwodnicy miasta dla pojazdów tranzytowych.

Niedawno brałeś udział w spotkaniu z obecną prezydent Łodzi, Hanną Zdanowską. Jak wyglądało to spotkanie?

Cała relacja jest na Waszej stronie, więc opowiem w skrócie. Po kilkudziesięciu minutach słuchania populistycznych obietnic i peanów na cześć naszej Pani Prezydent przez podstawione osoby, postanowiłem zabrać głos. Powiedziałem co sądzę o sposobie rządzenia pani Zdanowskiej, że proponuję, aby zajęła się problemami mieszkańców miasta jako jego włodarz, a nie problemami wielkich inwestorów zagranicznych. Wytknąłem jej także kilka niespełnionych obietnic, które składała w mojej obecności na poprzednich spotkaniach. Jedyną odpowiedzią jaką usłyszałem to, że jestem za młody, żeby zrozumieć to wszystko. Zostałem wyproszony pod pretekstem „zakłócania spotkania”.

Oprócz ogólnych postulatów Ruchu Narodowego dla Łodzi posiadasz jakieś własne?

Chcę przede wszystkich walczyć o łódzkich przedsiębiorców oraz o przywrócenie normalności w MPK. Nie może być tak, że niby remontujemy trasy, budujemy nowe, kupujemy nowe tramwaje i autobusy, ale wszystko jeździ wolniej i dużo rzadziej. Wtedy nawet limuzyna nie zachęci do podróżowania nią, kiedy trzeba marznąć przez długi czas zanim coś przyjedzie.

Jakie plany na przyszłość?

Przede wszystkim to zdać inżyniera. Po wyborach muszę zająć się studiami, napisać pracę i ją obronić. A co do mojej działalności narodowej to na pewno nie poprzestanę na tym, co robię teraz, mam zamiar dalej działać, walczyć o Wielką Polskę i starać się to robić tak, aby mieszkańcy miasta Łodzi odczuli tego realne efekty.

Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia!

Również dziękuję.

Animated Social Media Icons by Acurax Responsive Web Designing Company