Publicystyka

Zakaz handlu w niedzielę

Temat zakazu handlu w niedzielę wraca co jakiś czas jak bumerang. Po zmianie władzy w Polsce w tej sprawie naciskać zaczął NSZZ „Solidarność”. Idea pozornie szlachetna, jednak zdania na jej temat – podzielone.

Z jednej strony pojawiają się argumenty, że analiza takich pomysłów zależy od tego czy się jest osobą wierzącą czy też nie. Bóg dał swojemu ludowi przykazania, według których mają postępować, a trzecie przykazanie brzmi przecież: „Pamiętaj, abyś dzień święty święcił”. Dla katolików niedziela jest dniem przeznaczonym na Mszę Św., odpoczynek od codziennej pracy i spędzenie go w rodzinnym gronie. Takie argumenty podnoszą zazwyczaj osoby o narodowym czy też konserwatywnym podeściu światopoglądowym.

Osoby, które nie zgadzają się z powyżej opisanym stanowiskiem argumentują to wolną wolą człowieka, a także „świętym” prawem do własności. Takie argumenty przedstawiają często wyborcy partii KORWiN i osoby, dla których liberalizm gospodarczy jest ważniejszy od konserwatyzmu społecznego. Według nich państwo to organizm terytorialny, który ma zapewnić bezpieczeństwo zamieszkującym ten teren obywatelom, a nie instytucja organizująca sposób zarabiania środków potrzebnych do utrzymania.

A jak widzi to Wszechpolak ze Zduńskiej Woli, który został wychowany w katolickiej rodzinie, przez ponad 10 lat był ministrantem, a jakiś czas pełnił również funkcję prezesa ministrantów w Prowincji Polskiej Księży Orionistów? Według mnie sytuacja, która istnieje aktualnie, nie jest sytuacją dobrą. Obecnie w świecie ogarniętym żądzą pieniądza oraz chęcią zysku należy ograniczyć do rozsądnych granic handel i obowiązek pracy w niedzielę. W Polsce od 1989 roku teoretycznie istnieje kapitalizm i wolny rynek, gdzie każdy może pracować i zarabiać pieniądze tak, jak chce. Prawda jest jednak taka, że wielkie firmy (najczęściej zagraniczne), dają swoim pracownikom ultimatum: „albo zgadzasz się na nasze warunki i pracujesz również w weekendy, albo będziemy musieli zakończyć naszą współpracę”. Niestety, taka jest rzeczywistość, a jeśli osoby o poglądach liberalnych temu zaprzeczają, to prawdopodobnie nie doświadczyły jeszcze smaku szarej rzeczywistości. Głoszone przez nich idee są nieżyciowe.

Pojawią się również zwolennicy tzw. „aktywnego wypoczynku”, którzy pracują po pięć -sześć dni w tygodniu, nie mają kiedy zrobić zakupów, a idealnym miejscem odpoczynku jest dla nich galeria handlowa, gdzie łączą „przyjemne z pożytecznym”. Oczywiście, ale gdyby nie mieli takiej możliwości, to zakupy na niedzielę robiliby po prostu w inne dni tygodnia, a żonę i dzieci zabraliby do parku zamiast na wyprzedaże. I wyszłoby wszystkim na zdrowie.

Moim zdaniem nie należy całkowicie zakazywać pracy w niedzielę, ponieważ jeśli właściciel przedsiębiorstwa chce zarabiać to nie można mu tego zabronić. Inną jest kwestia, jeśli nakazuje to swoim pracownikom. Kolejnym rozwiązaniem jest ustalenie dopuszczalnych godzin pracy w niedziele i święta (np. między 10 a 16). Ponadto ustawodawstwo podatkowe mogłoby obciążać dodatkowo sklepy handlujące w niedziele i święta. Błędem jest jednak dzielenie przychodów na wygenerowany w niedzielę i inne dni, jak chce obecnie zrobić to polski rząd. Wystarczyłoby dla podmiotów handlujących w niedzielę ustalić wyższą stawkę podatku, faworyzując jednocześnie podmioty nieprowadzące działalności w dni świąteczne. Ustawodawca powinien ponadto wprowadzić klauzulę obowiązkowego wynagrodzenia, która wynosiłaby przykładowo 200% podstawowej stawki.

Należy pamiętać również, że prawie cała Europa Zachodnia ma ustawowo zakazany lub mocno ograniczony obowiązek niedzielnej pracy. Chcemy brać przykład z Europy Zachodniej? To bierzmy przykład, ale tam gdzie są dobre wzorce.

 

Szymon Łuczak – wiceprezes Okręgu Łódzkiego oraz członek Rady Naczelnej Młodzieży Wszechpolskiej, student gospodarki przestrzennej na Wydziale Ekonomiczno – Socjologicznym Uniwersytetu Łódzkiego.

 

Artykuł ukazał się na portalu prostozmostu.net

Please follow and like us:
Social Network Integration by Acurax Social Media Branding Company