Publicystyka

Zatrzymajmy młodych w Łodzi!

Łódź jest jednym z najszybciej wyludniających się miast w Polsce. Mimo faktu, że nasze miasto jest dużym ośrodkiem akademickim, to większość przyjezdnych absolwentów tutejszych uczelni żegna się z centrum Polski zaraz po uzyskaniu dyplomu. Również miejscowi młodzi ludzie bardzo często opuszczają swoje rodzinne strony w poszukiwaniu lepszej przyszłości. Dlaczego tak się dzieje? Co postawi Łódź na nogi?

Po upadku wielkich fabryk

Po upadku wielkich państwowych przedsiębiorstw w mieście, zarówno pierwsze łódzkie władze pokomunistyczne, jak i władze centralne wprowadziły kult „zagranicznych inwestorów”, którzy rzeczywiście dali zatrudnienie wielu mieszkańcom, ale jednocześnie na samym wstępie zabili lokalne firmy. Dopiero raczkująca wolna przedsiębiorczość przegrała w starciu z wielkim kapitałem zagranicznym, który zalał polski rynek po roku 1989. Sytuację dodatkowo pogorszyła zarówno rodzima, jak i unijna biurokracja, wysokie podatki i czynsze. Okazało się, że tylko niewielu lokalnych przedsiębiorców jest w stanie wytrzymać niesprzyjającą politykę władz oraz konkurencję z firmami zachodnimi. Dominacja zagranicznego kapitału nad lokalnym utrzymała się do dnia dzisiejszego, co szczególnie widać w Łodzi.

Gdzie jest praca w Łodzi?

Jedną z istotnych przyczyn upadku Łodzi jest brak perspektyw dla rozwoju przedsiębiorczości. Niewielu młodych decyduje się na założenie własnej firmy, ponieważ zdają oni sobie sprawę, że wysokie podatki i czynsze oraz wciąż rozrastająca się biurokracja najprawdopodobniej szybko zabiją ich nową działalność. Co innego zatem mogą zrobić ze sobą Łodzianie? Jedną z opcji jest praca w zagranicznych sieciówkach. Dlaczego tam? Bo w znacznej większości, właśnie te firmy mogą sobie pozwolić na zatrudnianie pracowników na umowy o pracę, mniejsze firmy lokalne zazwyczaj nie są do tego zdolne. Inne wyjścia? Najpowszechniejszymi opcjami są: telemarketing na akord, roznoszenie ulotek na umowy śmieciowe, bezrobocie lub opuszczenie rodzinnych stron w poszukiwaniu lepszych perspektyw. Jak widać, w tej neokolonialnej rzeczywistości, w której znajduje się Łódź nie ma miejsca na własną przedsiębiorczość lub godziwą pracę z przyszłością.

TAK dla lokalnych przedsiębiorców!

Oczywiście nie da się całkowicie zmienić obecnej rzeczywistości wyłącznie poprzez działania na poziomie samorządowym. Realne zmiany będą możliwe dopiero po wprowadzeniu w życie odpowiednich regulacji ustawowych. Trzeba jednak pamiętać, że również na szczeblu lokalnym można stworzyć realny grunt pod radykalną zmianę. Łódzki samorząd musi powiedzieć: TAK dla lokalnych przedsiębiorców i dać im swobodę działania poprzez ograniczenie obciążeń, szczególnie tych finansowych. Należy dać młodym szansę na przyszłość, która będzie jednocześnie alternatywą dla niegodnej pracy w sieciówkach, wyjazdów za chlebem czy bezrobocia.

Dyktatura hipermarketów

Poza biurokracją i wysokimi obciążeniami finansowymi lokalna przedsiębiorczość jest silnie dławiona przez wcześniej już wspomniane sieciówki, a w szczególności markety. W ciągu ostatnich kilkunastu lat w Łodzi pojawiło się bardzo wiele zagranicznych sklepów wielkopowierzchniowych i wciąż powstają następne, powodując wzrost cen w mniejszych firmach lokalnych, uniemożliwiając właścicielom zatrudnianie pracowników na godziwych warunkach lub doprowadzając je do upadłości. Łódź jest jednym z tych miast polskich, w których obecnie funkcjonuje najwięcej marketów. Ewidentnie widać, że stworzenie w przyszłości warunków dla rozwoju lokalnych firm nie będzie możliwe bez wprowadzenia zakazu budowania nowych marketów, co również może zostać ustanowione przez władze samorządowe.

Gdzie się podziały szkoły techniczne?

Kolejnym bardzo ważnym problemem dotyczącym szczególnie Łodzi jest patologiczna moda na promowanie kształcenia ogólnego kosztem kształcenia zawodowego i technicznego. Po upadku wielkich łódzkich przedsiębiorstw, które generowały zapotrzebowanie na pracowników wykształconych w kierunkach technicznych zaczęło rozwijać się dosyć niebezpieczne zjawisko. Nowe władze przestały stawiać na kształcenie zawodowe, zaczęto tworzyć liczne szkoły ogólnokształcące, które niejednokrotnie prezentowały i do dziś prezentują dosyć niski poziom. Trend szkół ogólnych został zaszczepiony w Polsce również ze względu na rozpowszechnianie wzorców zachodnich w różnych dziedzinach życia. Politycy twierdzili, że Polska potrzebuje więcej obywateli „wykształconych”. Doprowadziło to do absurdu, w wyniku którego produkuje się rzesze osób wykształconych w kierunkach humanistycznych, dla których nie ma pracy. Mają oni słuszne ambicje do osiągnięcia sukcesu zawodowego, na który niestety nie mają szansy ze względu na brak zapotrzebowania na ich profil wykształcenia. Należy oczywiście zachować szkolnictwo ogólne oraz promować ośrodki o najwyższym poziomie, jednak kształcenie zawodowe musi mieć priorytet, zwłaszcza w wymiarze lokalnym. Wciąż istnieje natomiast zapotrzebowanie na pracowników wykształconych w kierunkach technicznych. Nowa władza musi więc, ponownie odbudować szkolnictwo zawodowe. Bez tego nie uda się stworzyć realnej komunikacji na linii szkoła – późniejszy pracodawca, a co za tym idzie, nie uda się obniżyć bezrobocia w Łodzi.

Zarówno Łódź, jak i cała Polska potrzebuje zmian szczególnie w zakresie podejścia władz do lokalnej przedsiębiorczości oraz do koncepcji kształcenia młodzieży. Co teraz? Wybór należy do Ciebie…

H. Kowalski

Please follow and like us:
Social Media Icons Powered by Acurax Web Design Company