Łódź Publicystyka

Zdanowska spełnia obietnice… po 5 latach

Mieszkańcy osiedla przy ulicy Nurta-Kaszyńskiego wreszcie doczekali się nowej drogi do domów. 6 lat temu, kiedy stawiano nowe budynki wzdłuż ulicy zaraz za stacją Statoil, stara droga dojazdowa została zniszczona i rozebrana. Najpierw, przez kilka tygodni mieszkańcy musieli jeździć po trawnikach, aby dojechać do domów, później wyznaczono „nową drogę”, choć z drogą nie miało to zbyt wiele wspólnego – został wysypany jedynie żwir, na którym po kilku tygodniach tworzyły się ogromne dziury. Z drugiej strony osiedla, od strony ulicy Niciarnianej powstała co prawda droga, jednak wymagała od niektórych mieszkańców przejazdu całego osiedla na około i wjazdu od zupełnie innej strony. Dlatego wiele osób ryzykując uszkodzeniem pojazdów wybierało dziurawą, ale znacznie krótszą drogę.

cdsfsd5 lat temu, gdy obecna pani prezydent Zdanowska kandydowała po raz pierwszy na to stanowisko, obiecała, że droga powstanie. Droga nie powstała, co spotkało się z ogromnym oburzeniem mieszkańców. No, ale „niespełnione obietnice” to chleb powszedni PO. Rada Osiedla Zarzew podejmowała liczne próby negocjacji, aby jednak droga powstała – bezskutecznie. Aż w poprzednim roku, również przed wyborami, pani Zdanowska zdecydowała się na organizację spotkań z mieszkańcami. Jak łatwo się domyślić, na Zarzewie spotkania zostały zdominowane właśnie przez temat drogi. Kiedy na jednym ze spotkań działacz Ruchu Narodowego – ówczesny kandydat do Rady Miasta Łodzi Przemysław Kicowski, zdecydowanie skrytykował panią prezydent mówiąc, że nie liczy się ze zdaniem łodzian i rzuca obietnice na wiatr, byleby zadowolić zagranicznych inwestorów, został wyproszony ze spotkania. Część Rady Osiedla Zarzew postanowiła połączyć siły z lokalnym działaczem narodowym i zorganizować konferencje prasowe oraz wysyłać listy do władz miasta. Temat podchwycili także inni mieszkańcy i łódzki magistrat przez pewien czas był „zawalany” pismami w tej sprawie.

Czarę goryczy przelał fakt, iż tuż przed wyborami okazało się, że przetarg na budowę drogi owszem został ogłoszony, okazało się jednak, że został on tak skonstruowany, że żadna firma nie spełniła jego wymagań. A to przecież zaledwie trochę ponad 100 metrów drogi i chodnika. Wtedy też została zwołana konferencja prasowa, na której pojawił się Przemysław Kicowski, przedstawiciele Rady Osiedla Zarzew oraz liczna grupa mieszkańców, by jednoznacznie pokazać, że są okłamywani przez władze. Sytuację ze strony miasta próbował ratować radny miasta oraz osiedla Zarzew (!), który w tym czasie znajdował się na listach Platformy Obywatelskiej do Rady Miasta oraz był prezesem spółdzielni Zarzew. Twierdził, że w tym nierozstrzygniętym przetargu nie ma winy ani Rady Miasta, ani pani Zdanowskiej i że „trzeba czekać”. Ale nikt go słuchać już nie chciał – radny został dosłownie zakrzyczany przez mieszkańców. Po tym incydencie, do magistratu i do mediów wpływały liczne listy od mieszkańców oburzonych takim traktowaniem.

csvdszvWładze miasta nie miały wyjścia przy takim zdecydowanym sprzeciwie i ogłosiły nowy, poprawiony przetarg, już lepiej skonstruowany, ponieważ znalazła się firma, która wygrała i niedawno rozpoczęła budowę upragnionej przez mieszkańców drogi. Jak pokazuje ten przykład, potrzeba wytrwałości, przysłowiowego „wiercenia dziury w brzuchu”, aby wymusić na władzach spełnianie obietnic. Pomogło też niewątpliwie połączenie sił Rady Osiedla oraz kandydata Ruchu Narodowego, dla którego budowa tej drogi była najważniejszym punktem programowym. Pytanie tylko, czy na tym ma polegać nasza „demokracja”, że ludzie muszą domagać się od polityków przez 5 lat spełnienia przedwyborczych obietnic? Czy zmiany barw partyjnych aż tak bardzo wpływają na postrzeganie potrzeb obywateli?

Prawdziwy łodzianin 


Please follow and like us:
Animated Social Media Icons by Acurax Responsive Web Designing Company