Publicystyka

Zdrowie kobiet na sprzedaż

Pigułka „dzień po” będzie dostępna bez recepty także dla nieletnich dziewcząt – „feministki” triumfują. Jednak prawdziwymi wygranymi nie są ani kobiety, ani świadome macierzyństwo – prawdziwym zwycięzcą jest przemysł farmaceutyczny, a konkretnie francuski koncern HRA Pharma.

Decyzją Komisji Europejskiej tzw. „antykoncepcja awaryjna” będzie sprzedawana w krajach UE bez recepty. Komisja dopuszcza jednak, by to władze poszczególnych państw zadecydowały, czy wprowadzić takie prawo. Odmowa wprowadzenia nowych przepisów może nastąpić jedynie na podstawie określonych „przepisów szczegółowych”. Możliwość wyboru? Tylko pozornie. Problem w tym, że Polska takich przepisów nie posiada. W oświadczeniu rzecznika ministra zdrowia czytamy:

„dyrektywa [Komisji Europejskiej] nie wpłynie na stosowanie ustawodawstwa krajowego lub ograniczającego sprzedaż bądź stosowanie produktów leczniczych jako środków antykoncepcyjnych lub poronnych. (…) Polska nie ma przepisów szczególnych, o których mowa w artykule 4 ust. 4 Dyrektywy 2001/83/WE, w związku z czym brak jest podstawy prawnej do ewentualnego innego określenia kategorii produktu leczniczego ellaOne w Polsce, niż określona w decyzji Komisji Europejskiej.”

Producentem pigułek ellaOne, o których mowa w oświadczeniu, jest francuska firma farmaceutyczna HRA Pharma. Powstała w 1996 roku z inicjatywy André Ulmanna. Ulmann był pracownikiem szpitala pediatrycznego Necker Hôpital w Paryżu. Lekarz nie ukrywa, że jego głównym celem przy tworzeniu firmy była produkcja środków antykoncepcyjnych, w tym „antykoncepcji awaryjnej”. Jego firma jest obecnie wiodącą na rynku europejskim. Po decyzji Komisji Europejskiej jej pozycja jako lidera na rynku z pewnością zostanie ugruntowana.

Pierwszym produktem HRA Pharma była pigułka antykoncepcyjna o nazwie NorLevo® (substancja czynna: levonorgestrel). Dzięki pomocy władz Francji, szybko stała się pierwszą hormonalną antykoncepcyjną dostępną bez recepty na terenie kraju i równie szybko stała się dostępna dla dziewcząt poniżej 18. roku życia. Obecnie można ją kupić w ponad 50 krajach. Firma Ulmanna dumnie określa swoją działalność jako misję w trosce o „zdrowie reprodukcyjne kobiet” na całym świecie. HRA Pharma specjalizuje się w antykoncepcji (ellaOne®, NorLevo®, Mona Lisa®), produktach leczniczych z zakresu wenerologii i endokrynologii oraz w terapii komórkowej. Ulmann nie kryje swoich aspiracji – firma chce „przełamać bariery”, by stać się dostępna dla kobiet na całym świecie.

O jakich barierach mowa? Przede wszystkim o barierach prawnych przy wprowadzeniu swoich produktów na rynek danego państwa. Podczas jednej z konferencji poświęconej „zdrowiu reprodukcyjnemu kobiet”, Ulamann wspomniał o wejściu na rynek jako o wyzwaniu. To zaś, jak to określił, wymaga „autoryzacji władz”. Dzięki decyzji Komisji, koncern nie będzie musiał przechodzić procedury uzyskania pozwolenia w każdym z krajów UE z osobna, tym samym uzyska dostęp do nowych rynków zbytu.

W 2012 roku firma powołała własną fundację o nazwie HRA Pharma Foundation. Jak twierdzi Ulmann, Fundacja chce umożliwić milionom kobiet „dostęp do nowoczesnych metod planowania rodziny”, czyli – innymi słowy – zwiększyć sprzedaży własnych produktów. Argumenty są jak zwykle te same: zmniejszenie liczby niechcianych ciąż, zmniejszenie liczby „niebezpiecznych aborcji” (od kiedy istnieją bezpieczne aborcje?), ograniczenie zgonów przy porodzie oraz walka z czarnym rynkiem środków antykoncepcyjnych. Teren działalności Fundacji to przede wszystkim kraje rozwijające się Afryki, Azji oraz Ameryki Południowej. W ramach „działalności dobroczynnej”, Fundacja planuje przeznaczyć 25 tys. wkładek domacicznych międzynarodowej organizacji International Planned Parenthood Federation. Środki mają trafić m.in. do Bangladeszu, Kenii, Syrii czy Wietnamu. W tych krajach ciągle brakuje lekarstw czy sterylnych środków opatrunkowych, ale spirale i prezerwatywy są na wyciągnięcie ręki. „Pomagamy kobietom stać się niezależnymi” – pisze Jean-Bernard Delbarre, kierujący działaniami HRA Pharma Foundation. W istocie kobiety stają się nie tyle niezależne, co stale dostępne dla mężczyzny – bez zobowiązań. Za to z ogromnymi konsekwencjami zdrowotnymi dla organizmu kobiety.

Substancją czynną omawianych środków jest octan ulipristalu, który łączy się z receptorami progesteronu (tzw. hormonu macierzyństwa), blokując jego wytwarzanie. Zastosowanie antykoncepcji awaryjnej jest zatem poważną ingerencją w układ hormonalny kobiety. Duże dawki preparatu mają bardzo niekorzystny wpływ na układ rozrodczy, gruczoły piersiowe oraz na układ pokarmowy, sercowo-naczyniowy oraz nerwowy. Częstym skutkiem bywa rozregulowanie cyklu menstruacyjnego, co może powodować poważne problemy z płodnością w przyszłości. Lista „działań niepożądanych” pigułki ellaOne jest długa – od wymiotów aż po zaburzenia lękowe i depresję. Środek może wchodzić w interakcje z innymi lekami. Istnieje także wiele przeciwwskazań dotyczących jego stosowania, m.in. choroby wątroby, stosowanie ziół na bazie dziurawca, zaburzenia krzepnięcia, możliwość wystąpienia zatoru, a także… ciąża – ulotka jednoznacznie stwierdzają, że ciąża jest głównym przeciwskazaniem dla przyjęcia tego środka. Z 29 kobiet, które zaszły w ciążę, pomimo przyjęcia octanu uliprystalu, 16 przeszło aborcję, u 6 doszło do spontanicznego poronienia, 6 zaakceptowało i kontynuowało ciążę, a jedna przestała uczestniczyć w badaniu. Ponadto istnieje ryzyko rozwoju ciąży pozamacicznej.

Władze mimo wszystko dopuściły pigułkę do sprzedaży bez recepty. Taka decyzja została skrytykowana przez Naczelną Radę Aptekarską. Nawet producent zastrzega, że środek ten nie jest zalecany dla kobiet poniżej 18. roku życia, czyli dla osób, których układ hormonalny nie jest jeszcze w pełni dojrzały. Inwazyjne środki oddziałujące na układ hormonalny będą dostępne już dla piętnastolatek w każdej aptece jak witamina C. Ile kobiet w przyszłości zachoruje na nowotwór piersi lub narządów płciowych? Ile kobiet będzie bezpłodnych? Ile miliardów dolarów uzyska francuski koncern farmaceutyczny?

Konserwatyści krzyczą, że decyzja jest niezgodna z konstytucją, lewica czeka na dalsze ustępstwa, a „Codziennik Feministyczny” płacze, że 180 zł za „antykoncepcję awaryjną” to za drogo. A gdzie w tym wszystkim jest zdrowie kobiet? Zdrowie kobiet zostało przehandlowane.

Marta Niemczyk

Floating Social Media Icons by Acurax Wordpress Designers