Historia i Kultura

Ze skrajności w skrajność – czyli jak Polacy zawsze są podzieleni wobec własnej historii i o tym, czym tak naprawdę jest i był ,,polski romantyzm”

Przy okazji obchodów rocznicy Powstania Wielkopolskiego i burzy przezeń wywołanej naszło mnie parę refleksji, wydaje mi się, że bardzo potrzebnych i mało popularnych w tym naszym polskim zamiłowaniu do intelektualnej zawieruchy.

Podejrzewam, że każdy z nas przeszedł przez szkolny etap wbijania do głowy młotkiem z podobizną Mickiewiczów, Goszczyńskich, Ujejskich i Słowackich historii narodowej martyrologii. Poezja działająca 200 lat temu na gorące młode głowy działa i dzisiaj, nic dziwnego, ponieważ każdy, nawet laik, turpista, totalny ignorant, fan prozy Grocholi i bóg wie kto jeszcze zgodzi się ze stwierdzeniem, że Lilla Weneda jest poematem napisanym ze wszech miar ręką mistrza.

Mam jednak wrażenie, że współczesna prawica, która podzieliła się na prawicę uznającą wielkość Piłsudskiego i na tą która go nazywa ,,zwykłym bandytą napadającym na pociągi”, zupełnie nie rozumie historiozoficznego sensu wypływającego z XIX -wiecznych doświadczeń.

Warto powiedzieć tutaj o definicji pojęcia rewolucjonista, tak bardzo znienawidzonego w niektórych, odwołujących się do monarchizmu środowiskach. Stefan Kieniewicz opisywał recepcję określenia ,,rewolucyjny” na polskim gruncie, które wg niego miało zupełnie inne znaczenie niż we Francji. Podaje nawet przykład lewicowego skrzydła Towarzystwa Patriotycznego, które w czasach Wielkiej Emigracji oddzielało jednak walkę o niepodległość od walki klasowej. Badacz zaznacza, że w ogóle słowo ,,rewolucjonista” w polskim wieku XIX pojawia się rzadziej niż słowo ,,powstaniec”.

Polska przeszła przez epokę romantyczną zupełnie inaczej niż reszta świata. Obok antyklerykalnych haseł, które zrodziły masę dziwacznych kółek, stowarzyszeń i grupek takich jak ,,węglarze”, ,,towiańczycy” czy ,,wolnomularze”, najbardziej chyba sprowokowanych przez postać papieża Grzegorza XVI – jawnego przeciwnika polskich zrywów wyzwoleńczych, znaleźć można tak odmienną perspektywę norwidowską czy tą obecną w publicystyce Zygmunta Miłkowskiego – łączącą w sobie najlepsze cechy zarówno romantyzmu jak i pozytywizmu polskiego. Wspomnieć trzeba też o romantykach nurtu ,,religijnego” takich jak Józef Bohdan Zaleski, piszący niezwykle melodyczne poematy, które były chętnie cytowane, Stefan Witwicki, czy Wincenty Pol, którego życie mogłoby posłużyć wielu reżyserom i pisarzom do stworzenia niezwykłej opowieści o tym, jak dokonują się w człowieku wielkie przemiany. Wincenty był zresztą założycielem drugiej na świecie a pierwszej w Polsce katedry geografii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Jak wiadomo, wydalono Pola z uniwersytetu a katedrę zamknięto, był podobno zbyt niepokorny wobec zaborczej władzy (co było śmiesznym zarzutem wobec neofickiego konserwatysty).
To romantycy, w dobie nieufności do instytucji kościelnych i tworzenia się różnorodnych herezji, założyli Zakon Zmartwychwstańców i Zmartwychwstanek.

Najsłynniejszy dramat Słowackiego – Kordian, ukazuje problematykę zrywów w Polsce na której uczyły się późniejsze pokolenia. Dzięki Kordianowi, rozkoszując się wspaniałym językiem i kunsztem snucia z wyobraźni, który już po raz kolejny w naszej literaturze się nie pojawi, poznać możemy odbiór samej organizacji powstania, konkretnych osób, wachlarz stronnictw politycznych i właśnie główny grzech Polaków – tendencję do podziałów tak głębokich, że nic z nich wyzyskać dla wspólnoty narodowej nie sposób.

Słowacki w liście do Księcia Adama Czartoryskiego, próbował przedstawić swoją wizję budzenia Polaków do budowania kraju, ogromna w nim inspiracja świętym Pawłem, ale też tradycją szlachecką z okresu pojagiellońskiego. To nieprawda, że romantycy nie mieli żadnego politycznego planu na przyszłość. Nieprawda też, że ślepo podążali za francuskim archetypem ,,walki o wolność”. Ich myśl nie była też ,,płytka” i jedynie absurdalną żądzą ,,krwawego” natchnienia powodowana.

,, (…) gdy pamiętasz Wasza Ks. Mość – ta zorza borealna, w powstaniu naszym widziadło – przyszła – i ognistą twarzą na uciekające Moskale patrzała. Wolno mi wierzyć, iż ten ogień, były to duchy polskie, które na pomoc duchowi polskiemu przybiegły – a zbladły, gdy to ohydne hasło być albo nie być, to niemieckie hasło zwątpienia, w którym już rozpacz i sceptycyzmy polityczny siedziały – stało się najwyższym wyrazem wiary narodowej w możność zwycięstwa teraz i zawsze. Bo hasło ojczyzny naszej te same jest zawsze co Boga…: Jestem, bo jestem. Hasło, które nas przesz sto lat od samobójstwa i od zabójstwa broniło”.

,,(…) Wolno jest Waszej X. Mości lekko traktować umysłową potęgę — a czujnym być tylko na gabinetowe Europejskie gmatwaniny — ale nam tych naadziei z Waszą X. Mością ani wiary w hazardowną przyszłość podzielać nie wolno… Otoż już szesnastoletnie, a bez żadnej idei prowadzone prace emigracyjne powstaniem krakowskiem zjawione wyszły na korzyść Carowi…. pracą naszą posłużył się — a obalił Austryą i w kielichy wiwatow niektorych (a niewiedzą tylko grzeszących obywateli) krwi polskiej ponalewał..”

Monarchiczna i zachowawcza idea przyświecająca Hotelowi Lambert nie spowodowała, że nie nazywano jej rewolucyjną. Jak przyznaje większość historyków XIX wieku aby Polska mogła powstać z popiołów, każde środowisko polityczne w Polsce białe czy czerwone musiało włączyć się w rewolucje na starym kontynencie, w europejską Wiosnę Ludów. Partie konserwatywne musiały zbratać się z republikańskimi we Francji aby w ogóle sprawa Polska mogła być podniesiona na arenie międzynarodowej, dowodzi tego cała bogata i jakże nieszablonowa działalność księcia Adama Czartoryskiego i jego potomka Władysława, wielka przygoda wojenna Józefa Bema jak i narodziny Ligi Polskiej z inicjatywy Zygmunta Miłkowskiego vel Teodora Tomasza Jeża, który był nieodrodnym dzieckiem romantyzmu właśnie.
Wiek XIX – wiek wielkich klęsk i tego wykrzyknienia spod kurhanów przysypanych liśćmi: ,,Gloria Victis”, zrodził wielkich ludzi, wybitne jednostki, które wychowane na romantycznej poezji ale nauczone pracy dla uśpionego Narodu doprowadziły go do Niepodległości.

Ignacy Jan Paderewski, syn szlacheckiego powstańca styczniowego (którego w momencie aresztowania próbowali ratować chłopi). Syn tej wielkiej tragedii narodowej wygrał nam na fortepianie za oceanem niepodległość.

Wincenty Witos – urodzony w słynnym starym domu w Wierzchosławicach, poseł na galicyjski Sejm Krajowy. Człowiek, który pożyczał książki od dyrektora swej szkoły a później od leśniczego dóbr wielkopańskich.

Jan Matejko – nauczyciel Wyspiańskiego i Malczewskiego. Ojciec historiozofizmu malarstwa, jego geniusz dotarł na koniec świata. Dochody z wystaw przeznaczał czasami w całości na sieroty.

Zofia Kossak – Szczucka – autorka niezapomnianej trylogii o wyprawach krzyżowych, założycielka Żegoty.
Roman Dmowski, Jan Ludwik Popławski, Józef Piłsudski, Zenon Przesmycki, Władysław Reymont, Henryk Sienkiewicz, Adam Szymański, Józef Ignacy Kraszewski, Wincenty Lutosławski, Wojciech Korfanty, Bronisław Malinowski, Wacław Berent, Stefan Żeromski, Bolesław Leśmian i wiele wiele innych tytanów, którzy zbudowali kulturę i ustrój wyzwolonej po 123 latach Polsce. Wszyscy oni w swojej twórczości, swoim życiem i pracą dawali wyraz temu, że wielkie upadki XIX wieku były potrzebne do przewartościowania dotychczasowych przyzwyczajeń i wstawionych w sztywne ramy poglądów na drogę narodowowyzwoleńczą.

Zarówno mesjanizm jak i winkelriedyzm ale też nowatorski parnasizm XIX wieku, jako różnorodne nurty, były potrzebne szlachcie do zrozumienia swojej misji w świecie po Wiośnie Ludów, potrzebne były chłopstwu do nauki tożsamości, tożsamości której było pozbawione przez tyle wieków. Trudne to wszystko, bo i jedni i drudzy musieli żyć w ciągle tych samych ramach, pod cesarską władzą, przy zmieniającej się świadomości społecznej, na trzech różnych, zarówno pod względem gospodarczym jak i kulturalnym – obszarach Rzeczpospolitej.

Potrzebny nam był ówcześnie i Słowacki i Krasiński, i Czartoryski i Mochnacki, nieco później i Świętochowski i Orzeszkowa, i Tuwim i Sienkiewicz, zarówno Dmowski jak i Piłsudski. Musieliśmy przejść przez okres buntu wobec instytucji kościelnych i miłości do panslawizmu żeby jednak w takich księżach Markach dostrzec siłę polskości, żeby móc zrozumieć własną duchową siłę i charakter narodowy, żeby oprzeć czyn, pracę i walkę – o Bogurodzicę, która ukazuje się tak często w końcowych aktach romantycznych dramatów.

Doświadczenie XIX wieku pokazuje nam również przepaść jaka dzieli nasze aktualne rozumienie polityki od rozumienia polityki kiedyś. Dzisiaj polityka jest tak mocno złączona z emocjonalną i światopoglądową perspektywą, że nie da się tego kolosalnego antagonizmu złagodzić choćby po to, by ulepić jakiś wspólny cel. Kiedyś celem była niepodległość, a dzisiaj? Jaki cel mamy dzisiaj? Tęczowa Polska Psów, Kotów i Aborcji, Polska bez Kaczyńskiego albo Polska bez Krzyży nad Tablicą? To są te cele? O co chcemy walczyć, by można było naród widzieć w jedności?
Nasuwa się słynne pytanie Słowackiego, które zadał w imieniu Boga, w jednym z wierszy:

Szli krzycząc: „Polska! Polska!” – wtem jednego razu

Chcąc krzyczeć zapomnieli na ustach wyrazu;

Pewni jednak, że Pan Bóg do synów się przyzna,

Szli dalej krzycząc: „Boże! Ojczyzna! Ojczyzna!”.

Wtem Bóg z Mojżeszowego pokazał się krzaka,

Spojrzał na te krzyczące i zapytał: „Jaka?”


Głównym powodem naszego czczenia ,,martyrologii” narodowej i szczątkowego obchodzenia rocznic wielkich zwycięstw jest nie to, że taką mamy ,,obrzydliwą” naturę, ,,ponurą i nierozumną”jak to autor jakiejś myśli konserwatywnej raczył ująć, generalną przyczyną takiego stanu rzeczy jest niemal półwiecze zamknięcia się na wielkość polskiej historii – okres PRL-u – ustroju, który bohaterów nazywał bandytami, a zamiast 1000-lecia Chrztu Polski obchodził 1000-lecie państwowości, wygrywając czerwone hymny pod batutą zdrajców i bękartów sowieckiego kolosa.

Pierwszą poważniejszą pracą naukową na temat Powstania Wielkopolskiego napisał w 1958 roku Kazimierz Piwarski, pojawiały się też pomniejsze prace w których nie była jednak forsowana spójna historyczna narracja. Ogromna część dokumentów, która mogłaby rzucić lepsze światło na temat powstania wielkopolskiego spłonęła podczas II wojny światowej. Dopiero współczesne badania lat dwutysięcznych, głównie IPN – owskie pozwoliły lepiej zebrać w komplementarną całość wszystkie lokalne, wspomnieniowe i stricte wojskowe informacje dotyczące wielkopolskiego zwycięstwa.
Jak widać nasza historia czy ktoś tego chce czy nie, jest związana z cierpieniem, również z tym cierpieniem po usiłowaniach rozmycia naszej godności jako suwerennego państwa, przez lata upokorzenia pod władzą Bierutów, Gomułek i Gierków.
Chcąc obalać stare mity, konserwatywna w rozumieniu monarchicznym i tradycjonalistycznym część prawicy, tworzy nowe mity i stereotypy, dalekie od zracjonalizowanej perspektywy historycznej.
Nie zapominajmy o tym, bo jeśli tego nie rozumiemy, to znaczy, że nie chcemy przyjąć naszej historii do świadomości jako spójnej całości, z każdą jej raną, która dopiero dzisiaj może nas ODPOWIEDNIO nauczyć naszej rzeczywistej misji w tej części Europy.



Wiek XIX, wbrew temu co próbują nam wmówić bardzo płytko konstatując, autorzy różnych blogów i czasopism, przepraszam za określenie – ,,turbo konserwatywnych”, zrodził kilka nurtów romantycznych, nie tylko martyrologicznych.

Fantastycznym przykładem jest tutaj postawa Słowackiego, który przeszedł ogromną przemianę wewnętrzną odbijającą się w jego twórczości na przestrzeni kilkunastu lat. Wieszcz odrzucił ideę Polski jako Chrystusa Narodów, odrzucił filozofię zbawienia poprzez ,,czekanie na harfę” czy ,,złoty róg”, zwycięstwo widział w odpowiedzialności całego narodu, nie w skłóconych ze sobą jednostkach.
Pięknym dowodem na głębię myśli romantycznej którą mamy jedyną, własną, jakiej świat Byrona i Goethego nie znał, jest pielgrzymka Słowackiego do Ziemi Świętej. Pomimo jego jaskrawej niechęci do instytucji kościelnych, klęka u Grobu Pańskiego i służy do mszy odprawianej przez polskiego jezuitę, misjonarza – Maksymiliana Ryłło, przyjmując komunię świętą. Pisał wtedy do matki:

Z dnia 14/15 [stycznia, tj. z soboty na niedzielę] miałem przepędzić noc u Grobu Chrystusa. Na wspomnienie tej nocy ( tak miałem rozigrane nerwy), że łzy rzuciły mi się z oczu. Noc u Grobu Chrystusa przepędzona, zostawiła mi mocne wrażenie na zawsze. O godzinie siódmej wieczór zamknięto kościół – zostałem sam i rzuciłem się z wielkim płaczem na kamień Grobu. Nade mną płonęło 43 lamp. Miałem Biblią, którą czytałem do 11 w nocy. […] O północy dzwon drewniany obudziłw kościele księży greckich. Różne wiary, każda mająca swoją mniejszą lub większą zagrodęw tym gmachu, budzić się zaczęły na głos tego dzwonu.[…] O drugiej zaś w nocy, ksiądz rodak, wyszedł ze mszą na intencją mojej kuzynki [Polski], a ja klęcząc na tym miejscu, gdzie anioł biały powiedział Magdalenie: „Nie ma go tu, Zmartwychwstał”, słuchałem całej mszy z głębokim uczuciem.”

O TAKIM antyklerykalizmie dzisiaj można tylko ,,pomarzyć”. Wielość poglądów na odzyskanie niepodległości w duchu tyrtejskim drugiej połowy wieku XIX pozwoliło na zbudowanie konkretnego, w jedności powziętego planu, który łączył w sobie bogactwo estetyczne romantyków z praktycznością i ,,zimnym okiem” pozytywistów. Stańczycy próbując uplastycznić relacje z Wiedniem nie chcieli zrozumieć, że zachowawczość nie zatrzyma zaborcy w planie wchłonięcia Polski w swój germański organizm. Zrozumieli to dopiero wszyscy w latach 90 XIX wieku. Z tej wiedzy, która karmiła się romantyczną poezją, zrodziła się Endecja.
Przez zachowawczość, która powinna zostać porzucona w tamtym czasie, krakowscy konserwatyści stracili autorytet i nigdy już nie mieli takiego wpływu na polską myśl jak w latach 60 XIX wieku. Dziedzictwo intelektualne stańczyków w jakiejś mierze przejęła Narodowa Demokracja, która jednak w mądrości jej przywódców wiedziała, że sama pesymistyczna historia dziejów nie wystarczy, potrzeba nowego programu, w którym odnajdzie tożsamość narodową również chłop a szlachta zrozumie w końcu ciężar swojej odpowiedzialności.

To romantyczny wiek XIX zrodził Niepodległość, zrodził również naszą WŁAŚCIWĄ tożsamość, uderzając w naród pięknem i bogactwem SŁOWA.



Malwina Gogulska

Social Media Integration by Acurax Wordpress Developers