Publicystyka

Żenujący poziom dziennikarstwa i absolutna ignorancja

Odkładałem właśnie na bok postępacką gazetkę „ Miasto Ł’, gdy poinformowano mnie o kuriozalnym tekście zamieszczonym na łamach łódzkiego dodatku „Gazety Wyborczej”. Wszedłem więc w link internetowy i wkrótce chwyciłem się za głowę. (Uwaga Gazeta Wyborcza)
Dawno już nie czytałem tekstu na tak żenująco niskim poziomie i łamiącym wszelkie zasady dobrego dziennikarstwa. W pierwszej chwili pomyślałem, iż nie warto tracić czasu na bałaganiarski i polakożerczy tekst, ale po dłuższym zastanowieniu postanowiłem jednakowoż skreślić kilka uwag do czegoś, co udawało dziennikarski komentarz, ale w rzeczywistości jest paszkwilem na Polaków.

Uwaga pierwsza – warsztat dziennikarski: Dziennikarzyna chyba rzeczywiście pała nienawiścią do własnego narodu [po łacinie Patria] i do tych, którzy Ojczyznę miłują, czyli patriotów. To jak popłuczyny po pewnym emigrancie do Brukseli, który uważał Polskę za nienormalność. W jego tekście wszystko jest nienormalnością, pewnie z wyjątkiem najeźdźców, którzy kierowani przez niewidzialny – dla głupców z eurokołchozowej Europy – ośrodek decyzyjny prą tysiącami na Europę. Dziennikarzyna pisze o tym, iż sobotni manifestanci „…częściowo zajmowali ulicę. Później całą chmarą przeszli na plac Wolności i dalej ulicą Piotrkowską, blokując samochody.” Idąc znanym na cały świat łódzkim śródmiejskim deptakiem, blokowali samochody. Pewnie i blokady na koła tych samochodów nakładali! Biedaczek pewnie nie widział nigdy parad równości czy też przewalających się przez miasto uczestników masy bezmózgowej. Warto więc, aby niedokształciuch, zapoznał się z myślą niektórych europejskich mężów stanu, znanych w latach trzydziestych z okładek miesięczników, zamiast opluwać bezczelnie polskich patriotów, ale o tym później.

Uwaga druga – nieznajomość historii: Islam od samego początku był przekleństwem dla cywilizacji europejskiej. Próba podboju przez Arabów wszystkich ziem Bizancjum – najwspanialszej cywilizacji w ówczesnym świecie – spowodowała exodus wielkich rzesz chrześcijan. Wspaniały Konstantynopol – milionowe miasto – musiało przyjąć 400 tysięcy nowych mieszkańców, co w tamtym okresie było liczbą gigantyczną! Arabów zatrzymano w wielkiej bitwie morskiej u schyłku VII wieku. Hiszpania miała nieco później mniej szczęścia. Przez siedemset lat była w rękach arabskich najeźdźców!

Kilkaset lat później, po zatrzymaniu arabskiej ekspansji, islamscy Turcy dokonali potężnej inwazji na Europę w XIV wieku. Zniszczyli na kilkaset lat państwo Bułgarów i państwo Serbów a w 1453 roku zdobyli Konstantynopol. Miasto to w chwili oblężenia liczyło jedynie 40 tysięcy mieszkańców, albowiem tureckie kleszcze spowodowały gwałtowny i nieodwracalny odpływ ludności. Udało się Turków wypchnąć z Europy dopiero po kilkuset latach a dzisiaj świat po Turkach – Rumunia, Bułgaria, Serbia, Czarnogóra, Macedonia, Kosowo, Albania, Bośnia i Hercegowina, to najuboższa część Europy.

Tylko Grekom poszło nieco lepiej, ale pamiętajmy, że u początku XX wieku w Egipcie mieszkało milion a w Azji Mniejszej aż półtora miliona Greków. Najwybitniejszy grecki poeta tamtej epoki mieszkał w egipskiej Aleksandrii, która była największym greckim miastem na świecie. Dzisiaj w Egipcie jest najwyżej 50 tys. Greków a w Turcji tylko 2700 Greków z tureckim paszportem. Czy pan pismak słyszał o dramacie Greków Małoazjatyckich w 1922 roku, którzy przez morze uciekali przed tureckimi siepaczami? Wątpliwe!

Uwaga trzecia – nieznajomość problemu: Wydaje się, że dziennikarzyna kompletnie nie rozumie problemu, nie rozumie, jak opanowuje się inne kraje a nawet całe cywilizacje, jakie metody się stosuje i jakie narzędzia są do tego przydatne. Zacznijmy więc od klasyka europejskiego socjalizmu z XX wieku. W swoim dziele życia – dzisiaj zakazanym z niezrozumiałych powodów – pisze: „Co w historii z pożytkiem zgermanizowane zostało, to była ziemia, którą nasi przodkowie mieczem zdobyli i niemieckimi chłopami skolonizowali”. Prawda jakie proste. Profesor Kleo Pleyer w swoim przemówieniu wygłoszonym 7 lipca 1937 roku na zjeździe historyków niemieckich w Erfurcie powiedział między innymi: „Walka graniczna ma swoją własną strategię i taktykę, ma ona swoją własną technikę. Środki jej nie trzymają się pojęć moralności chrześcijańskiej i ogólnoludzkiej. Potrzeba nie uznaje żadnych przykazań. Walka graniczna wykazuje całą skalę metod od otwartych rycerskich zapasów do najpodstępniejszego postępowania”. Jednym z najciekawszych sformułowań z tego przemówienia jest następujący fragment: „Rozstrzygającą podstawową siłą walki granicznej była po obu stronach biologiczna potęga. Najżywiołowszą siłą była rodząca kobieta; stąd też największe zwycięstwo walki granicznej na wschodzie osiągnięte zostało na łożu rodzącej kobiety”. Profesor Pleyer stwierdzał także, iż „Walka graniczna i wojna nie różnią się w zasadzie lecz w natężeniu”. Wróćmy do wybitnego niemieckiego socjalisty, którego osobista kariera należy do najbardziej szokujących na świecie. Otóż w swoim przemówieniu w Reichstagu wygłoszonym 21 maja 1935 roku powiedział między innymi: „Nie jest naszym życzeniem ani zamiarem zabierać obcym narodom ich narodowość, język i kulturę, aby im narzucić obce, niemieckie. Nie dajemy żadnych poleceń niemczenia nieniemieckich nazw, przeciwnie, nie życzymy sobie tego”. Czyżby!?! Niewiele później wybuchła wojna, najkrwawsza ze wszystkich, która raz na zawsze zmieniła świat, lecz głoszenie końca historii to twierdzenie niezwykle niepoważne.

Uwaga czwarta – demografia: Niemiecka kobieta miała rodzić licznych synów. Skoro były straty wojenne, to należało porywać dzieci z podbitych narodów. I tak z samej Polski wywieziono na zgermanizowanie 200 tysięcy dzieci. Wróciło do Polski po wojnie 30-50 tysięcy. A reszta tych dzieci? Zgodnie z prawem niemieckim, Niemka dokonująca aborcji była stawiana przed sądem i zamykana w więzieniu. Co do Polek z Generalnego Gubernatorstwa wprowadzono zasadę nie karania. Kilkadziesiąt lat temu samozwańczy lewacki Klub Rzymski zaplanował dla Polski populację zredukowaną do kilkunastu milionów. Polska klasa polityczna w swojej bezgranicznej głupocie wyłączyła z działań cywilizacyjnych rozległe tereny w ramach obcego dla nas projektu ‘Natura 2000’. Polskę zaplanowano jako europejski rezerwat w sercu Europy a przecież rezerwaty nie potrzebują mieszkańców, chyba, że są to bogacze z zagranicy. Niemcy wysiedlali brutalnie Polaków z Zamojszczyzny, aby przejąć ich ziemię. Dzisiaj nakazano puścić na żywioł całą Puszczę Białowieską a ich mieszkańców – twórców tego cudu przyrody, najlepiej wysiedlić. Powierzchnia lasów stale w Polsce wzrasta, co powinno nas niepokoić. Czy to są tylko przypadkowe zdarzenia?

Nim Mandela wyszedł z więzienia nakazał wszystkim kobietom z plemion Bantu rodzić co roku dzieci. Biali twórcy południowoafrykańskiego cudu mieli zostać zniszczeni bezgranicznie wzrastającą demografią czarnej ludności. Dzisiaj to biali trzymają tam nadal gospodarkę, ale w kilku sąsiednich krajach czarni dyktatorzy już wszystko zniszczyli. Chwila odejścia Afrykanerów, to tylko kwestia czasu. Za pięćdziesiąt lat Arabowie – obywatele Izraela – zdominują demograficznie niearabską ludność Izraela.

Pięknoduchy o postępackim myśleniu nie rozumieją, czym stanie się zalewanie Europy przez obcych nam kulturowo przybyszów. To nie tylko nagły wzrost przestępczości, czego coraz boleśniej doświadcza Szwecja. To coś bardziej zasadniczego, to może być upadek naszej cywilizacji, albowiem dżihad jest ogólnym zaleceniem. Jest dżihad mężczyzn i dżihad kobiet. Ale postępacy nie wiedzą, że rodzenie kolejnego dziecka, to kobiecy dżihad. Nie wiedzą, że świat wedle Islamu dzieli się na Dom Pokoju i Dom Wojny. Na świat, w którym rządzą islamskie prawa i na ten, w którym jeszcze nie rządzą. Nie życzę postępakom śmierci z rąk islamistów! Ale niech i oni – polscy postępacy – nie życzą nam upadku naszej cywilizacji!

Wiesław Abel

Floating Social Media Icons by Acurax Wordpress Designers