Publicystyka

Okno Overtona – o tym jak tęcza przestała być symbolem Przymierza

Chociaż przesunięcie granic w dyskusji społecznej i praktycznie całkowite obalenie zjawiska tabu w przestrzeni publicznej już dawno się dokonało, dzisiaj zderzamy się z bardziej agresywną postacią zrywania zasłon i burzenia naturalnych limitów percepcyjnych w państwie, które do tej pory wykazywało duże przywiązanie do pewnych niezmiennych wartości.

Człowiek na co dzień zajmujący się polityką chciałby chociaż raz w tygodniu mieć taką chwilę oderwania się od rzeczywistości, zajęcia się inną pasją, odpoczęciem od rutyny informacyjnej, która przedawkowana prowadzi zwyczajnie do zgorzknienia.
Okazuje się, że jedyne miejsce gdzie nie spotka się z bombardowaniem jego wartości, znajdzie chyba tylko na środku oceanu albo w katakumbach św. Kaliksta w Rzymie.

Nadeszły czasy od początku do końca kryzysowe, z niewielką albo zerową ilością autorytetów – ludzi o dużej sile oddziaływania, którym można zaufać i którzy wezmą odpowiedzialność za próbę naprawy rzeczywistości. Z drugiej strony następuje gradobicie treściami przygnębiającymi, bluźnierczymi, wulgarnymi, walczącymi z każdym przejawem subtelności, intymności czy klasycznie pojmowanej estetyki zarówno na poziomie intelektualnym jak i rozrywkowym. Można popaść w depresję?

Po serii ataków na kościoły w październiku zeszłego roku uderzały nas doniesienia o tchórzliwych zachowaniach księży z różnych parafii, którzy odcinali się od młodzieży chcącej bronić świątyń przed bandyterką i profanacją. Episkopat zamiast zajmować się oczyszczaniem własnego środowiska z patologii która niszczy zaufanie, głównie katolików pozostających w Kościele bez względu na wszystko, wydaje mdłe treściowo dokumenty uderzające w jedynych odpowiedzialnych i poważnie traktujących swoją posługę kapłanów z Tradycji Katolickiej. Jest to oczywiście skutek równie mdłej i równie chaotycznej posługi Biskupa Rzymu, który prawdopodobnie na dniach zajmie ostateczne stanowisko dotyczące kapłaństwa czerpiącego z tradycji trydenckiej. To pierwsza zapowiedź zepchnięcia do katakumb niepoprawnych politycznie i religijnie ludzi (kiedyś po prostu normalnych).

Druga zapowiedź to wchodzenie z brudnymi buciorami na katedry uniwersyteckie liczące nierzadko setki lat i zgniatanie z wysokości stopnia naukowego wszelkich przejawów krytycznej analizy rzeczywistości. I tak dzisiaj w internecie hula sobie doktorek, wypisujący o ,,głupocie ludzi napadających na czarną Annę Boleyn” ale już profesor z ogromnym dorobkiem naukowym któremu zdarzyło się napomknąć coś o kłamstwie ideologicznym już nie ma prawa stać na stopniu uniwersyteckim. To drugie zepchnięcie do katakumb ,,niepoprawnych”.


Trzecia zapowiedź to zawłaszczanie sobie w celach nowo-doktrynerskich przestrzeni historycznej, literackiej, rozrywkowej.
Przedstawianie polskich literatów XIX czy początków XX wieku  jako osób o orientacji homoseksualnej i epatowanie takimi ,,szokującymi odkryciami”, pomijając wartość merytoryczną ich dokonań a tym samym pauperyzowanie kultury do poziomu ,,seksualności” to już zjawisko codzienne. Tłum treści emocjonalne i szokujące chłonie jak gąbka, z dziką zawziętością włączając się do walki plemiennej pt. ,,my, wy, oni” – to doskonały sposób na zdobycie popularności w przepastnym internecie.

Oswajanie z brzydotą odsłoniętej i wulgarnej seksualności oraz fizjologii człowieka ma miejsce już w kampaniach takich jak ,,Dzień higieny menstruacyjnej” podchwyconej przez wielkie korporacje, czy tworzeniu przez lewicowych artystów plakatów do kampanii pt.: ,,Ubóstwo menstruacyjne” na których widzimy po prostu… brudne gacie. To jest sztuka według dzisiejszych standardów, mili Państwo. Nie, to jest kolejny stopień wyżej w oknie Overtona. Jak działają tego typu przekazy? Ludzie ,,neutralni światopoglądowo”, którzy chłoną przekaz powierzchniowy, oburzają się na konserwatywną część społeczeństwa, że przecież to ,,ludzkie” i ,,ważne”. Naprawdę? Jeśli w przestrzeni publicznej musimy widzieć sztukę mówiącą o potrzebach fizjologicznych to nie jest żaden progresywizm a wyraz animalizacji świata, który forsuje lewica a w którym główną rolę grają instynkty i podstawowe potrzeby. Tak społeczeństwo przyzwyczajane jest do wulgarności i prymitywizmu środowisk, które na seksualności osadzają cały swój przekaz intelektualno-rozrywkowy. Popadając w znieczulicę estetyczną stajemy się mniej krytyczni wobec zjawisk, które do tej pory były nieakceptowalne.

I meritum sprawy – sześciokolorowa tęcza z odpowiednim opisem ,, jesteśmy otwarci na każdą inność” – konfiguracja tych dwóch elementów – symbolu i opisu w formie hasła/sloganu obecne są WSZĘDZIE – nawet tam gdzie nie powinno z prostych przyczyn być o tym mowy np. na stronach dotyczących literatury XIX-wiecznej, czy nowinek ze świata fizyki, nie mówiąc o klockach Lego i lalkach Barbie. Wciskanie tego sloganu wszędzie jest metodą przynoszącą skutek odwrotny od zamierzonego. Męczenie ludzi w każdej sferze życia tęczą: w zabawkach dla dzieci, w przedmiotach codziennego użytku, w nauce, w bajkach, w filmach, w książkach, w gabinetach lekarskich, na salach gimnastycznych, w szkołach, na parkingach i ulicach, w restauracjach i na uczelniach, a teraz także pod kościołami powoduje u ludzi niezainteresowanych tą ideologią oraz jej przeciwnych odruchy wymiotne i może się skończyć tylko tragicznie. Ale wtedy będzie już za późno. I winni będą wszyscy tylko nie ci, którzy doprowadzili zwykłych ludzi na skraj wytrzymałości.



Dla poprawnych jednak najważniejsza jest walka plemienna, wzniecanie agresji między dwoma obozami, epatowanie brzydotą i odwracaniem znaczeń, rzucaniem się na świętości i głoszeniem frazesów – nie jest to metoda aby PRZEKONAĆ ale aby ZNISZCZYĆ drugą stronę – nie ma to nic wspólnego ani z empatią o której ryczą jak jelenie na rykowisku za każdym razem, ani z miłością, którą zamieniają w kłamstwo, ani ze zrozumieniem strony, która się z nimi nie zgadza.
Ot taki obraz fałszywej, obnażającej się (dosłownie i w przenośni) frakcji ,,otwartej”.

Ludzie normalni – mam do Was apel, jeśli nie chcecie być przygniatani ze wszystkich stron tęczą Nieprzymierza, wspierajcie  nie tylko odpowiednich ludzi w wyborach, ale odpowiednich ludzi w przestrzeni kulturalnej, intelektualnej, naukowej i rozrywkowej, bo życie toczy się na różnych płaszczyznach, nie tylko na ringu politycznym! Nie bądźmy ignorantami, których interesują tylko podatki i noszenie lub nienoszenie maseczek na siłowni.

Jeśli nie chcemy przegrać Polski i obudzić się w Night City, należy zawrócić z drogi do katakumb i tworzyć TOŻSAMOŚĆ, tożsamość narodu polskiego w kolejnej epoce. Odwagi.

Malwina Gogulska

Plugin for Social Media by Acurax Wordpress Design Studio