Historia i Kultura Publicystyka

Z cyklu: portrety historyczno-literackie – Jakub Jasiński

Insurekcja wileńska to ciekawa strona z naszej polskiej historii. Były to czasy kiedy surowe usposobienie wojskowe przenikało się płynnie z wrażliwością znaną tylko poetom. Nikogo nie dziwił wtedy generał, który przy nikłym świetle woskowej świecy, siedząc pod obozowym płótnem, wyciągał pióro i kałamarz.

Takim poetą był właśnie generał lejtnant wojsk litewskich w czasach powstania Kościuszki – Jakub Jasiński. Wykształcenie zawdzięczał coraz bardziej otwierającemu się na niższe warstwy społeczne polskiemu rządowi, w głównej mierze, królowi Stanisławowi Poniatowskiemu, który przyrzekł utworzenie słynnej Szkoły Rycerskiej w pactach convetach w 1764 roku.

Podczas gdy poprzednim królom również przysięgającym utworzenie szkół rycerskich (nie licząc Sasów) nie udał się ten szlachetny projekt, udało się to ostatniej koronowanej głowie. Stanisław August wydaje się być królem mało skutecznym politycznie, a wielce skutecznym na polu rozpowszechniania kultury i oświaty. W zamierzeniach swoich uwolnienia umysłowości narodowej był niezrównany.

Jakiż kraj ma taki literacki etos w postaciach generałów, żelaznych kapelanów i kosynierów?

Pierwsze literackie kroki Jasiński stawiał zapewne w Korpusie Kadetów Szkoły Rycerskiej, która posiadała dość potężną biblioteczkę najznamienitszych ówcześnie dzieł literatury francuskiej i polskiej (rzadziej niestety). Wtedy też młody żołnierz przesiąkł rokokowymi, swawolnymi klimatami ociekającymi od pochwał słodkiej vanitas, dalekiej od patriotycznej zawieruchy. Haniebny gest jakim był Wiersz do Stefana Batorego pozostawia pewien niesmak, jednak nuta ojczyźniana pojawiająca się praktycznie w każdym zdaniu stawianym już ręką dowódcy, widocznie ukształtowanego zderzeniem rzeczywistej problematyki kraju z błahością filozofii sensualizmu, daje poczucie ulgi.

Nawet w liście dymisyjnym do Kościuszki, spowodowanym poczuciem narastającej niechęci ze strony podwładnych Dywizji Nadnarwiańskiej, z wielką posępnością pisze:

,,...lecz ja proszę, abyś w to wejrzał, że synem jestem Ojczyzny, nie niewolnikiem;”

Z pokorą pisuje do Naczelnika, wykorzystując terminologię kodeksów honorowych i osobistych przeżyć na froncie. Aktem największego oddania filozofii narodowościowej Jasiński żegna swojego przyjaciela Korsaka, niedługo przed swoją ostatnią bitwą na Pradze: ,,Jeszcze się zobaczymy, a jeśli by los zdarzył inaczej, pamiętaj o niej i o tych, którzy za nią położą swe życie”

Zaznacza się, iż Jasiński podobnie jak większość wychowanków szkoły rycerskiej, posłów Sejmu Wielkiego, był deistą. Prawdą jest, że naówczas prym wiodła moda na wstępowanie w szeregi masońskie, dość płytko również rozumiano chrześcijańską antropologię, patrząc na nią przez pryzmat ,,narodowej religii” – słynny badacz mediewista Karol Górski pisał, że w XVIII wieku zderzają się dwa nurty religijne – katolicyzm maryjny, mocno społeczny oraz ten ,,saski”, który spowodował przyzwolenie na zło tym samym tworząc coś na kształt fałszywej pobożności objawiającej się jedynie w kultywowaniu tradycji. W wierszu Do narodu widzimy jednak Boga, który ma przyjść, i wyzwolić od męki, w którym jest nadzieja.

Jasiński początkowo mocno zarażony jakobinizmem w najkrwawszej jego postaci, przemyśliwał podobno o zamachu na życie króla. Kościuszko chyba przerażony nieco radykalizmem generalicji wileńskiej po straceniu Kossakowskiego, odsunął Jasińskiego od pełnienia obowiązków Naczelnego Wodza wojsk litewskich. Zdaje się jednak, że po wielu przejściach wojennych radykał ten nieco zmienił ton, a króla w prezentowanych wierszu, jednym z ostatnich, nazywa z pokorą ,,bratem, królem ulubionym”.

,,Już więc na tyle nieszczęść byłeś potępiony,
By cię zdradził przyjaciel, brat, król ulubiony; Czemuż ci los przynajmniej tej nie ujął męki,
Byś legł pod cudzym mieczem, a nie z własnej ręki.”

W wierszu Do narodu zawarł to, co próbowali przekazać już później romantycy polscy – wyprzedzał mocno w swoich nielicznych wynurzeniach, literatów oświecenia doskonale ujmując problem tkwiący w naszej ówczesnej ,,polskości”.

Pamiętajmy jako prawica o tym, że nasze powstania, nie były rewolucjami na wzór francuski, nawet jeśli w takim duchu wydają się brzmieć hasła insurekcyjne. Tadeusz Kościuszko świadomie nie chciał używać hasła ,,wolność, równość braterstwo”, zamiast tego przysięgając mówił o wolności, całości i niepodległości a dekret skazujący zdrajcę biskupa Skarszewskiego na szubienicę, zamienił na więzienie, również świadomie. Nie chciał być jak francuscy jakobini. W swoim pamiętniku bardzo często podkreśla to Julian Ursyn Niemcewicz (którego o jakobinizm posądzić nie sposób).Zachęcam Was do pochylenia się nad wierszem Do Narodu.

,,Wiedzcie iż cnota sama, gdy nie jest w swej porze, Równie was zhańbić zdoła, jak zbrodnia w honorze.”

Customized Social Media Icons from Acurax Digital Marketing Agency